Syn komunisty z bezpieki, który dziś pisze instrukcje na „Majdan„
Długie cienie PRL
Michał Broniatowski – prominentny dziennikarz, były korespondent Reutersa, redaktor naczelny polskiej edycji „Forbesa”, współtwórca Espreso TV na Ukrainie, wieloletni komentator Onetu, a od 2024 roku dyrektor-redaktor naczelny TVP World. Publicysta, który nie ukrywa swoich poglądów, często uderzający w konserwatywne środowiska polityczne. Ale to nie tylko dziennikarz. To również syn człowieka, który budował komunistyczną bezpiekę PRL od pierwszych dni Polski Ludowej.
Ojciec Michała – płk Mieczysław Broniatowski – to postać kluczowa dla zrozumienia mechanizmów, które ukształtowały rzeczywistość PRL, a pośrednio także środowisko III RP. Funkcjonariusz MBP, szef WUBP w Warszawie, jeden z „dąbrowszczaków”, który przeszedł drogę od wojny domowej w Hiszpanii po szczyty władzy w sowieckim aparacie bezpieczeństwa w Polsce.
Z resortowego domu na medialne salony
Michał Broniatowski dorastał w domu, w którym polityka nie była tematem rozmów – była codziennością. Matka Michała Broniatowskiego, Henryka Broniatowska, podczas II wojny światowej przebywała na terytorium Związku Sowieckiego. Od 1943 roku pełniła funkcję oficera polityczno-wychowawczego w Ludowym Wojsku Polskim. W latach 1946–1947 kierowała Domem Propagandy Polskiej Partii Robotniczej w Łodzi, po czym została zatrudniona w Wydziale Propagandy Komitetu Centralnego PZPR. W okresie 1958–1968 zajmowała stanowisko zastępcy redaktora naczelnego w wydawnictwie „Iskry”. Pracowała również w „Naszej Księgarni” i Krajowej Agencji Wydawniczej. Uznawana jest za inicjatorkę m.in. popularnej serii książeczek dla dzieci „Poczytaj mi, mamo”.
Wychował się w inteligenckim, wpływowym w komunizmie środowisku w Warszawie. Ukończył VI Liceum Ogólnokształcące im. Tadeusza Reytana, a później iberystykę na Uniwersytecie Warszawskim. Już w 1979 roku rozpoczął pracę w Telewizji Polskiej, gdzie pracował aż do wprowadzenia stanu wojennego.
Później przyszła międzynarodowa kariera – Reuters, gdzie był korespondentem w Polsce, a potem dyrektorem oddziałów w Warszawie i Moskwie – był wiceprezesem agencji Interfax. To stanowisko zasługuje na uwagę, ponieważ Interfax to , worawdzie pierwsza niepaństwowa agencja informacyjna na terenie byłego ZSRR ale z mocnymi wpływami służb.
Broniatowski pracował także w Grupie ITI, Grupie Onet, Edipresse, a nawet Telekomunikacji Polskiej. Od 2009 roku członek Rady Nadzorczej TVN, współtwórca ukraińskiej telewizji Espreso TV. W latach 2014–2017 kierował polską edycją „Forbesa”, a potem jako komentator Onet-POLITICO nie ukrywał swoich sympatii politycznych.
W 2024 r. został szefem TVP World. Oficjalnie – specjalista od międzynarodowych formatów. W praktyce – jeden z kluczowych graczy medialnych nowego układu po przejęciu TVP przez rząd Donalda Tuska.
Upadek Biełsatu i rola Michała Broniatowskiego
Pomysł stworzenia kanału telewizyjnego dla białoruskich widzów narodził się z inicjatywy Agnieszki Romaszewskiej-Guzy. Stacja miała być odpowiedzią na apel środowisk demokratycznych z Mińska, które domagały się niezależnego źródła informacji — wolnego od wpływów reżimu Aleksandra Łukaszenki. Projekt błyskawicznie zyskał poparcie rządu oraz większości sił politycznych w polskim parlamencie i stał się jednym z filarów polskiej polityki zagranicznej wspierającej demokrację i rozwój społeczeństwa obywatelskiego.
W czerwcu 2006 roku zarząd Telewizji Polskiej, kierowany przez prezesa Bronisława Wildsteina, powołał specjalny zespół, który miał przygotować koncepcję białoruskojęzycznego kanału satelitarnego. W prace zaangażowano ekspertów z Polski i Białorusi. Choć pierwotnie planowano start stacji na styczeń 2007 roku, dopiero w lipcu formalnie zatwierdzono projekt w strukturze TVP. Tak narodził się Biełsat — stacja, której misją było dostarczanie rzetelnych informacji na Białoruś. Projekt finansowany był nie tylko z polskiego budżetu, ale również wspierany przez zagranicznych partnerów, m.in. ze Szwecji, Norwegii, Kanady, Holandii, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Symbolicznie emisję rozpoczęto 10 grudnia 2007 roku — w Międzynarodowym Dniu Praw Człowieka.
Jednak już dekadę później los stacji stanął pod znakiem zapytania. W 2017 roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych wstrzymało finansowanie, co wywołało falę niepokoju. Ówczesny prezes TVP Jacek Kurski apelował do rządu o jasną deklarację w sprawie przyszłości Biełsatu. Ostatecznie stacja otrzymała środki z rezerwy budżetowej, a władze zapowiedziały możliwość przyznania jej stałego finansowania w kolejnych latach.
W marcu 2024 roku Michał Broniatowski objął stanowisko dyrektora i redaktora naczelnego TVP World. Wkrótce potem w Biełsacie rozpoczął się gwałtowny kryzys. Drastycznie ograniczono finansowanie — z 74 do 40 milionów złotych rocznie. Niedługo potem Agnieszka Romaszewska-Guzy została dyscyplinarnie zwolniona z pracy, co wywołało szok wśród zespołu. Wielu pracowników odeszło z dnia na dzień, inni zostali zmuszeni do odejścia. Tym samym stacja, która przez lata była głosem wolności dla Białorusinów, została pozbawiona swojego rdzenia.
Warto przypomnieć, czym był Biełsat w czasach swojej świetności. To właśnie ten kanał informował o zagrożeniach płynących z Kremla i Mińska, jako pierwszy nagłaśniał operację „Śluza” – hybrydowy atak Łukaszenki i Putina na wschodnią granicę Polski. Gdy w 2022 roku reżimy w Moskwie i Mińsku próbowały zdestabilizować sytuację, zalewając granicę nielegalnymi migrantami, to Biełsat relacjonował wydarzenia w czasie rzeczywistym, informował, ostrzegał i wspierał tych, którzy stali po stronie wolności.
Po przejęciu sterów przez Michała Broniatowskiego sytuacja zmieniła się diametralnie. Stacja została pozbawiona swojej tożsamości. Zespół, który latami ryzykował zdrowie i życie, został rozbity. Ci, którzy nie odeszli dobrowolnie, zostali zwolnieni. Biełsat — niegdyś bastion niezależności — został wchłonięty przez nową strukturę TVP World, a jego miejsce zajęła redakcja pod nowym kierownictwem.
W listopadzie 2024 roku likwidator TVP formalnie wykreślił Biełsat z listy jednostek organizacyjnych Telewizji Polskiej. Pełniący obowiązki dyrektora Alaksiej Dzikawicki zrezygnował z funkcji, nie chcąc firmować decyzji o likwidacji podpisem. Na jego miejsce w białoruskiej redakcji TVP World powołano Alinę Kouszyk. W marcu 2025 ruszył nowy projekt – podzielony na trzy bloki programowe: Belsat, Vot Tak i Slava – jednak z oryginalnym Biełsatem nie miał już wiele wspólnego.
Na stronie internetowej Biełsatu roi się dziś od zdjęć Władimira Putina, relacji z Moskwy, newsów, które z pozoru dotyczą regionu, ale w treści budują narrację dziwnie zbieżną z tą, jaką promuje Kreml. Zamiast niezależnej analizy – echo propagandy. Dawny duch Biełsatu, jego misyjność i bezkompromisowość, ustąpiły miejsca wygodnemu konformizmowi.
Gdy dziennikarz pisze instrukcję na „Majdan”
Najwięcej emocji wywołał jednak facebookowy wpis Michała Broniatowskiego z grudnia 2016 roku. Pod znamiennym tytułem „Mała instrukcja, co musi się stać, żeby powstał Majdan”, przedstawił ośmiopunktowy scenariusz destabilizacji państwa.
Zalecane działania? Zajęcie placu i budynku publicznego, udział artystów, duchownych, posłów opozycji, prowokowanie starć z policją. To nie był publicystyczny komentarz – to wyglądało na plan politycznego przesilenia.
Prawicowe media grzmiały:
„Czytaliście porady Broniatowskiego o tym, jak przejąć władzę? Teraz rozumiecie, dlaczego opozycji zależy na otwarciu Sejmu dla dziennikarzy!”
W tym samym czasie Tomasz Lis pisał o „Majdanie w Warszawie”, a Adam Michnik ostrzegał: „Jak będzie Majdan, to PiS będzie strzelać”. Słowa byłych funkcjonariuszy służb, jak Adama Mazguły i Mirosława Mrozewskiego, także podgrzewały atmosferę.
Skandaliczne komentarze. Co mówi Michał Broniatowski?
Broniatowski nigdy nie ukrywał swojego światopoglądu. O Jarosławie Kaczyńskim pisał:
„Histeryk na czele największej partii opozycyjnej”.
O expose Mateusza Morawieckiego:
„Były już premier nie przedstawił żadnej oceny sytuacji w świecie, tylko straszył rodaków zakusami Unii”.
O Viktorze Orbánie:
„Jest lepszy w szantażu niż Morawiecki. Wyrwał miliardy od Unii”.
Pilotował też Lecha Wałęsę przy jego historycznym starciu z Alfredem Miodowiczem – debacie, która zmieniła bieg polskiej historii.
A kim był jego ojciec?
Mieczysław Broniatowski – człowiek Moskwy. Walczył w Hiszpanii w XIII Brygadzie Międzynarodowej. Był porucznikiem, sekretarzem partyjnym, członkiem Komunistycznej Partii Hiszpanii. Po klęsce Frontu Ludowego został internowany, a następnie wywieziony do ZSRR. Tam przeszedł weryfikację NKWD i został przyjęty do 1 Dywizji im. Kościuszki.
W sierpniu 1944 roku Roman Zambrowski skierował go do Resortu Bezpieczeństwa Publicznego. Mieczysław Broniatowski był odtąd na samym szczycie aparatu bezpieki. Organizował WUBP w Rzeszowie, Płocku, Warszawie. Był dyrektorem Centralnej Szkoły MBP w Łodzi i Legionowie. W MSW odpowiadał m.in. za politykę wobec mniejszości narodowych – optował za przesiedleniami Ukraińców i Litwinów oraz krytykował zmienianie nazwisk przez osoby pochodzenia żydowskiego i ukraińskiego.
„To było chowanie głowy w piasek. Państwo socjalistyczne nie powinno się wstydzić równouprawnienia” – pisał w swoich wspomnieniach.
Elita PRL, elita III RP – historia zatacza koło?
Ojciec Michała Broniatowskiego był żołnierzem ideologicznej rewolucji. Syn – medialnym strategiem liberalnej opozycji. Różne czasy, różne środki, ale podobna gorliwość.
To nie tylko historia jednej rodziny. To historia ciągłości elit – od dąbrowszczaków i oficerów bezpieki, przez dyrektorów resortów PRL, po redaktorów naczelnych najważniejszych mediów III RP.
Czy to przypadek, czy tylko efekt „dobrego klimatu dla rodziny”, jak brzmiała nazwa konkursu, w którego kapitule Michał Broniatowski zasiadał za prezydentury Bronisława Komorowskiego?
Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
Twoje wsparcie jest bezcenne!
buycoffee.to/dorota-kania
