Skandal w Warszawie: sąd umarza sprawę przed procesem
Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów umorzył sprawę tzw. „polskiego wątku” gigantycznej afery korupcyjnej Sławomira Nowaka. Co szokujące – stało się to jeszcze przed rozpoczęciem procesu, a powodem miał być „oczywisty brak podstaw oskarżenia”. W praktyce oznacza to, że były minister transportu z czasów rządu Donalda Tuska uniknie odpowiedzialności za przyjmowanie łapówek w zamian za intratne stanowiska w spółkach Skarbu Państwa.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że do wniosku obrony o umorzenie przyłączył się… sam prokurator, który – jak ustaliły media – został zmieniony już po wyborach. Ten fakt tylko wzmógł kontrowersje i oskarżenia o polityczne podłoże całej decyzji. Bo przecież prokuratura kieruje skrajnie upolityczniony były sędzia Waldemar Żurek a jego „prawą ręką” jest kontrowersyjna prokurator Ewa Wrzosek z mocnymi inklinacjami politycznymi. Poprzednik Żurka – Adam Bodnar_ także wpisywał się w upolitycznienie wymiary sprawiedliwości. Trzeba pamiętać, że to właśnie za jego czasów doszło do nielegalnego przejęcia prokuratury.
Kim jest Sławomir Nowak? Od zegarka do milionowych łapówek
Sławomir Nowak to jeden z najbardziej rozpoznawalnych ludzi Platformy Obywatelskiej. Karierę w rządzie zakończyła go sprawa zegarka, którego nie wpisał do oświadczenia majątkowego. W 2016 r. wyjechał na Ukrainę, gdzie objął stanowisko szefa państwowej agencji drogowej Ukrawtodor. To tam – zdaniem śledczych – rozwinął ogromny system korupcyjny, którego wartość liczono w milionach złotych.
W grudniu 2021 roku prokuratura oskarżyła go o 17 przestępstw, w tym kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, pranie pieniędzy i przyjmowanie łapówek o łącznej wartości ponad 8 milionów złotych.
„Polski wątek”: setki tysięcy za stanowiska i spotkania
W Polsce Nowak odpowiadał m.in. za przyjmowanie łapówek w zamian za pomoc w zdobyciu lukratywnych stanowisk w państwowych spółkach. Prokuratura precyzyjnie ustaliła kwoty: co najmniej 320 tys. zł w gotówce miało trafić do Nowaka za wykorzystanie politycznych wpływów.
Jeszcze bardziej bulwersujące były zarzuty dotyczące Gdańska. Według śledczych Nowak miał przyjąć aż 760 tys. zł w zamian za zorganizowanie spotkania spółki deweloperskiej z władzami miasta. W praktyce oznaczało to handel dostępem do lokalnych decydentów i politycznych kolegów.
Fałszywe zwolnienia lekarskie i pieniądze w meblach
To jednak nie koniec. Prokuratura zarzucała Nowakowi również podżeganie lekarza z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie do wystawiania fikcyjnych zwolnień lekarskich. Dokumenty miały służyć usprawiedliwieniu nieobecności w pracy, gdy kierował już ukraińskim Ukrawtodorem.
Podczas śledztwa funkcjonariusze CBA zabezpieczyli gotówkę ukrytą w specjalnie przygotowanych skrytkach meblowych – łącznie ponad 4 miliony złotych w różnych walutach: 536 tys. euro, 470 tys. dolarów i 30 tys. zł.
„Więzień polityczny”? Tusk bronił przyjaciela
Nowak został zatrzymany w lipcu 2020 r. i spędził w areszcie dziewięć miesięcy. Wyszedł dopiero po wpłaceniu gigantycznej kaucji – 1 mln zł – zebranej dzięki pożyczkom od kilkudziesięciu prywatnych osób. Wówczas Donald Tusk nazwał go „więźniem politycznym”.
Mimo upływu lat sąd utrzymał wobec byłego ministra środki zapobiegawcze: milionowe poręczenie, zakaz opuszczania kraju i dozór policji.
Kulisy polityczne i medialne: kto bronił Nowaka?
Sprawa Nowaka była dla Platformy Obywatelskiej ogromnym obciążeniem. Politycy partii milczeli lub unikali komentarzy. Publicznie w jego obronie występowały jednak osoby związane z mediami sprzyjającymi PO. Na łamach „Gazety Wyborczej” wsparcia udzielała mu Dorota Wysocka-Schnepf.
Obok Nowaka na ławie oskarżonych zasiadał były prezes paliwowego giganta czyli Orlenu – Jacek Krawiec, którego prokuratura oskarżała o przekazywanie pieniędzy politykowi w zamian za lepsze kontrakty menedżerskie. Kluczowe zeznania w sprawie złożył także jego najbliższy przyjaciel – Jacek P., ekspert od unijnych dotacji i finansowych rozliczeń.
Umorzenie, które wstrząsnęło opinią publiczną
Decyzja sądu o umorzeniu „polskiego wątku” sprawy Sławomira Nowaka, i to jeszcze przed rozpoczęciem procesu, wywołała falę oburzenia. Tym bardziej, że do wniosku obrony przyłączył się prokurator zmieniony po wyborach. W opinii wielu komentatorów jest to przykład skandalicznej demoralizacji życia publicznego, a nawet symboliczny dowód na to, że w Polsce „kolegom zawsze można pomóc”.
Sam Nowak napisał na portalu X:
„Nie ma we mnie triumfalizmu, ale gorzka satysfakcja, że powoli, ale jednak nadchodzi sprawiedliwość. To nie koniec mojej wojny… Szkoda tylko tych lat i zrujnowanego życia”.
Afera, która nie daje Platformie spokoju
Dla Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej sprawa Nowaka była wstrząsem. Wielu działaczy obawiało się, że to dopiero początek – i że na celowniku mogą znaleźć się kolejni wpływowi politycy PO. Umorzenie „polskiego wątku” sprawy każe zadać pytanie: czy w Polsce naprawdę obowiązuje równość wobec prawa, czy jednak polityczne koneksje i znajomości potrafią skutecznie ochronić przed odpowiedzialnością?
Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
Twoje wsparcie jest bezcenne!
