W połowie sierpnia media obiegła dramatyczna wiadomość: siostry zakonne z Kutna błagały o pomoc w odnalezieniu swojej współsiostry, s. Doroty. Zniknęła nagle, po niespodziewanym telefonie od mężczyzny podającego się za policjanta. Ostatni raz widziano ją 19 sierpnia, tuż po opuszczeniu miejsca pracy – wyraźnie zdenerwowaną, pod presją, z telefonem, który wkrótce całkowicie zamilkł.
Następnego dnia siostry zgłosiły zaginięcie na policję, a w mediach społecznościowych pojawił się rozpaczliwy apel. Wkrótce okazało się, że równolegle z poszukiwaniami s. Doroty… z kont bankowych zgromadzenia zaczynają znikać ogromne sumy pieniędzy.
Przez 48 godzin trwały intensywne poszukiwania, aż wreszcie 21 sierpnia ogłoszono dobre wieści: siostra Dorota została odnaleziona cała i zdrowa. Jednak prawdziwe kłopoty dopiero miały nadejść.
Nocne przesłuchanie i moment prawdy
W chwili, gdy większość mediów uznała sprawę za zakończoną, siostry z Kutna przeżywały najtrudniejsze godziny. S. Dorota była właśnie przewożona na komisariat w Kutnie – jako podejrzana o… przewłaszczenie środków należących do zgromadzenia i katolickiej szkoły.
Przerażone siostry zadzwoniły wtedy do Ordo Iuris. Na ich apel odpowiedziała mec. Magdalena Mojkowska, która błyskawicznie zorganizowała pomoc prawną i skierowała adwokata do Kutna. To była noc, od której zależało wszystko.
Do drugiej nad ranem trwały czynności, a prawnicy musieli krok po kroku tłumaczyć funkcjonariuszom, że siostra Dorota nie jest przestępczynią, lecz ofiarą świetnie przygotowanej mafii cyberoszustów. Dzięki determinacji, doświadczeniu i konsekwentnej argumentacji udało się przekonać policję. S. Dorota wyszła na wolność – jako pokrzywdzona, a nie podejrzana.
Gdy wracała do klasztoru, opadła z niej adrenalina i dopiero wtedy opowiedziała szczegóły dramatycznych wydarzeń.
Cybermafijna pułapka idealna
Historia s. Doroty wyglądała jak scenariusz filmu sensacyjnego.
Rzekomy policjant przekonał ją, że bierze udział w tajnej akcji przeciwko mafii wyłudzającej pieniądze od zakonów. Aby dodać wiarygodności, przestępcy użyli spoofingu – połączenia telefoniczne wyglądały, jakby naprawdę dzwoniła na policję. „Dyżurny” potwierdził wersję oszustów.
A gdy siostra zaczęła wątpić – zaproponowano jej rozmowę wideo z… publicznie znanym komendantem policji. Cyberprzestępcy wykorzystali deepfake oparty na nagraniach z Internetu. Twarz, głos – wszystko wyglądało prawdziwie. S. Dorota uwierzyła i zaczęła wykonywać ich polecenia.
W ciągu kilkudziesięciu godzin wypłaciła z kont zgromadzenia i szkoły kilkaset tysięcy złotych, wierząc, że ratuje środki przed atakiem hakerów.
Gdy policjanci odnaleźli ją w Warszawie, była przekonana, że oni również są przebierańcami. Dopiero na komisariacie zrozumiała, że została zmanipulowana.
Wzruszający apel siostry Doroty
Po wszystkim siostra nagrała krótkie wideo, w którym – ze łzami w oczach – dziękowała wszystkim za modlitwę i wsparcie:
– Nie sądziłam, że jako osoba, która od lat pomaga ofiarom przestępstw, sama stanę się jedną z nich – mówiła, apelując o czujność.
Ale jej trudna sytuacja wcale nie dobiegła końca.
Walka o dobre imię i utrzymanie szkoły
Prokuratura wciąż prowadzi postępowanie. S. Dorota powinna występować jako pokrzywdzona – ale prawnicy wiedzą, jak nieprzewidywalne potrafią być działania organów ścigania. Dlatego siostry w Kutnie nie zostały same.
Mecenas Magdalena Mojkowska oraz zespół Ordo Iuris objęli je stałą, profesjonalną opieką prawną. Dzięki szybkim i precyzyjnym działaniom prawników udało się już odzyskać połowę skradzionych pieniędzy – środki absolutnie kluczowe dla utrzymania szkoły i działalności zgromadzenia.
Dziś siostry dziękują za wsparcie, a s. Dorota – wolna od podejrzeń i bezpieczna – wraca do swojej posługi.
A dramatyczne chwile stały się przestrogą, że nawet najbardziej czujny człowiek może paść ofiarą perfekcyjnie zaplanowanej manipulacji.
Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
Twoje wsparcie jest bezcenne!
buycoffee.to/dorota-kania
