Bezkarny zbrodniarz sądowy

W grudniu 1952 roku w więzieniu mokotowskim w Warszawie dokonano jednej z najbardziej ponurych zbrodni sądowych okresu stalinowskiego. Strzałem w tył głowy zamordowano trzech oficerów Marynarki Wojennej: komandora Jerzego Staniewicza (12 grudnia 1952 r.), komandora Stanisława Mieszkowskiego (16 grudnia 1952 r.) oraz komandora porucznika Zbigniewa Przybyszewskiego (16 grudnia 1952 r.). Egzekucje były konsekwencją wyroków śmierci wydanych 21 lipca 1952 roku przez Najwyższy Sąd Wojskowy w Warszawie w ramach tzw. „spisku komandorów”.

Proces ten był w całości sfingowany. Na podstawie fałszywych dowodów i wymuszonych zeznań na najwyższy wymiar kary skazano pięciu z siedmiu oficerów: Mieszkowskiego, Staniewicza, Przybyszewskiego, komandora Mariana Wojcieszka oraz komandora porucznika Roberta Kasperskiego. Dwóch pozostałych oskarżonych – komandor porucznik Wacław Krzywiec i komandor porucznik pilot Kazimierz Kraszewski – usłyszało wyroki dożywotniego więzienia. W listopadzie 1952 roku Bolesław Bierut skorzystał z prawa łaski wobec Wojcieszka i Kasperskiego, zamieniając im karę śmierci na dożywocie. Pozostali nie mieli takiego „szczęścia”.

Sędzia, który nie uznawał prawa

Rozprawie przewodniczył Piotr Parzeniecki – pułkownik, jeden z najbardziej ponurych symboli stalinowskiego wymiaru sprawiedliwości w Ludowym Wojsku Polskim. Urodzony w 1895 roku w Warszawie, syn szkolnego woźnego Wojciecha Parzenieckiego, swoją karierę rozpoczynał jeszcze w Armii Carskiej, w której służył w latach 1914–1917. Po rewolucji bolszewickiej ochotniczo wstąpił do Armii Czerwonej, a od 1919 roku był funkcjonariuszem sowieckich służb specjalnych: WCzK, GPU i OGPU.

W 1924 roku ukończył kurs prawniczy w Saratowie. W 1941 roku brał udział w obronie Moskwy. Od maja 1943 roku znalazł się w szeregach Ludowego Wojska Polskiego, a już od czerwca 1944 roku rozpoczął błyskawiczną karierę w wojskowym wymiarze sprawiedliwości. Pełnił kolejno funkcje: szefa Sądu 4. Dywizji Piechoty, szefa Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie, szefa Sądu Marynarki Wojennej oraz szefa Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego.

„Rozprawy” zaprzeczające jakimkolwiek zasadom

Procesy prowadzone przez Parzenieckiego zaprzeczały wszelkim regułom prawa i elementarnym zasadom sprawiedliwości. Sędzia w sposób demonstracyjnie obraźliwy zwracał się do podsądnych, często odbierał im głos, odrzucał wnioski dowodowe i nie dopuszczał wskazanych przez oskarżonych świadków. Obrona – jeśli w ogóle formalnie istniała – była fikcją.

W przerwach rozpraw Parzeniecki zarządzał wystawne, obficie zakrapiane alkoholem posiłki, w których uczestniczyli sędziowie, prokuratorzy i obrońcy. Los oskarżonych był w tym czasie przesądzony.

Komisja Mazura, badająca po 1956 roku zbrodnie stalinowskiego aparatu represji, odnotowała w swoim raporcie, że Parzeniecki „przewodził w kilku najdramatyczniejszych rozprawach, w których zapadły liczne kary śmierci”. Wymieniono wprost: proces wyższych oficerów marynarki (trzy wyroki śmierci – wykonane), proces oficerów lotnictwa (sześć wyroków śmierci – wykonane) oraz sprawę generała Kuropieski, w której wyrok śmierci ostatecznie nie został wykonany. W tej ostatniej sprawie Parzeniecki nie dopuścił ani jednego z 37 świadków wnioskowanych przez oskarżonego.

Lotniczy „spisek” i egzekucje w Mokotowie

W maju 1952 roku Parzeniecki z ramienia Najwyższego Sądu Wojskowego sądził kolejną tragiczną sprawę – tzw. proces kierowniczej grupy konspiracji Wojsk Lotniczych. Jednym z głównych oskarżonych był Bernard Adamecki, oficer Armii Krajowej, w czasie wojny szef Wydziału Lotniczego Komendy Głównej AK, ps. „Gozdawa”, odznaczony Orderem Virtuti Militari, a po wojnie komendant Wojskowej Szkoły Technicznej. Obok niego na ławie oskarżonych zasiadł m.in. pułkownik August Menczak – żołnierz Polskiej Armii Ludowej i powojenny szef sztabu Kwatermistrzostwa Wojsk Lotniczych. Pozostali oskarżeni byli oficerami Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Śledztwo prowadzono w Zarządzie Informacji Wojsk Lotniczych oraz w Głównym Zarządzie Informacji Wojska Polskiego. Nadzór nad całością sprawował zastępca szefa GZI, pułkownik Antoni Skulbaszewski, wspierany przez pułkownika Władysława Kochana i podpułkownika Nauma Lewandowskiego. Akt oskarżenia sporządził prokurator Wojsk Lotniczych, podpułkownik Iwan Amons, a zatwierdził go w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej podpułkownik Marian Frenkiel.

Proces odbywał się w siedzibie Informacji Wojskowej przy ulicy Oczki w Warszawie. Był tajny, prowadzony bez udziału obrony. Wszyscy oskarżeni – po brutalnych torturach – przyznali się do winy. Podstawą oskarżenia był dekret z kwietnia 1946 roku o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy państwa.

Parzeniecki w uzasadnieniu wyroków mówił o „ogromie zbrodni” i „perfidnej ideowości” oskarżonych, których motywacją miała być rzekoma nienawiść do władzy ludowej i długotrwała działalność dywersyjno-szpiegowska. Adameckiemu przypisano kierowanie siatką szpiegowską w latach 1946–1949 oraz współpracę z „ośrodkiem w Londynie”.

13 maja 1952 roku Parzeniecki uznał, że sześciu oskarżonych – w tym Adamecki i Menczak – nie zasługuje na ułaskawienie. Wnioski o rewizję wyroków zostały odrzucone, a Bierut nie skorzystał z prawa łaski. 7 sierpnia 1952 roku Bernard Adamecki oraz pozostali skazani oficerowie zostali rozstrzelani w więzieniu mokotowskim.

Bez rozliczenia

24 maja 1954 roku Piotr Parzeniecki, na własną prośbę i na podstawie rozkazu ministra obrony ZSRS, został skreślony z ewidencji oficerów Armii Czerwonej w związku z przyjęciem obywatelstwa polskiego. W 1956 roku przeniesiono go do rezerwy. Zmarł po 2000 roku w Warszawie.

Nigdy nie poniósł odpowiedzialności za wydane wyroki śmierci i udział w zbrodniach sądowych okresu stalinowskiego. Jego nazwisko pozostaje symbolem bezkarności aparatu represji, który w imię ideologii niszczył polskich oficerów, bohaterów wojennych i ludzi lojalnych wobec państwa polskiego – nie wobec narzuconej władzy.

W tekście wykorzystano informacje pochodzące z Instytutu Pamięci Narodowej

  • Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
  • Twoje wsparcie jest bezcenne!
  • buycoffee.to/dorota-kania
  • patronite.pl/dorota.kania