Agent 033. Polak, który sparaliżował niemiecką machinę wojenną

W grudniu 1942 r. Niemcy skazali go na potrójną karę śmierci. Miesiąc później, 4 stycznia 1943 r., w dramatycznych okolicznościach wyrok wykonano. Jerzy Iwanow-Szajnowicz to jedna z najbardziej niezwykłych, a zarazem najsłabiej rozpoznanych postaci polskiego podziemia czasu II wojny światowej. Harcerz, wybitny sportowiec, poliglota i agent wywiadu, który przeszedł do legendy greckiego ruchu oporu. Dla jednych „polski James Bond”, dla innych cichy profesjonalista, którego realne dokonania – mimo narosłych mitów – miały wymierny wpływ na przebieg wojny na Morzu Śródziemnym.

Od Warszawy do Salonik

Urodził się 14 grudnia 1911 roku w Warszawie jako Jerzy Iwanow. Jego ojcem był rosyjski oficer Władimir Iwanow, matką – Polka, Leonarda Szajnowicz. Po rozpadzie małżeństwa matka wyszła ponownie za mąż za Greka, Jannisa Lambrianidisa, i w połowie lat 20. przeniosła się z synem do Salonik. To właśnie tam ukształtowała się jego podwójna tożsamość: polska i grecka.

Młody Jerzy błyskawicznie zaaklimatyzował się w nowym środowisku. Uczył się w prestiżowym liceum francuskim, a równolegle rozwijał sportową pasję. Pływanie, piłka wodna i piłka nożna uczyniły z niego jednego z najlepszych zawodników klubowych w Grecji. Jako reprezentant Iraklisu Saloniki oraz później AZS Warszawa zdobywał medale, mistrzostwa i międzynarodowe uznanie. W 1937 roku wywalczył z AZS mistrzostwo Polski w piłce wodnej.

Wykształcony kosmopolita

Iwanow-Szajnowicz był człowiekiem wyjątkowo wszechstronnym. Studiował w Belgii na Katolickim Uniwersytecie w Lowanium, gdzie uzyskał tytuł magistra nauk rolniczych, a następnie dyplom paryskiego Instytutu Agronomii Kolonialnej. Władał biegle sześcioma językami: polskim, greckim, angielskim, francuskim, niemieckim i rosyjskim.

Choć większość młodości spędził poza krajem, Polska pozostała dla niego punktem odniesienia. Każde wakacje spędzał w Warszawie, a gdy ktoś obrażał jego ojczyznę – reagował natychmiast i bezkompromisowo. Patriotyzm nie był u niego deklaracją, lecz postawą.

Wojna i wybór konspiracji

Wybuch II wojny światowej zastał go w Grecji. Bezskutecznie próbował przedostać się do Polskich Sił Zbrojnych. Początkowo współpracował z polską misją wojskową w Salonikach, pomagając żołnierzom uciekającym z obozów internowania. W 1940 roku został zwerbowany przez polski wywiad, a po upadku Grecji – przejęty przez struktury alianckie na Bliskim Wschodzie.

Ostatecznie trafił do brytyjskiej Special Operations Executive. Po intensywnym szkoleniu w Aleksandrii, w październiku 1941 roku został przerzucony do okupowanej Grecji na pokładzie okrętu podwodnego „Thunderbolt”. Działał pod kryptonimem 033-B i fałszywym nazwiskiem Kiriakos Paryssis.

Sabotaż, który bolał III Rzeszę

Działalność Iwanowa-Szajnowicza koncentrowała się na sabotażu niemieckiego zaplecza logistycznego i wojskowego. Przekazywał aliantom informacje o ruchach wojsk, konwojach płynących do Afryki oraz instalacjach Wehrmachtu. Kluczowe znaczenie miały akcje wymierzone w przemysł zbrojeniowy.

Najpoważniejszym ciosem było skażenie silników lotniczych w ateńskich zakładach remontowych. Według części źródeł doprowadziło to do uszkodzenia setek niemieckich i włoskich samolotów, co miało wpływ na zdolności Luftwaffe w krytycznym okresie walk w Afryce Północnej. Choć historycy podchodzą dziś ostrożnie do liczby przypisywanych mu sukcesów, nie ma wątpliwości, że był jednym z najskuteczniejszych agentów działających na Bałkanach.

Jego umiejętności pływackie umożliwiały akcje, które dla innych były nieosiągalne – nocne podejścia do portów, minowanie jednostek, przenoszenie meldunków drogą morską. Właśnie te elementy stały się później pożywką dla legendy, wzmacnianej przez literaturę i propagandę wojenną.

Aresztowania i potrójny wyrok śmierci

Gestapo polowało na niego od miesięcy. Dwukrotnie aresztowany, dwukrotnie zdołał uciec – raz z samochodu eskorty, innym razem dzięki brawurowej ucieczce w przebraniu. Trzeci raz szczęścia już nie miał. We wrześniu 1942 roku został zdradzony i zatrzymany w Atenach.

Niemiecki sąd wojskowy skazał go na potrójną karę śmierci za szpiegostwo, sabotaż i działalność konspiracyjną. Mimo interwencji greckiego arcybiskupa Damaskinosa oraz prób wymiany więźniów, wyrok wykonano 4 stycznia 1943 roku na strzelnicy w ateńskiej dzielnicy Kaisariani. Według greckich relacji, przed śmiercią krzyknął: „Niech żyje Grecja! Niech żyje Polska!”.

Pamięć i legenda

Po wojnie został pośmiertnie odznaczony Orderem Virtuti Militari. W Grecji do dziś uchodzi za bohatera narodowego – jego imię nosi hala sportowa w Salonikach, stoją tam także jego pomniki. Dla Greków jest symbolem oporu, dla Polaków – dowodem, że walka o wolność nie zna granic.

Jerzy Iwanow-Szajnowicz pozostaje postacią na styku historii i legendy. Nawet jeśli część opowieści należy dziś oddzielić od faktów, jedno pozostaje pewne: był człowiekiem, który świadomie wybrał drogę najwyższego ryzyka i zapłacił za nią najwyższą cenę.

  • Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
  • Twoje wsparcie jest bezcenne!
  • buycoffee.to/dorota-kania
  • patronite.pl/dorota.kania