9 stycznia minęła rocznica śmierci Zygmunta Baumana (ur. 19 11 1925 zm. 9 01 20170 socjolog, filozof, eseista. A także major KBW i oficer polityczny.
Dokumenty zgromadzone w archiwach IPN nie pozostawiają wątpliwości: Zygmunt Bauman nie był jedynie szeregowym żołnierzem formacji podporządkowanych władzy komunistycznej. W pierwszych latach powojennej Polski pełnił funkcję oficera polityczno-wychowawczego w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a następnie awansował na stopień majora i objął kierownicze stanowiska w pionie politycznym tej formacji. KBW było zbrojnym ramieniem partii – tworem wzorowanym na sowieckim NKWD – przeznaczonym do fizycznej likwidacji powojennego podziemia niepodległościowego.
To właśnie oddziały KBW prowadziły po lasach i wsiach walkę z tymi, których propaganda nazywała „bandytami” i „faszystami”: żołnierzami V Wileńskiej Brygady AK mjr. „Łupaszki”, oddziałami „Zapory” na Lubelszczyźnie czy formacjami „Ognia” na Podhalu. Jak ustalił historyk dr Piotr Gontarczyk, Bauman nie ograniczał się do pracy biurowej ani szkoleniowej. Z zachowanych wniosków awansowych wynika, że przez kilkadziesiąt dni dowodził grupą operacyjną KBW, która „wyróżniła się schwytaniem dużej ilości bandytów”. Za te działania został odznaczony Krzyżem Walecznych.
Dla zatrzymanych nie oznaczało to ani procesu, ani prawa do obrony. W realiach stalinowskich była to droga prowadząca do brutalnych przesłuchań, tortur i często śmierci. Co istotne – jak podkreśla Gontarczyk – odpowiedzialność oficerów pionu polityczno-wychowawczego była szczególna. To oni indoktrynowali żołnierzy, przygotowywali ich psychicznie do strzelania do własnych rodaków i legitymizowali terror ideologią.
Od aparatu represji do salonów III RP
Po latach ta biografia nie stała się w III RP przedmiotem poważnej debaty. Przeciwnie – została niemal całkowicie wymazana. Symbolicznym momentem był 17 czerwca 2013 roku. W auli Uniwersytetu Wrocławskiego – już bez patronatu Bieruta – honorowym gościem był dawny major KBW. Obok niego zasiadał prezydent miasta Rafał Dutkiewicz, który kilka miesięcy wcześniej odsłaniał rondo poświęcone ofiarom tej samej formacji.
Protest części publiczności – z hasłami przypominającymi o Żołnierzach Wyklętych – spotkał się z reakcją aparatu państwa. Zatrzymania, wielogodzinne przetrzymywanie, policyjne wizyty w domach. Media głównego nurtu natychmiast uruchomiły znaną narrację: protestujących nazwano „faszystami” i „bandytami”. Dokładnie tymi samymi słowami, których używała propaganda stalinowska wobec podziemia niepodległościowego. Premier Donald Tusk zapowiadał konsekwencje, a minister nauki Barbara Kudrycka ogłaszała, że potępienie płynie „w imieniu całego środowiska akademickiego”.
Kilka dni później Bauman występował w Poznaniu – w rocznicę Czerwca ’56, krwawo stłumionego również przez KBW – jako gość Festiwalu Malta. Mechanizm był identyczny: autorytet, ochrona instytucjonalna, medialna pałka wobec krytyków.
Biografia, której nie chciano pamiętać
Bauman urodził się w 1925 roku w Poznaniu. We wrześniu 1939 r. uciekł z rodziną do ZSRR. Tam związał się z komunistycznym aparatem – najpierw w strukturach pomocniczych NKWD, następnie w formowanych pod sowiecką kontrolą jednostkach Wojska Polskiego. Od 1945 do 1953 roku służył w KBW, wstąpił do PPR, szybko awansował i – jak wynika z akt – nie chciał opuszczać wojska, mimo dostrzeganych przez przełożonych „poważnych perspektyw naukowych”.
Prywatnie przez lata pozostawał związany z córką Bieruta, prof. Aleksandrą Jasińską-Kanią, z którą współpracował naukowo również po 1989 roku. W III RP jego nazwisko stało się marką: szkoły letnie, nagrody etyczne, medale, doktoraty honoris causa. Krytyczne pytania o przeszłość uznano za „polowanie na czarownice”.
Mechanizm „autorytetu”
Sprawa Baumana nie dotyczy wyłącznie jednego życiorysu. Jest ilustracją mechanizmu, w którym ludzie realnie zaangażowani w aparat represji PRL zostali po 1989 roku nie tylko rozgrzeszeni, lecz wyniesieni do rangi moralnych sędziów. Ich biografie oczyszczano, a wątpliwości – stygmatyzowano jako przejaw „faszyzmu” lub „ciemnogrodu”.
W tym sensie III RP nie zerwała z logiką systemu, lecz ją przetworzyła. Zamiast milczenia – selektywna pamięć. Zamiast odpowiedzialności – medal. A zamiast rozliczenia – autorytet.
- Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
- Twoje wsparcie jest bezcenne!
- buycoffee.to/dorota-kania
- patronite.pl/dorota.kania
Nawigacja wpisu

