Sędzia śmierci. Płk Mieczysław Widaj

Był prawnikiem II RP. Oficerem Wojska Polskiego. Żołnierzem Armii Krajowej.
A jednak po 1945 roku stał się jednym z najbardziej bezwzględnych katów polskiego podziemia niepodległościowego. Mieczysław Widaj ( (ur. 12 września 1912 w Mościskach, zm. 11 stycznia 2008 w Warszawie) — pułkownik Ludowego Wojska Polskiego, przewodniczący i wiceprzewodniczący kluczowych sądów wojskowych epoki stalinowskiej — wydał ponad sto wyroków śmierci w procesach politycznych. I nigdy nie został za to osądzony.

Od AK do aparatu represji

Życiorys Widaja mógłby uchodzić za wzorcowy dla elity odradzającego się państwa: studia prawnicze we Lwowie, służba wojskowa, kampania 1939 roku, konspiracja w ZWZ-AK.
Tym większe zdumienie — i groza — budzi fakt, że po 1945 roku Widaj świadomie wszedł w struktury stalinowskiego aparatu represji.

Jak podkreśla prof. Krzysztof Szwagrzyk, historyk IPN:

„Nie wydaje się, aby u podstaw tej decyzji leżały działania aparatu represji – Urzędu Bezpieczeństwa lub Informacji Wojskowej, które wymusiłyby na nim takie postępowanie. Była to raczej jego świadoma decyzja, uznanie, że dzięki lojalności wobec nowego systemu politycznego może odnieść osobiste korzyści.”

Widaj nie był więc trybikiem zmuszonym do posłuszeństwa. Był aktywnym wykonawcą.

Fabryka wyroków śmierci

Od 1948 roku Widaj zajmował kluczowe stanowiska w najbardziej represyjnym sądzie wojskowym w Polsce — Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie. Od 1952 roku był jego przewodniczącym. Później trafił do Najwyższego Sądu Wojskowego.

Nieprzypadkowo właśnie jemu powierzano procesy, wobec których władza miała „szczególne oczekiwania”.

„Świadczy to o tym, że władza ludowa doceniała jego postawę i zaangażowanie w procesach politycznych. Gdyby było inaczej, funkcje te przekazano by komuś innemu.”
— podkreśla prof. Szwagrzyk.

Wyroki śmierci i represje wydane przez Mieczysława Widaja

Mieczysław Widaj w latach 1945–1953 wydał ponad 100 wyroków śmierci wobec żołnierzy i działaczy polskiego podziemia niepodległościowego. Poniżej wszystkie przypadki wskazane w przekazanych materiałach – z imieniem, nazwiskiem, datą i charakterem represji.

Wyroki śmierci

  1. 7 kwietnia 1950 r. – skazanie na karę śmierci Stanisław Skalski, asa polskiego lotnictwa i bohatera Bitwy o Anglię
    (tzw. proces kiblowy w więzieniu mokotowskim; wyrok później zamieniony na dożywocie)
  2. 31 maja 1950 r. – skazanie na karę śmierci por. Zygmunta Szymanowskiego
  3. 3 lipca 1950 r. – skazanie na karę śmierci por. Stefana Bronarskiego ps. „Roman”
    oraz pięciu członków sztabu 11. Grupy Operacyjnej XXIII Okręgu NZW
  4. 2 listopada 1950 r. – skazanie na karę śmierci Zygmunt Szendzielarz
    oraz jego podkomendnych
  5. 21 grudnia 1950 r. – skazanie na karę śmierci Tadeusza Cieślę
  6. 25 kwietnia 1952 r. – Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie, pod przewodnictwem Widaja, skazał na karę śmierci działaczy Stronnictwa Narodowego:
    Mieczysława Gągorowskiego
    Adama Mireckiego
    Władysława Lisieckiego
  7. 30 kwietnia 1953 r.szczególnie istotny wyrok
    Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie, pod przewodnictwem ppłk. Mieczysława Widaja, skazał
    Andrzej Rudolf Czaykowski
    cichociemnego, oficera Armii Krajowej i uczestnika Powstania Warszawskiego –
    na podwójną karę śmierci, utratę praw publicznych oraz przepadek mienia. ➤ Na sali sądowej zasiadał również asesor Stefan Michnik.
    Był to jeden z najbardziej jaskrawych przykładów sądowego mordu dokonanego kolegialnie przez stalinowskich funkcjonariuszy wymiaru „sprawiedliwości”.

Inne represje o charakterze zbrodni sądowej

  1. Luty 1951 r. – na wniosek prokurator Heleny Wolińskiej Widaj doprowadził do zatrzymania w więzieniu
    Augusta Emila Fieldorfa ps. „Nil”, co otworzyło drogę do jego późniejszego zamordowania
  2. 14–21 września 1953 r. – przewodniczenie składowi sędziowskiemu WSR w Warszawie w sfingowanym procesie pokazowym biskupa
    Czesław Kaczmarek, zakończonym wyrokiem 12 lat więzienia
  3. 16 listopada 1953 r. – skazanie na dożywotnie więzienie ppłk. Jana Mazurkiewicza ps. „Radosław”, legendarnego dowódcy AK
    (wyrok wydany wobec własnego przełożonego z czasów konspiracji)

Bilans zbrodni

Jak ustalił prof. Krzysztof Szwagrzyk, liczba 105 wyroków śmierci wydanych przez Widaja jest liczbą minimalną, niepełną.
Część wyroków wykonano natychmiast, inne po miesiącach tortur i przetrzymywania w celach śmierci.
Setki kolejnych osób skazano na długoletnie więzienia.

Jedna toga. Jedno nazwisko. Dziesiątki egzekucji. Setki zniszczonych życiorysów.

„Jeden człowiek, ponad sto wyroków śmierci”

Skala zbrodni poraża nawet badaczy IPN.

„Kiedy kilka lat temu próbowałem podliczyć wyroki śmierci wydane przez Widaja, doszedłem do liczby 105. Nie sądzę, żeby był to jego pełny bilans.” Prof. Krzysztof Szwagrzyk

Jak dodaje historyk:

„Jeden człowiek był w stanie wydać tak ogromną liczbę wyroków śmierci. Liczbę skazanych przez niego na niższe kary możemy szacować na setki.”

Część z tych wyroków wykonano natychmiast. Inne zamieniano na dożywocie — często po miesiącach lub latach spędzonych w celi śmierci. Szczątki wielu ofiar do dziś odnajdywane są na „Łączce”.

Procesy jako teatr mordu

Czy Widaj choć udawał niezależnego sędziego?

„Sędziowie w procesach pokazowych byli statystami. Taka była również rola Widaja. Postępował dokładnie tak, jak oczekiwały od niego władze partyjne oraz aparat bezpieczeństwa.”

To nie były sądy. To były inscenizacje egzekucji, w których prawo pełniło funkcję dekoracji.

Zbrodniarz, nie „kontrowersyjna postać”

W ocenie prof. Szwagrzyka sprawa jest jednoznaczna:

„Oceniając jego ‘dokonania prawnicze’, nie mam wątpliwości, że był to zbrodniarz stalinowski, który posługiwał się prawem w celu likwidowania przeciwników władzy komunistycznej.”

I dalej, bez żadnych zastrzeżeń:

„W przypadku tej postaci można z pełnym przekonaniem używać określenia: zbrodniarz.”

III RP: państwo, które nie rozliczyło

Najbardziej obciążającym aktem oskarżenia nie jest jednak życiorys Widaja, lecz bierność państwa po 1989 roku.

„Widaj umierał w 2008 roku, a nie w 1978 czy 1988. Było wystarczająco dużo czasu, aby postawić go przed sądem.”

Jak zaznacza historyk, nie chodziło o więzienie starego człowieka:

„Chodziło o wymiar symboliczny. O to, aby sąd wolnej Polski ocenił postępowanie stalinowskiego sędziego.”

Tego nawet nie spróbowano.

Prawda bez eufemizmów

Mieczysław Widaj dożył spokojnej starości. Zmarł bez wyroku. Bez potępienia. Bez odpowiedzialności.
Jego historia pokazuje, że III RP nie potrafiła — lub nie chciała — rozliczyć fundamentów komunistycznego terroru.

Widaj + Michnik – duet mordu sądowego

W historii stalinowskiego sądownictwa wojskowego w Polsce są nazwiska, które należy zestawiać razem, bo razem tworzyły mechanizm zbrodni. Jednym z takich tandemów był Mieczysław Widaj i Stefan Michnik — funkcjonariusze systemu, w którym wyrok zapadał zanim otwarto rozprawę.

Najbardziej jaskrawym przykładem ich wspólnej działalności był proces z 30 kwietnia 1953 roku.

Tego dnia Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie, pod przewodnictwem ppłk. Mieczysława Widaja, skazał majora Andrzeja Rudolfa Czaykowskiego — cichociemnego, oficera Armii Krajowej i uczestnika Powstania Warszawskiego — na podwójną karę śmierci, utratę praw publicznych oraz przepadek całego mienia.

Na sali sądowej zasiadał wówczas asesor Stefan Michnik.

Nie był to przypadek, pomyłka ani „błąd epoki”. Był to świadomy akt mordu sądowego, dokonany przez ludzi wykształconych, znających prawo i doskonale rozumiejących, że oskarżony nie jest przestępcą, lecz żołnierzem niepodległej Polski.

Widaj pełnił rolę doświadczonego kata w todze, Michnik — młodszego wykonawcy, uczącego się rzemiosła terroru w najbardziej represyjnym sądzie stalinowskiej Polski. Jeden przewodniczył, drugi legitymizował wyrok swoją obecnością. Razem stanowili sprawny zespół egzekucyjny, działający pod osłoną paragrafów.

Ten proces obnaża istotę stalinowskiego „wymiaru sprawiedliwości”:
– brak dowodów,
– brak realnej obrony,
– brak niezawisłości,
– pełna zgodność z politycznym zamówieniem aparatu bezpieczeństwa.

To właśnie dlatego nazwiska Widaj i Michnik powinny funkcjonować w przestrzeni publicznej łącznie — jako symbol sądowego mordu, który po 1989 roku nie doczekał się sprawiedliwej oceny ani wyroku.

To nie jest zamknięta przeszłość.
To nierozliczona zbrodnia państwowa.

w tekście wykorzystałam materiały źródłowe i ustalenia Instytutu Pamięci Narodowej

  • Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
  • Twoje wsparcie jest bezcenne!
  • buycoffee.to/dorota-kania
  • patronite.pl/dorota.kania