13 stycznia 1943 roku w Sadownem, niewielkiej miejscowości leżącej dziś w powiecie węgrowskim, niemieccy okupanci zamordowali troje Polaków: Leona Lubkiewicza, jego żonę Mariannę oraz ich syna Stefana. Egzekucja była bezpośrednią konsekwencją udzielania przez rodzinę pomocy Żydom ukrywającym się przed Zagładą. Zbrodnia ta wpisuje się w długą listę represji stosowanych przez Niemców wobec ludności cywilnej na terenach Generalnego Gubernatorstwa. Niemieccy żołnierze – sprawcy zbrodni nigdy nie zostali ukarani.
Sadowne pod okupacją
Przed wybuchem II wojny światowej społeczność żydowska stanowiła znaczącą część mieszkańców gminy Sadowne. Tuż przed wojną Żydzi stanowili około dwóch piątych lokalnej ludności. Po zajęciu tych terenów przez Niemców rozpoczął się proces stopniowej eksterminacji: przymusowe przesiedlenia, izolacja w gettach, a następnie fizyczna likwidacja.
Żydów z Sadownego deportowano do getta w Stoczku, skąd w kolejnych miesiącach większość została zamordowana. Nielicznym udało się uciec – część z nich schroniła się w okolicznych lasach, licząc na pomoc miejscowej ludności.
Region ten znalazł się w bezpośrednim sąsiedztwie jednego z największych niemieckich ośrodków zbrodni. W 1941 roku powstał obóz pracy Treblinka I, a rok później – obóz zagłady Treblinka II. Przez pobliskie linie kolejowe nieprzerwanie kursowały transporty ludzi skazanych na śmierć. Sadowne znajdowało się zaledwie kilkanaście kilometrów od miejsca masowej eksterminacji.
Terror jako narzędzie zastraszenia
Jesienią 1941 roku okupacyjne władze niemieckie wprowadziły karę śmierci za jakąkolwiek pomoc okazywaną Żydom. Przepis ten był elementem systemowego terroru, którego celem było całkowite odizolowanie osób skazanych na Zagładę oraz zastraszenie ludności polskiej.
Równolegle Niemcy organizowali tzw. ekspedycje karne – uzbrojone oddziały wysyłane w teren w poszukiwaniu zbiegów z transportów lub osób podejrzewanych o pomoc. Jedna z takich grup pojawiła się w Sadownem w styczniu 1943 roku.
Piekarz, który pomagał
Leon Lubkiewicz był miejscowym piekarzem. W czasie okupacji wykorzystywał swój zawód, by dostarczać chleb osobom ukrywającym się w lasach – w tym Żydom, którzy zdołali uniknąć deportacji. Pomoc tę kontynuował mimo świadomości grożącej mu kary.
Również jego syn, Stanisław, zajmujący się wypiekiem chleba, angażował się w pomoc potrzebującym. Początkowo prowadził działalność w pobliskiej miejscowości Zieleniec, gdzie uzyskał oficjalne zezwolenie na wypiek chleba kartkowego. Z czasem przeniósł się do Sadownego, budując własną piekarnię w niewielkiej odległości od zakładu ojca.
Donos, śledztwo i egzekucja
13 stycznia 1943 roku niemieccy żandarmi zatrzymali w Sadownem dwie Żydówki, które posiadały przy sobie bochenek chleba. Podczas brutalnego przesłuchania kobiety zostały zmuszone do wskazania osoby, od której go otrzymały. Po ujawnieniu nazwiska Leona Lubkiewicza zostały natychmiast rozstrzelane.
Niemcy udali się następnie do domu Lubkiewiczów. Leon i Marianna zostali oskarżeni o udzielanie pomocy Żydom. W tym samym czasie żandarmi sprowadzili na miejsce Stanisława Lubkiewicza, próbując ustalić pochodzenie chleba. Rozbieżności w liczbie bochenków stały się pretekstem do dalszych represji.
Przesłuchania połączone z biciem trwały do późnych godzin wieczornych. Ofiarą brutalności padła również córka Lubkiewiczów, Irena. Jeden z niemieckich funkcjonariuszy groził rozstrzelaniem Mariannie, stosując przemoc wobec całej rodziny.
Ostatecznie Niemcy wydali wyrok śmierci. Tego samego dnia, około godziny 22, Leon, Marianna i ich 25-letni syn Stefan zostali zamordowani. Stanisław ocalał, podobnie jak Irena, która została oszczędzona wyłącznie z powodu niepełnoletności, choć pobicie pozostawiło trwałe konsekwencje zdrowotne.
Po egzekucji dom Lubkiewiczów został splądrowany. Żandarmi zabrali zapasy mąki, odzież oraz wyposażenie gospodarstwa, a z ciała Marianny zerwali biżuterię. Zwłoki ofiar pozostawiono na widok publiczny jako formę zastraszenia mieszkańców.
Pamięć i upamiętnienie
Po wojnie historia rodziny Lubkiewiczów stała się symbolem odwagi i tragicznych konsekwencji niesienia pomocy prześladowanym. W 1997 roku Leon, Marianna i Stanisław zostali uhonorowani tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.
W miejscu egzekucji, na skraju lasu w pobliżu drogi do Sokółki, stoi pomnik poświęcony ofiarom niemieckiego terroru. Dodatkowo, w ramach projektu „Zawołani po imieniu” Instytutu Pileckiego, kierowanego wówczas przez prof. Magdalenę Gawin,”, odsłonięto tablicę upamiętniającą rodzinę Lubkiewiczów. Uroczystość odbyła się 24 marca 2019 roku z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego.
W tekście wykorzystałam materiały źródłowe, Instytutu Pileckiego oraz Instytutu Pamięci Narodowej
- Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
- Twoje wsparcie jest bezcenne!
- buycoffee.to/dorota-kania
- patronite.pl/dorota.kania
