7 stycznia 1949 r. w Warszawie zginął Jan Rodowicz „Anoda” – żołnierz Szarych Szeregów, oficer batalionu „Zośka”, jeden z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów Powstania Warszawskiego. Według oficjalnego komunikatu poniósł śmierć, wyskakując z IV piętra gmachu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Koszykowej. Upadł na betonowy dziedziniec. Sprawa miała być oczywista i zamknięta.
Nie była.
Od pierwszych dni po tragedii rodzina Rodowicza oraz jego koledzy z konspiracji uznali wersję samobójczą za niewiarygodną. Decydujące znaczenie miał jeden fakt: śledztwo wobec „Anody” prowadził Wydział IV Departamentu V MBP, kierowany przez mjr. Wiktora Herera – oficera aparatu bezpieczeństwa, którego nazwisko pojawia się w najciemniejszych kartach walki komunistów z powojennym podziemiem niepodległościowym.
Aresztowanie nie było przypadkiem
Jak wskazuje historyk Instytutu Pamięci Narodowej dr Przemysław Benken, , autor m.in. książki Tajemnica śmierci Jana Rodowicza „Anody”, Warszawa 2016, aresztowanie Jana Rodowicza w Wigilię 1948 r. nie było incydentem, lecz elementem szerzej zakrojonej operacji wymierzonej w środowisko weteranów Zgrupowania „Radosław” oraz w samego płk. Jana Mazurkiewicza. Celem aparatu bezpieczeństwa było – jak pisze historyk – „eliminowanie z życia publicznego osób nieakceptowanych przez władze”.
Rodowicz został zatrzymany jako pierwszy nieprzypadkowo. Był postacią rozpoznawalną, miał rozległe kontakty w środowisku „Zośki” i – co istotne – Herer dysponował informacjami agenturalnymi o ukrywaniu przez „Anodę” broni z okresu okupacji, której nie zdano w 1945 r. Choć broń ta nie została użyta przeciwko nowej władzy, MBP zamierzało wykorzystać ją jako pretekst do oskarżeń o przygotowywanie aktów terroru.
Benken podkreśla przy tym rzecz kluczową: mimo antykomunistycznych poglądów części dawnych powstańców, nie stanowili oni realnego zagrożenia dla państwa. Studiowali, pracowali, zakładali rodziny. Aparat bezpieczeństwa potrzebował jednak wroga – i zamierzał go stworzyć.
Herer i jego wydział
W momencie aresztowania „Anody” Wiktor Herer był już doświadczonym funkcjonariuszem MBP. Kierowany przez niego wydział odpowiadał za rozpracowywanie środowisk młodzieżowych i byłych struktur AK. Benken określa Herera wprost jako oficera „znanego z bezwzględności w tropieniu wrogów komunistycznego reżimu”.
To jego komórka prowadziła dochodzenie przeciwko Rodowiczowi. To jego ludzie zbierali materiały, przesłuchiwali, wywierali presję. I to w czasie tego śledztwa doszło do śmierci jednego z najsłynniejszych żołnierzy „Zośki”.
Po latach Herer próbował budować narrację, wedle której udało mu się „złamać” Rodowicza psychicznie. Twierdził, że „Anoda” miał wyrażać żal do dawnych dowódców i obwiniać ich za swój los. Benken odnosi się do tych relacji jednoznacznie: „zeznania byłego funkcjonariusza MBP, bezpośrednio zaangażowanego w sprawę śmierci zasłużonego powstańca, trudno uznawać za wiarygodne”.
Co działo się podczas przesłuchań?
Dokumentacja śledztwa jest fragmentaryczna. Zachowały się protokoły przesłuchań, życiorys „Anody”, charakterystyki oddziałów „Radosława” oraz protokół odkopania ukrytej broni. Benken zwraca jednak uwagę, że protokoły te są materiałem szczególnym – w realiach MBP zeznania mogły być wymuszane szantażem, oszustwem, terrorem psychicznym lub biciem.
Herer i funkcjonariusz, który jako ostatni przesłuchiwał Rodowicza, utrzymywali później, że wobec „Anody” nie stosowano przemocy. Tymczasem – jak przypomina Benken – inni więźniowie MBP zgodnie relacjonowali, że przemoc fizyczna i psychiczna była podczas przesłuchań normą, a nie wyjątkiem.
Istotne jest także to, że aparat bezpieczeństwa posiadał gęstą sieć informatorów w środowisku „Radosława”. Część informacji, którymi posługiwali się śledczy, mogła pochodzić z donosów, a nie z zeznań Rodowicza. Dodatkowo MBP przejęło archiwa, zdjęcia i dokumenty dotyczące życia towarzyskiego weteranów po 1945 r., co czyniło fikcją możliwość skutecznego zaprzeczania znajomościom czy kontaktom.
Śmierć i odpowiedzialność
Po 3 stycznia 1949 r. „Anoda” był widziany po raz ostatni przez kolegę z batalionu „Zośka”. Nie miał wówczas śladów pobicia. W kolejnych dniach sytuacja uległa dramatycznej zmianie. Benken pisze wprost, że po tym terminie prawdopodobnie użyto wobec Rodowicza także przemocy fizycznej.
7 stycznia nastąpiła śmierć. Oficjalnie – samobójstwo. Nieoficjalnie – seria hipotez: zgon w wyniku pobicia, wyrzucenie z okna w celu upozorowania skoku, a nawet śmiertelne obrażenia odniesione podczas przesłuchania. Pojawiają się relacje o wgniecionej klatce piersiowej, o potajemnych oględzinach zwłok, o dokumentach, które miały zniknąć.
Benken formułuje wniosek, który dla aparatu bezpieczeństwa jest szczególnie niewygodny: nawet przy przyjęciu wersji o skoku samobójczym odpowiedzialność za śmierć „Anody” spada na funkcjonariuszy MBP. To oni zdecydowali o aresztowaniu, to oni prowadzili śledztwo i to oni kształtowali stan psychofizyczny osadzonego.
W tym sensie nazwisko Herera pozostaje nieusuwalne z tej historii.
Wiktor Herer – od politruka MBP do doradcy „Solidarności”
Wiktor Herer urodził się 19 stycznia 1920 r. w Czerniowcach. Pochodził z rodziny żydowskiej, a jego młodość przypadła na okres gwałtownej radykalizacji politycznej Europy Środkowo-Wschodniej. Już jako nastolatek związał się z ruchem komunistycznym, działając w organizacjach młodzieżowych podporządkowanych Moskwie, m.in. w Komunistycznym Związku Młodzieży Zachodniej Ukrainy. W połowie lat trzydziestych został zatrzymany przez policję za działalność wywrotową, co tylko umocniło jego ideowe zaangażowanie.
Po wybuchu II wojny światowej Herer znalazł się w sowieckiej strefie wpływów. Studiował w podporządkowanych ZSRR uczelniach – na Politechnice Lwowskiej, w Instytucie Handlu Radzieckiego we Lwowie oraz na uniwersytecie w Tbilisi. Równocześnie pełnił funkcje w strukturach Komsomołu, odpowiadając za pracę ideologiczną wśród młodzieży robotniczej. W 1943 r. przerwał studia i zgłosił się do formowanej w Związku Sowieckim 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Ukończył szkołę oficerów polityczno-wychowawczych i trafił do korpusu politruków Ludowego Wojska Polskiego, gdzie zajmował się propagandą, indoktrynacją oraz kontrolą polityczną żołnierzy.
Po wojnie jego kariera nabrała tempa. W 1945 r. Herer został starszym instruktorem polityczno-wychowawczym w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a następnie – już jako porucznik – rozpoczął służbę w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. Z rekomendacji Julii Brystiger objął stanowisko zastępcy kierownika Wydziału IV Departamentu V MBP, a wkrótce potem został jego naczelnikiem. Kierowana przez niego komórka odpowiadała za rozpracowywanie środowisk młodzieżowych oraz byłego podziemia niepodległościowego.
W tym okresie Herer prowadził postępowania przeciwko żołnierzom Armii Krajowej, w tym przeciwko środowisku batalionu „Zośka”. W 1948 r. wydał decyzję o aresztowaniu Jana Rodowicza „Anody”. Śledztwo prowadzone przez jego wydział zakończyło się śmiercią jednego z najsłynniejszych bohaterów Powstania Warszawskiego w gmachu MBP przy ul. Koszykowej. Oficjalnie ogłoszono samobójstwo; sprawa nigdy nie została rzetelnie wyjaśniona ani rozliczona. W czasie pracy w resorcie Herer awansował do stopnia podpułkownika.
Po odejściu z MBP nie poniósł konsekwencji swojej działalności. Przeciwnie – rozpoczął drugą, cywilną karierę. Ukończył studia w Szkole Głównej Handlowej, następnie pracował w Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego, gdzie pełnił m.in. funkcję zastępcy dyrektora Departamentu Rolnictwa. Był zatrudniony w Instytucie Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR, wykładał ekonomię polityczną w SGPiS oraz w Szkole Partyjnej przy KC PZPR. Po 1956 r. pracował w Instytucie Planowania przy Radzie Ministrów, dochodząc do stanowiska wicedyrektora. W 1960 r. uzyskał doktorat na Uniwersytecie Warszawskim, a w 1973 r. tytuł profesora nauk ekonomicznych. Wchodził w skład gremiów naukowych Polskiej Akademii Nauk.
Choć w 1968 r. został odsunięty od części stanowisk w ramach kampanii antysemickiej, nie oznaczało to trwałego końca jego kariery. W latach 70. powrócił do obiegu instytucjonalnego, a w 1980 r. – w jednym z najbardziej paradoksalnych zwrotów swego życiorysu – z rekomendacji Jacka Kuronia został doradcą Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” do spraw rolnictwa. Publikował w „Tygodniku Solidarność”, a w 1981 r. formalnie usunięto go z PZPR.
Po wprowadzeniu stanu wojennego pracował w instytutach badawczych oraz w strukturach GUS i PAN. Na emeryturę przeszedł w 1992 r. Trzy lata później został pozbawiony uprawnień kombatanckich. Zmarł 24 marca 2003 r.
Biografia Wiktora Herera – od politruka i wysokiego funkcjonariusza MBP, przez aparat planowania PRL, po eksperta „Solidarności” – pozostaje jednym z najbardziej wymownych przykładów ciągłości kadr i braku realnego rozliczenia ludzi aparatu represji. W kontekście śmierci Jana Rodowicza „Anody” nie jest to jedynie tło historyczne, lecz integralna część pytania o odpowiedzialność i pamięć.
Jan Rodowicz „Anoda” nie doczekał żadnego aktu sprawiedliwości, żadnego oficjalnego przyznania winy. Została legenda, pytania i milczenie instytucji.
Sprawa jego śmierci pokazuje, że w III RP nie rozliczono nie tylko zbrodni, ale i ludzi, którzy je firmowali swoim nazwiskiem. A w centrum tej historii – niezależnie od wersji wydarzeń – pozostaje Wiktor Herer i wydział, który uczynił z bohatera AK „podejrzanego”, a z jego śmierci – administracyjny fakt.
W tekście wykorzystałam materiały źródłowe, IPN i ustalenia dr. Przemysława Benkena
- Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
- Twoje wsparcie jest bezcenne!
- buycoffee.to/dorota-kania
- patronite.pl/dorota.kania
