Mord w Drzewicy – zbrodnia komunistów

22 stycznia 1943 roku w Drzewicy doszło do jednej z najbardziej brutalnych zbrodni popełnionych przez komunistyczną partyzantkę na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Oddział Gwardia Ludowa o nazwie „Lwy”, dowodzony przez Izraela „Lwa” Ajzenmana, zamordował siedmiu mieszkańców miasteczka. Zbrodnia miała charakter rabunkowo-ideologiczny i była wymierzona w lokalne środowisko niepodległościowe związane z ruchem narodowym.

Do dziś wokół tej masakry funkcjonują sprzeczne narracje – od prób jej usprawiedliwiania rzekomym „odwetem”, po relatywizowanie odpowiedzialności sprawców. Analiza źródeł, relacji świadków i dokumentów podziemia prowadzi jednak do jednoznacznych wniosków – był to zaplanowany mord komunistycznej partyzantki.


Kim były ofiary mordu w Drzewicy?

Historycy różnie określają przynależność organizacyjną zamordowanych:

  • dr Piotr Gontarczyk wskazuje na dwóch cywilów i pięciu żołnierzy NSZ,
  • Czesław Brzoza i Andrzej Sowa piszą o siedmiu działaczach NOW, SN i NSZ,
  • Bohdan Urbankowski odrzuca tezę o „odwecie” i podaje: czterech członków NSZ, jednego działacza SN i NOW-AK oraz dwóch cywilów,
  • Leszek Żebrowski wymienia pięciu żołnierzy NSZ, jednego działacza SN/NOW-AK i jednego cywila.

Wspólny mianownik wszystkich ustaleń jest jeden: ofiary należały do lokalnej elity społecznej i konspiracyjnej, a ich likwidacja miała na celu fizyczne zniszczenie struktur niepodległościowych.


Przebieg zbrodni: „czyszczenie terenu”

Oddział Gwadii Ludowej ( później Armia Ludowa) „Lwy” składał się w większości z uciekinierów z gett w Opocznie, Przysusze i Drzewicy. Jak podawał brytyjski historyk żydowskiego pochodzenia Martin Gilbert, grupa była denuncjowana Niemcom i nie mogła liczyć na pomoc okolicznej ludności. Większość źródeł wskazuje jednak, że niechęć chłopów wynikała przede wszystkim z rabunkowego i bandyckiego charakteru działań oddziału, a nie z pochodzenia etnicznego jego członków.

22 stycznia 1943 roku GL-owcy wkroczyli do Drzewicy. Pierwszym celem była fabryka noży „Gerlach”. Jej właściciel Antoni Kobylański został zmuszony do otwarcia kasy pancernej, po czym zamordowany strzałem w tył głowy. Następnie napastnicy udali się do wytypowanych domów.

Zginęli:

  • aptekarz Stanisław Makomaski,
  • Józef Staszewski,
  • Zdzisław Pierściński,
  • trzej bracia Edward, Stanisław i Józef Suskiewiczowie – wszyscy związani z Narodowe Siły Zbrojne.

Część ofiar została zastrzelona, inne zatłuczono kolbami karabinów lub dobito bagnetami. Zwłoki ograbiono z pieniędzy, biżuterii i dokumentów. Oddział wycofał się bez przeszkód.


Społeczny wstrząs i reakcja podziemia

Pogrzeb ofiar 25 stycznia 1943 roku przerodził się w masową manifestację mieszkańców. Zbrodnia wstrząsnęła regionem i stała się jednym z impulsów do zorganizowanej walki NSZ z komunistyczną partyzantką, która coraz częściej działała jak banda rabunkowa.

Wkrótce oddział „Lwy” został rozbity. Część jego członków zginęła w niemieckich obławach, inni zostali zlikwidowani przez oddział NSZ w ramach akcji przeciw bandytyzmowi. Sama Gwardia Ludowa, chcąc zatrzeć ślady kompromitacji, zmieniła nazwę oddziału na „im. Ludwika Waryńskiego”.


Izrael Ajzenman – bandyta w aparacie terroru

Izrael Ajzenman, znany również jako Julian Kaniewski, był przed wojną wielokrotnie karany za rozboje z bronią w ręku. Już na początku lat trzydziestych związał się z ruchem komunistycznym. W 1930 roku wstąpił do KZMP, a dwa lata później do KPP. W 1933 został sekretarzem komórki partyjnej w Radomiu, obejmując jednocześnie funkcję przewodniczącego lokalnego związku zawodowego transportowców. Aktywność polityczna szła jednak w parze z działalnością stricte przestępczą.

W okresie II Rzeczypospolitej był wielokrotnie karany sądownie. W styczniu 1936 roku skazano go na siedem miesięcy więzienia i grzywnę za dokonanie rozboju na sklepie spożywczym. Po odbyciu kary szybko wrócił do działalności kryminalnej – w maju tego samego roku został ponownie zatrzymany po włamaniu do sklepu w Wolanowie w powiecie radomskim. Podczas próby ujęcia użył broni palnej, za co otrzymał wyrok dwóch lat więzienia. W trakcie odbywania kary był dodatkowo karany dyscyplinarnie za pobicie współwięźnia. Poza tym jeszcze co najmniej dwukrotnie odpowiadał przed sądem za drobniejsze przestępstwa. Mimo takiego życiorysu, w powojennych autobiografiach konsekwentnie twierdził, że wszystkie wyroki z lat trzydziestych były represją za działalność komunistyczną.

Po wybuchu wojny, we wrześniu 1939 roku, wydostał się z radomskiego więzienia i natychmiast przystąpił do organizowania w mieście tzw. komitetu rewolucyjnego, licząc na szybkie wkroczenie Armii Czerwonej. W 1940 roku został osadzony przez Niemców w getcie radomskim. Dwa lata później aresztowała go policja żydowska i umieściła w areszcie na terenie getta, skąd został uwolniony dzięki interwencji byłych działaczy KPP.

Po wydostaniu się na wolność objął funkcję zastępcy dowódcy oddziału Gwardii Ludowej dowodzonego przez Zygmunta Banasiaka. Ten ostatni wkrótce został zlikwidowany na polecenie kierownictwa radomskiej GL – Antoni Grabowski nadzorował wykonanie wyroku śmierci, uzasadnianego „bandytyzmem”. Jesienią 1942 roku Ajzenman został mianowany dowódcą oddziału GL „Lwy”, rozpoczynając najbardziej krwawy etap swojej działalności konspiracyjnej.

Po wojnie:

  • służył w UB w Końskich i Poznaniu,
  • został skazany za liczne przestępstwa, w tym nadużycia władzy i gwałt,
  • otrzymał symboliczny wyrok w zawieszeniu ze względu na „szczególne zasługi”,
  • po wyjściu z więzienia pracował w Polskim Radiu, administracji państwowej i Służbie Ochrony Kolei.

W 1960 roku został wydalony z PZPR za korupcję, by dwa lata później… ponownie zostać do niej przyjętym. Zmarł w 1965 roku, nigdy realnie nie rozliczony za zbrodnie wojenne.


Mord w Drzewicy jako element strategii

Dokumenty GL i relacje świadków nie pozostawiają wątpliwości: akcja w Drzewicy była częścią szerszej strategii określanej jako „czyszczenie terenu z faszystowskich band”, czyli fizycznej likwidacji polskiego podziemia niepodległościowego. W praktyce oznaczało to mordy, rabunki i terror wobec ludności cywilnej.

Jak pisał dr Piotr Gontarczyk, komunistyczna partyzantka znacznie częściej walczyła z Polakami niż z Niemcami, a główny ciężar obrony społeczeństwa przed tym zjawiskiem spoczął na NSZ.


Znaczenie zbrodni

Mord w Drzewicy nie był incydentem, lecz symbolem drogi do władzy, opartej na przemocy, bezkarności i fałszu historycznym. To jedna z tych zbrodni, które przez dekady były przemilczane lub usprawiedliwiane – i które wymagają rzetelnego opisu. „PPR: droga do władzy” i ciemna strona komunistycznej partyzantki

Opis realnej działalności terenowej oddziałów Gwardii Ludowej (GL) i Armii Ludowej (AL) – poza oficjalną mitologią „walki z okupantem” – w wielu relacjach i opracowaniach budzi autentyczne przerażenie. Wątek ten wprost podejmuje dr

Dr Piotr Gontarczyk w książce „PPR. Droga do władzy” (Fronda), pokazując, że w terenie funkcjonowały również formacje o charakterze rabunkowym, a część „akcji bojowych” miała charakter bandycki, wymierzony nie tylko w Niemców, lecz także w ludność cywilną oraz polskie podziemie niepodległościowe.

„Bandy rabunkowe” i ofiary pośród Żydów

Dr Gontarczyk przytacza dane, które komplikują czarno-biały obraz wojennej rzeczywistości: ofiarami oddziałów komunistycznych padali nie tylko Polacy. Autor wskazuje, że z rąk komunistycznej partyzantki oraz powiązanych z nią grup rabunkowych ginęli również Żydzi – nie w wyniku działań okupanta, lecz na skutek przestępstw o charakterze rabunkowym.

„PPR droga do władzy”:

„w czasie wojny z rąk komunistycznej partyzantki (…) zginęło nie mniej niż kilkuset Żydów” (s. 182).

To szczególnie istotne w kontekście prób tłumaczenia przemocy wyłącznie „konfliktem narodowościowym” lub „odwetem” – bo pokazuje, że mechanizm rabunku i bezkarności potrafił obracać się również przeciw tym, których komunistyczna propaganda chętnie zaliczała do własnych „naturalnych sojuszników”.

Korczyński i Ajzenman: zła sława konkretnych dowódców

W tym samym fragmencie pojawiają się nazwiska dowódców, którzy – według przywoływanych ustaleń – mieli być szczególnie obciążeni zbrodniami o tle rabunkowym. Dr Gontarczyk przypomina m.in. postać Stefana Kilanowicza vel Grzegorza Korczyńskiego, kojarzonego z Lubelszczyzną i masowymi mordami w celu grabieży.

Drugi, kluczowy dla wątku Drzewicy, przykład dotyczy Izraela Ajzenmana („Julek”, „Lew”, „Chytry”), przedwojennego kryminalisty zwerbowanego przez PPR, stojącego na czele oddziału GL na Radomszczyźnie. W tej perspektywie mord w Drzewicy przestaje wyglądać jak „wypadek przy pracy” czy „spontaniczny odwet”, a zaczyna przypominać element szerszego zjawiska: przemocy politycznej połączonej z rabunkiem.

„Czyszczenie terenu z faszystowskich band”: język, który odczłowiecza

Z cytowanych materiałów i relacji wynika, że oddziały komunistyczne posługiwały się formułą, która miała usprawiedliwiać eliminację przeciwników: „czyszczenie terenu z faszystowskich band”. W praktyce była to etykieta naklejana na polskie podziemie niepodległościowe i lokalnych działaczy ruchu narodowego – a więc język odczłowieczający, ułatwiający przemoc, rabunek i mord.

Właśnie w tym miejscu rozdział o Drzewicy zyskuje szerszy kontekst: zabójstwa nie były tylko zbrodnią kryminalną, ale również aktem przemocy politycznej, wykonywanym na ludziach uznanych za przeszkodę w „oczyszczaniu” terenu.

Rabunek, gwałty, terror – wojna z własnym społeczeństwem

Według tej interpretacji, istotny fragment wojennej aktywności GL i AL polegał nie na starciach z Niemcami, lecz na uderzeniach w struktury polskiej konspiracji, zastraszaniu wsi i miasteczek, konfiskatach „pod bronią”, grabieżach majątków oraz brutalnych represjach wobec osób uznanych za „wrogów klasowych” lub „reakcję”.

Ten kontekst jest ważny także z przyczyn stricte historycznych: pokazuje, że w wielu regionach Polski toczyła się nie tylko walka z okupantem, lecz również wewnętrzny konflikt o władzę, w którym przemoc była narzędziem politycznym.

Dlaczego główny ciężar walki z GL/AL spadł na NSZ

W przytoczonych wątkach pojawia się też argument, że Narodowe Siły Zbrojne (NSZ) przejęły zasadniczy ciężar walki z komunistycznymi oddziałami o charakterze bandyckim, ponieważ dowództwo AK i Delegatura Rządu liczyły się z polityką aliantów zachodnich oraz naciskami, by nie otwierać „drugiego frontu” przeciw formacjom związanym z sowieckim sojusznikiem.

W tej logice Drzewica staje się jednym z punktów zapalnych: zbrodnia i jej społeczny rezonans miały wzmacniać przekonanie, że wobec takich oddziałów konieczna jest reakcja zbrojna, niezależnie od kosztów politycznych.

Przy pisaniu tekstu korzystałam ze źródeł Instytutu Pamięci Narodowej książki dr. Piotra Gontarczyka „PPR droga do władzy” wydawnictwo Fronda oraz wykładów Leszka Żebrowskiego

  • Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
  • Twoje wsparcie jest bezcenne!
  • buycoffee.to/dorota-kania
  • patronite.pl/dorota.kania