To była operacja polityczna przebrana za wymiar sprawiedliwości. Księża mieli zostać pokazani jako wrogowie państwa, Kościół – jako siedlisko spisku. Najpierw tortury i wymuszone zeznania, potem sądowy spektakl z gotowym scenariuszem. A gdy 26 stycznia 1953 roku zapadły wyroki, propaganda dostała wsparcie ze strony ludzi pióra. Rezolucja literatów potępiająca duchownych stała się częścią tej samej machiny, która wcześniej produkowała „dowody” i „winy”.
Władze komunistyczne urządziły w Krakowie spektakl polityczny, który miał jeden cel: uderzyć w Kościół katolicki i zniszczyć autorytet krakowskiej kurii metropolitalnej. Oficjalnie chodziło o „amerykańskich szpiegów w sutannach”. W rzeczywistości był to klasyczny proces pokazowy epoki stalinizmu – z wymuszonymi zeznaniami, propagandową nagonką i wyrokami ustalonymi zanim padło pierwsze pytanie na sali sądowej.
Dziś badacze IPN nie mają wątpliwości: sprawa była sfabrykowana, a zeznania wymuszano brutalnymi metodami śledczymi.
Najpierw gra pozorów, potem otwarta wojna
Tuż po wojnie komuniści udawali życzliwość wobec Kościoła. Partyjni dygnitarze pokazywali się na Mszach, tolerowano naukę religii w szkołach, pozwalano na działalność katolickich instytucji. Była to jednak wyłącznie taktyka.
Po sfałszowanych wyborach w 1947 roku maski opadły. Podziemie niepodległościowe zostało rozbite, opozycja polityczna zniszczona. Kościół stał się ostatnią niezależną instytucją w kraju – a więc wrogiem numer jeden. Rozpoczęła się systemowa ofensywa:
- likwidacja katolickich organizacji,
- przejmowanie majątku kościelnego,
- tworzenie środowiska „księży patriotów” lojalnych wobec reżimu,
- propaganda przedstawiająca duchownych jako agentów obcych państw i wrogów Polski Ludowej.
Proces krakowskiej kurii miał być kulminacją tej kampanii.
Pretekst: „siatka szpiegowska”
Bezpieka wykorzystała fakt, że emigracyjne środowiska niepodległościowe próbowały budować w kraju sieć informatorów. Inicjatorem kontaktów był były żołnierz Narodowej Organizacji Wojskowej Józef Szponder, który po ucieczce na Zachód organizował tzw. Punkty Informacyjne.
W kręgu tych kontaktów znalazł się ks. Józef Lelito, dawny kapelan NOW. Po aresztowaniu jesienią 1952 roku został poddany brutalnemu śledztwu. Z jego wymuszonych zeznań „wynikło”, że do rzekomej siatki należeli także:
- ks. Wit Brzycki – notariusz kurii krakowskiej
- ks. Jan Pochopień – notariusz kurii
To wystarczyło, by śledztwo przerodziło się w atak na samą kurię.
Rewizje i „kryształy”, które miały oburzyć naród
UB przeprowadziło przeszukania w siedzibie kurii. Zarekwirowano:
- dzieła sztuki zdeponowane tam na przechowanie,
- ponad 30 tys. dolarów,
- dokumenty i przedmioty wydobyte podczas ekshumacji katyńskich w 1943 r.
Na zdjęciach operacyjnych eksponowano kufry z kryształami i zastawą stołową. Propaganda miała prosty przekaz: „księża żyją w luksusie i gromadzą bogactwa”. Kontekst – że były to depozyty i mienie niebędące prywatną własnością duchownych – nie miał znaczenia. Liczył się obraz.
Aresztowania hierarchów
Komunistyczni bandyci uderzyli dwa lata po po śmierci „księcia Niezłomnego, kardynała Adama Sapiehy, arcybiskupa krakowskiego. W grudniu 1952 roku pozbawiono wolności administratora apostolskiego archidiecezji krakowskiej, abp. Eugeniusza Baziaka, którego następnie zmuszono do opuszczenia Krakowa. Represje dotknęły także innych duchownych kurii. Plan bezpieki był jasny: wykazać „reakcyjny charakter działalności kurii” i stworzyć podstawy do jej rozbicia.
Spektakl przed sądem wojskowym
Proces rozpoczął się 21 stycznia 1953 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Krakowie. Oskarżał Naczelny Prokurator Wojskowy Stanisław Zarakowski – jedna z twarzy stalinowskiego wymiaru sprawiedliwości. Rozprawy odbywały się w hali widowiskowej zakładów przemysłowych – tak, by nadać im masowy, propagandowy charakter.
Oskarżeni zostali przedstawieni jako:
- agenci wywiadu amerykańskiego,
- członkowie siatki szpiegowskiej,
- ludzie, którzy „sprzedawali ojczyznę za judaszowe pieniądze”.
Wyroki: śmierć i dożywocie
27 stycznia 1953 roku zapadły wyroki:
Kara śmierci:
- Edward Chachlica
- Michał Kowalik
- ks. Józef Lelito
Wieloletnie więzienie:
- ks. Franciszek Szymonek – dożywocie
- ks. Wit Brzycki – 15 lat
- ks. Jan Pochopień – 8 lat
- Stefania Rospond – 6 lat
Egzekucji ostatecznie nie wykonano – Rada Państwa zamieniła kary śmierci na dożywocie. Sam fakt ich orzeczenia miał jednak spełnić funkcję zastraszającą.
Złamani torturami
Z procesu wyłączono m.in. ks. Józefa Fudalego – był tak zmaltretowany w śledztwie, że nie nadawał się do pokazowego spektaklu. W osobnym procesie skazano go na 13 lat. Zmarł w 1955 r. po operacji w więziennym szpitalu.
Pisarze w służbie propagandy
Kilka dni po wyroku, 8 lutego 1953 r., krakowski oddział Związku Literatów Polskich przyjął rezolucję potępiającą skazanych księży jako „zdrajców Ojczyzny”. Dokument podpisały 53 osoby ze środowiska literackiego.
Rezolucja miała stworzyć wrażenie społecznego poparcia dla rozprawy z Kościołem. Była elementem tej samej operacji propagandowej co proces – miała legitymizować represje.
„„W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną. My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali – za amerykańskie pieniądze – szpiegostwo i dywersję.
Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne.
Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu – dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej”. Pod tum haniebnym tekstem podpisała się między innymi Wisława Szybmorska, Bruno Miecugow, Sławomir Mrożek, Andrzej Załucki, Andrzej Kijowski, Jan Kurczab.
Cel: złamać autorytet Kościoła
Proces kurii krakowskiej nie był sprawą kryminalną. Był narzędziem polityki państwa totalitarnego, które:
- dążyło do podporządkowania Kościoła,
- chciało skompromitować duchowieństwo w oczach społeczeństwa,
- próbowało przedstawić wiarę jako przykrywkę dla „imperialistycznej agentury”.
Z perspektywy czasu widać, że był to jeden z najbardziej brutalnych ataków na Kościół w okresie stalinowskim.
Historia, która miała zostać zapomniana
Dla władz PRL był to sukces propagandowy. Dla oskarżonych – lata więzień, zniszczone zdrowie, złamane życie. Dla historyków – podręcznikowy przykład mechanizmu procesu pokazowego.
I przestroga, jak państwo totalitarne potrafi używać prawa, sądów i mediów jako narzędzi politycznej wojny.
Przy pisaniu tekstu korzystałam ze źródeł Instytutu Pamięci Narodowej
- Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
- Twoje wsparcie jest bezcenne!
- buycoffee.to/dorota-kania
- patronite.pl/dorota.kania
