Brał etatowe pieniądze z SB, był szkolony do pracy pod fałszywą tożsamością, a gdy sprawa wyszła na jaw – publicznie odcinał się od „współpracy z SB”. Dziś Ireneusz Jabłoński – TW Gustaw – występuje jako ekspert na wydarzeniach środowiska Grzegorza Brauna. To nie był epizod studencki. To historia obejmująca szkolenie, etat i pieniądze z SB.
Według dokumentów: szkolenie „nielegała” i etat SB
Sprawę ujawnił w 2017 roku Maciej Marosz na łamach „Gazety Polskiej”, powołując się na materiały przekazane ze Zbioru Zastrzeżonego IPN. Z ustaleń tygodnika wynikało, że:
- Jabłoński miał sam zgłosić się do pracy w wywiadzie MSW,
- przeszedł specjalistyczne szkolenie pionu „nielegałów” – wywiadowców działających pod legendą i fikcyjną tożsamością,
- uzyskał wysokie oceny,
- od lutego 1989 r. został przyjęty na okres próbny do wywiadu,
- otrzymywał etatowe wynagrodzenie młodszego inspektora SB i – jak opisywano – wielokrotnie kwitował odbiór pieniędzy,
- posługiwał się pseudonimem „Gustaw”.
Akta urywają się w momencie przygotowań do pierwszej misji zagranicznej. Nie wiadomo, czy operacja doszła do skutku.
Najpierw zaprzeczenia, potem przyznanie pracy w wywiadzie
Gdy sprawa wyszła na jaw, Jabłoński podkreślał publicznie, że:
„Nigdy nie byłem współpracownikiem SB rozumianej jako policja polityczna i nigdy nie donosiłem”.
Jednocześnie potwierdził pracę w wywiadzie cywilnym PRL (Departament I MSW). Tłumaczył ją patriotyzmem i zainteresowaniem działalnością wywiadowczą. Zapewniał też, że nie prowadził działalności operacyjnej w kraju i od lat nie ma kontaktów ze służbami.
Krytycy zwracali uwagę na rozbieżność: z jednej strony odcinanie się od „SB”, z drugiej – przyznanie pracy w strukturze wywiadu PRL, będącej częścią aparatu bezpieczeństwa państwa komunistycznego – każdy pracownik cywilnych służb specjalnych PRL musiał należeć do Służby Bezpieczeństwa.
Politechnika, SB i zmiana decyzji
Według relacji prasowych:
- SB zainteresowała się nim pod koniec studiów na Politechnice Łódzkiej,
- w 1987 r. miał odmówić,
- niedługo później sam ponownie nawiązał kontakt i w 1988 r. podpisał zobowiązania do zachowania tajemnicy, ankiety personalne i wykazy kontaktów zagranicznych.
To wtedy rozpoczęła się droga do pionu „N” – najbardziej zakonspirowanej części wywiadu.
Polityczna kariera i reakcja Zdanowskiej
Ireneusz Jabłoński urodził się 27 lipca 1961 roku w Piławie Górnej na Dolnym Śląsku. Od lipca 1994 roku do listopada 1997 roku był burmistrzem Łowicza. W tym czasie był także też członkiem władz krajowych Unii Polityki Realnej – wyborach w 1993 roku bezskutecznie ubiegał się o mandat poselski. W połowie lat 90. był członkiem rady prezydenckiej ds. samorządu terytorialnego przy Lechu Wałęsie. Lata później Jabłoński został wiceprezydentem Łodzi. Kręcił się przy środowiskach konserwatywnych, bywał między innymi na spotkaniach w Klubie Ronina. Po publikacjach dotyczących jego przeszłości głos zabrała prezydent miasta Hanna Zdanowska:
„Ujawnione informacje są dla mnie dużym zaskoczeniem. Nie wiedziałam o skali zaangażowania wiceprezydenta Ireneusza Jabłońskiego w działalność tajnych służb PRL. Po tym, czego dziś się dowiedziałam, nasza współpraca nie jest możliwa”.
Oświadczenie to w praktyce oznaczało polityczny koniec współpracy w łódzkim magistracie i wybuch lokalnej burzy wokół jego przeszłości.
Od magistratu do środowiska Brauna
Mimo tej historii Jabłoński funkcjonuje dziś jako ekspert ekonomiczny i pojawia się w przestrzeni publicznej u boku środowisk Konfederacji, w tym frakcji Grzegorza Brauna. Wcześniej jego starty wyborcze i aktywność polityczna były opisywane w kontekście wewnętrznych sporów na prawicy.
Obecnie Jabłoński zasiada w Fundacji Sanctus – Instytut Badań Zagrożeń Asymetryczno-Hybrydowych z siedzibą w Słubicach. We władzach jest także Sławomir Ozdyk- bliski współpracownik Grzegorza Brauna. Ireneusz Jabłoński jest prezesem Instytutu Badań nad Grupą Państwa BRIC. BRICS – międzynarodowa organizacją ukierunkowana na Rosję i Chiny. Jabłoński jest także ekspertem Centrum im. Adama Smitha.
Kluczowy fakt, który wraca
Najmocniejszym elementem tej sprawy pozostaje to, co wynikało z dokumentów opisywanych w prasie:
szkolenie wywiadowcze, status etatowy i pobieranie wynagrodzenia w strukturach SB – przy jednoczesnym późniejszym publicznym dystansowaniu się od określenia „współpracownik SB”.
I to właśnie ta sprzeczność sprawia, że nazwisko Ireneusza Jabłońskiego do dziś wraca w debacie – także wtedy, gdy występuje jako ekspert od gospodarki na politycznych kongresach.
O funkcjonariuszu I Departamentu PRL pisałam tutaj: https://dorotakania.pl/2026/01/23/od-sb-do-mediow-publicznych/
- Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
- Twoje wsparcie jest bezcenne!
- buycoffee.to/dorota-kania
- patronite.pl/dorota.kania
