Czarne karty „Wyborczej”

Artykuł „Polacy – Żydzi: Czarne karty Powstania” autorstwa Michała Cichego opublikowany na łamach Gazeta Wyborcza, stanowi przykład publicystyki, która – pod pozorem demitologizacji historii – narusza podstawowe standardy rzetelności badawczej i odpowiedzialności interpretacyjnej. Pół roku przed obchodami 50. rocznicy Powstania Warszawskiego, w „Gazecie Wyborczej” Cichy opisał, jak Polacy z AK zamordowali w Powstaniu w 1944 roku około 30 Żydów, którzy uratowali się z getta. Spowodowało to szeroką akcję protestacyjną wśród inteligencji, również dotychczas akceptującej linię „GW”. W dwa tygodnie później historyk prof. Tomasz Strzembosz wykazał w tej samej gazecie w artykule pt. „Polacy – Żydzi. Czarna karta Gazety Wyborczej”, że chodziło o agentów i współpracowników NKWD, na których AK wykonywała wyroki.

O ratowaniu Żydów przez Polaków pisałam tutaj: https://dorotakania.pl/2026/01/13/zbrodnia-w-sadownem-historia-rodziny-lubkiewiczow/

Najpoważniejszy zarzut wobec tekstu Cichego dotyczy metodologii. Cichy oparł swoje tezy na nielicznych, słabo zweryfikowanych relacjach, często pochodzących z przekazów pośrednich, bez krytycznej analizy ich wiarygodności, kontekstu powstania ani motywacji świadków. Brakuje tu podstawowego warsztatu historycznego: konfrontacji źródeł, analizy porównawczej oraz osadzenia opisywanych wydarzeń w realiach okupacyjnego chaosu i terroru niemieckiego.

Zasadniczą i miażdżącą krytykę tekstu sformułował prof. Tomasz Strzembosz, jeden z najwybitniejszych badaczy Polskiego Państwa Podziemnego. Strzembosz wskazywał, że autor dopuścił się rażących uogólnień, przypisując jednostkowe, patologiczne zachowania „powstańcom” jako zbiorowości. W jego ocenie tekst Cichego był przykładem manipulacji przez dobór materiału – eksponowania wyłącznie negatywnych incydentów przy całkowitym pominięciu skali pomocy udzielanej Żydom przez struktury AK i ludność cywilną w czasie Powstania Warszawskiego.

Szczególnie problematyczny jest fakt, że autor nie oddziela wyraźnie przestępczych działań marginesu od działań zorganizowanego podziemia, które posiadało jasno określone normy etyczne i regulaminy, a za przestępstwa – w tym antysemickie – przewidywało surowe kary. Tym samym tekst zaciera granicę między ofiarami okupacji a sprawcami jednostkowych zbrodni, co prowadzi do fałszywego obrazu Powstania jako przedsięwzięcia moralnie skażonego u samych podstaw.

Nie bez znaczenia jest również kontekst publikacji. Artykuł ukazał się w okresie intensywnej debaty nad „czarnymi kartami” polskiej historii, w której część mediów – w tym „Gazeta Wyborcza” – przyjmowała rolę arbitra moralnego, często rezygnując z historycznej proporcji na rzecz efektu publicystycznego. W rezultacie tekst Cichego został szybko wykorzystany jako argument polityczny i ideologiczny, także poza granicami Polski, wzmacniając narracje obciążające Polaków zbiorową odpowiedzialnością za zbrodnie II wojny światowej.

Wbrew obronnym twierdzeniom autora i redakcji, krytyka tego artykułu nie oznacza negowania cierpienia żydowskich ofiar ani zaprzeczania istnieniu patologii w ekstremalnych warunkach wojny. Oznacza natomiast sprzeciw wobec publicystycznej metody oskarżenia zbiorowego, która – jak słusznie zauważał prof. Strzembosz – więcej mówi o intencjach autora niż o rzeczywistym obrazie historii.

Podsumowując: tekst „Czarne karty Powstania” nie spełnia standardów ani rzetelnej historiografii, ani odpowiedzialnej publicystyki. Jest przykładem narracji selektywnej, ahistorycznej i krzywdzącej, która pod pozorem odwagi intelektualnej wprowadza do debaty publicznej uproszczenia o dalekosiężnych skutkach społecznych i politycznych.

  • Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
  • Twoje wsparcie jest bezcenne!
  • buycoffee.to/dorota-kania
  • patronite.pl/dorota.kania