To nie pojedynczy incydent. To nie „wypadek przy pracy”. To seria zdarzeń, które w jednym miesiącu uderzyły w fundamenty zaufania do formacji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo obywateli. Skandale w policji przestały być odosobnionymi historiami z kronik kryminalnych — zaczęły układać się w obraz, który coraz częściej określany jest jako kryzys w polskiej policji. Odpowiada za to komendant główny Marek Boroń i minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.
O siłowych działaniach policji pisałam tutaj:https://dorotakania.pl/2026/01/21/sila-zamiast-prawa-szturm-na-krs/
Gwałt w jednostce, alkohol w koszarach, radiowóz prowadzony przez funkcjonariusza bez wymaganych uprawnień, ciężko ranna 18-latka, kajdanki na 15-letnim chłopcu w spektrum autyzmu, wystrzał z broni w komendzie. Każda z tych spraw osobno byłaby wstrząsem. Razem tworzą obraz systemowego problemu, który uderza w bezpieczeństwo obywateli zagrożone przez błędy, zaniedbania i nadużycia funkcjonariuszy.
Gwałt w koszarach. Alkohol i zarzuty z art. 197 kk
Jedna z najbardziej bulwersujących spraw dotyczy zdarzenia, do którego miało dojść w nocy z 3 na 4 stycznia w oddziale prewencji w rejonie Piaseczno. Według ustaleń Marcina Dobskiego i Cezarego Gmyza z Telewizji Republika podczas mocno zakrapianej imprezy na terenie jednostki doszło do zgwałcenia policjantki.
O popełnienie wstrząsającego przestępstwa podejrzewany jest jej bezpośredni przełożony – Marcin J. Funkcjonariusz został zatrzymany, a następnie zwolniony ze służby. Konsekwencje personalne dosięgły także podinspektora Mariusza Kolasińskiego, zastępcy dowódcy Oddziału Prewencji, który również stracił stanowisko.
Z ustaleń wynika, że po krótkim pobycie w domu policjant, na polecenie przełożonego, wrócił do jednostki. O godz. 8.15 trzykrotnie przebadano go alkomatem. Wynik? Około 1,5 promila alkoholu w organizmie. Funkcjonariusz nie opuścił już budynku jednostki. O godz. 14 został formalnie zatrzymany i przesłuchany, a prokurator przedstawił mu zarzuty z art. 197 §1 i 2 Kodeksu karnego – dotyczące zgwałcenia oraz doprowadzenia do czynności seksualnej przemocą.
Jeśli potwierdzą się doniesienia, będzie to jeden z najcięższych przykładów, gdy przestępstwa policjantów mają miejsce nie na ulicy, lecz wewnątrz jednostki.
W przestrzeni publicznej pojawiły się też relacje, że zakrapiane imprezy w koszarach nie były incydentem, lecz powtarzalną praktyką. Jeśli tak było, mamy do czynienia nie tylko z jednostkową zbrodnią, ale z systemowym przyzwoleniem, które wpisuje się w szerszą aferę w policji.
Tutaj pisałam o skandalu w SOP: https://dorotakania.pl/2026/01/20/panstwo-silowe-w-stanie-napiecia-bunt-w-sop-czystka-i-czlowiek-tuska-u-steru/
Służbowy sprzęt na prywatnym wypadzie
Dolnośląska policja poinformowała o dymisjach dwóch zastępców komendantów powiatowych. Stanowiska stracili pierwszy zastępca Komendanta Powiatowego Policji w Kłodzku nadkom. Piotr Danik oraz pierwszy zastępca Komendanta Powiatowego w Ząbkowicach Śląskich kom. Tomasz Kupiec. Stanowisko stracił także naczelnik ds. korupcji w Komendzie Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.
Sprawa dotyczy wykorzystania służbowego sprzętu i karnetów na stok podczas prywatnego wyjazdu narciarskiego.
To przykład, który może nie szokuje tak jak przemoc, ale pokazuje codzienny wymiar nadużyć funkcjonariuszy i rodzi pytania o realne mechanizmy kontroli. Takie sytuacje kończą się dyscyplinarki w policji, lecz wizerunkowo pogłębiają upadek autorytetu policji.
Radiowóz, sygnały i dramat młodej kobiety
Do poważnego wypadku doszło w Warszawie. W kolizji z udziałem radiowozu ciężko ranna została 18-letnia obywatelka Ukrainy. Sprawa szybko zaczęła funkcjonować w mediach jako wypadek radiowozu Warszawa, a opinia publiczna poznała dramatyczne szczegóły dotyczące stanu zdrowia poszkodowanej. 18-letnia Anastazja z Ukrainy trafiła w ciężkim stanie na oddział intensywnej terapii. Kobieta była pokrzywdzoną a mimo to została skuta kajdankami i jechała bez pasów.
Dzień wcześniej zakończyła się zakrojona na szeroką skalę akcja wymierzona w zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się handlem ludźmi i obrotem narkotykami. W jej wyniku zatrzymano dwie osoby, a dwanaście kolejnych zostało wydalonych z kraju. Dziewięciu obywatelom Ukrainy przyznano status osób pokrzywdzonych, uznając ich za ofiary pracy przymusowej.
Według medialnych ustaleń radiowóz poruszał się jako uprzywilejowany, a funkcjonariusz miał nie mieć wymaganych uprawnień. Policja zawiesiła kierowcę.
To przykład, gdy połączenie presji, procedur i błędów prowadzi do sytuacji, w której bezpieczeństwo obywateli zagrożone przestaje być hasłem, a staje się realnym dramatem.
Kajdanki na chłopcu z autyzmem
W Bydgoszczy doszło do interwencji wobec 15-letniego chłopca w spektrum autyzmu. Po epizodach autoagresji w ośrodku wezwano pogotowie i policję. Funkcjonariusze mieli założyć mu kajdanki. Sprawa szybko zaczęła funkcjonować w mediach jako interwencja policji wobec dziecka i wywołała debatę o szkoleniach oraz granicach przymusu.
Dla wielu to symbol, że procedury stosowane mechanicznie mogą prowadzić do sytuacji postrzeganych jako brutalność policji, nawet jeśli intencją była kontrola sytuacji kryzysowej.
Strzał w komendzie
W komendzie w Szczytno w pomieszczeniu służbowym wystrzeliła broń. Jak ustalili dziennikarze RMF FM, była to broń myśliwska, wcześniej użyta w sprawie postrzelenia dziecka.
Taki incydent pokazuje, jak krucha bywa kontrola nad służbami, gdy zawodzą podstawowe procedury bezpieczeństwa.
Spór o liczby, problem z zaufaniem
W końcu stycznia Marcin Dobski ujawnił, że w ciągu ostatnich dwóch lat pod rządami insp. Marka Boronia odnotowano co najmniej sześć przypadków funkcjonariuszy z zarzutami doprowadzeniem do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej oraz odnoszącego się do nadużycia stosunku zależności w celu doprowadzenia do takich czynności. Policja odpowiada, że dane bywają interpretowane w sposób wprowadzający w błąd.
Jednak nawet jeśli statystyki są przedmiotem sporu, emocje społeczne są faktem. Kolejne skandale w policji sprawiają, że rośnie poczucie, iż trwa kryzys w polskiej policji, a upadek autorytetu policji staje się procesem widocznym gołym okiem.
Test dla państwa
Gdy w jednej formacji kumulują się przestępstwa policjantów, wypadki, nadużycia funkcjonariuszy i kontrowersyjne interwencje, problem przestaje być medialną burzą. Staje się sprawdzianem, czy państwo potrafi przywrócić realną kontrolę nad służbami i wyegzekwować odpowiedzialność MSWiA za nadzór nad strukturą, która ma monopol na użycie przymusu.
Bo policja to nie zwykły urząd. To formacja, której błędy uderzają bezpośrednio w życie ludzi. A gdy społeczne zaufanie zaczyna się chwiać, odbudowa trwa latami.
- Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
- Twoje wsparcie jest bezcenne!
- buycoffee.to/dorota-kania
- patronite.pl/dorota.kania
