Pacyfikacja Koniuch. Zbrodnia, która miała „dać przykład”

II wojna światowa przyniosła setki pacyfikacji wsi na wschodnich terenach II Rzeczypospolitej. Obszary te – dziś leżące w granicach Litwy i Białorusi – stały się areną brutalnych działań zarówno niemieckich formacji specjalnych, jak i sowieckiej partyzantki. Metody były podobne: terror, demonstracja siły, wymuszanie posłuszeństwa i zdobywanie zaplecza logistycznego kosztem ludności cywilnej.

O zbrodniach Gwardii Ludowej pisałam tutaj: https://dorotakania.pl/2026/01/22/mord-w-drzewicy-zbrodnia-komunistycznej-partyzantki/

Jedną z takich miejscowości były Koniuchy – duża polska wieś w powiecie lidzkim, w gminie Bieniakonie, położona na skraju Puszczy Rudnickiej. Liczyła ponad 300 mieszkańców i około 60–80 gospodarstw. W lasach wokół wsi operowały sowieckie oraz żydowskie oddziały partyzanckie.

Jak wskazuje historyk IPN Soraya Kuklińska, w 1943 roku wieś znalazła się pod stałą presją rabunkową. Partyzanci pojawiali się regularnie, zabierając żywność i inwentarz. Podczas jednego z takich napadów bracia Franciszek i Adolf Radzikowscy odparli próbę rabunku, uzbrojeni jedynie w siekiery. Wówczas starosta gromady, Stanisław Bobin, zwrócił się o pomoc do władz litewskich. Odpowiedź była jednoznaczna – wieś powinna zorganizować samoobronę.

Samoobrona przeciw rabunkom

Jesienią 1943 r. do Koniuch przybyło czterech funkcjonariuszy litewskiej policji pomocniczej. W gospodarstwie Władysława Woronisa zapadła decyzja o utworzeniu oddziału samoobrony. Obok niego inicjatorami byli Józef Bobin i Jan Kodzis. Po wojnie Woronis został oskarżony przez władze sowieckie o wrogą działalność – zarzucono mu udział w akcjach przeciw partyzantom.

Oddział bronił nie tylko Koniuch, lecz także pobliskich wsi Poczobuty i Gierwiszki. Mieszkańcy obserwowali ruchy partyzantów, ostrzegali się nawzajem i starali się nie dopuścić do kolejnych grabieży. Dowódca V batalionu 77 pp. AK mjr Stanisław Truszkowski podawał, że wieś znajdowała się w siatce konspiracyjnej AK, a część mieszkańców należała do 2. Kompanii.

To wystarczyło, by wieś uznano za wrogą.

Do Koniuch zaczęły napływać groźby:

„Koniuchy! Przerwijcie walkę przeciwko partyzantom! Złóżcie broń! Jeśli będziecie kontynuować walkę, spalimy wieś i zniszczymy wszystkich mieszkańców”.

Mieszkańcy nie ustąpili.

Decyzja o zniszczeniu wsi

W nocy z 28 na 29 stycznia 1944 r. wieś została otoczona przez oddział liczący od 120 do 200 partyzantów. Wg ustaleń IPN w akcji brały udział jednostki: „Śmierć Okupantowi”, „Śmierć faszyzmowi”, „Piorun”, „Margirio” oraz oddział im. Adama Mickiewicza. Były to formacje wielonarodowe – w ich skład wchodzili m.in. Żydzi z gett w Kownie i Wilnie, zbiegli czerwonoarmiści i Litwini.

Partyzanci uzasadniali atak twierdząc, że wieś była umocniona:

„silnie ufortyfikowane. Każdy dom stanowił militarną pozycję…”

Zapadła decyzja:

„Sztab Brygady zdecydował zrównać Koniuchy z ziemią aby dać przykład innym… Mieli rozkaz, aby nie darować nikomu życia. Nawet bydło i nierogacizna miały być wybite, a wszelka własność spalona”.

Isaac Kowalski potwierdzał:

„aby zniszczyć wszystko co się rusza i zamienić wieś w popioły”.

Motywy: terror i demonstracja siły

Z dokumentów Archiwum Specjalnego Litwy wynika, że samoobrona była postrzegana jako zagrożenie dla kontroli partyzantów nad terenem. W notatkach zapisano m.in.:

„miejscowych mieszkańców pomiędzy sobą: Litwinów przeciwko Polakom i Polaków przeciwko Litwinom…”

Radiogramy dowódcy Genrikasa Zimanasa pokazują skalę frustracji:

„Dookoła nas wzmacnia się samoobrona…”

oraz

„Amunicji nie ma, broni nie ma… gdzie się ruszysz, wszędzie ślady…”

Koniuchy miały stać się przestrogą.

Noc grozy

Zginęło 34–38 osób, w tym kobiety i dzieci. Relację zostawiła Stanisława Woronis:

„Pierwsze gospodarstwa już płonęły… Nie mieliśmy czym karmić własnych dzieci… Mogłabym zrozumieć męskie porachunki, ale mordowania niewinnych ludzi – nigdy!”

Opisała ucieczkę w nocnej koszuli, bose dziecko, mróz, kule świszczące za plecami.

„Mogiłę dla wszystkich zrobiliśmy wspólną. Tuż pod lasem”.

Meldunki i raporty

Litewska policja meldowała:

„29 stycznia około 200 bandytów rosyjskich napadło na wieś Koniuchy i całkowicie ją zniszczyło. Zginęło 36 osób”.

Zimanas raportował do Snieczkusa:

„całkowicie spaliła najbardziej zaciekłą wieś samoobrony – Koniuchy… Z naszej strony ofiar nie ma”.

Po wojnie

Wspomnienia partyzanta Paula Bagriansky’ego oddają atmosferę po akcji:

„Wioska Koniuchy stała się tylko wspomnieniem pełnym popiołów i trupów… Ludzie byli zmęczeni, ale z ich twarzy wyzierała satysfakcja…”

Trzy tygodnie później Moskwa przysłała reprymendę dla inicjatorów zniszczenia wsi.

Sprawców nigdy nie osądzono. W 2020 r. śledztwo IPN umorzono z powodu śmierci podejrzanych.

Pamięć

Dziś Koniuchy leżą na Litwie, w rejonie solecznickim. Wieś, która próbowała bronić się przed rabunkami, została unicestwiona jako „przykład”.

To jedna z najbardziej przemilczanych zbrodni partyzantki sowiecko -żydowskiej na polskiej ludności cywilnej.

Przy pisaniu tekstu korzystałam ze źródeł Instytutu Pamięci Narodowej 

  • Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
  • Twoje wsparcie jest bezcenne!
  • buycoffee.to/dorota-kania
  • patronite.pl/dorota.kania