Zabójstwo księdza Franciszka Blachnickiego nie było „tajemniczą śmiercią na emigracji”. Było finałem wieloletniej operacji wywiadu PRL, prowadzonej przez ludzi wysyłanych tam, gdzie stawką była władza, pieniądze i kontrola nad polską opozycją. W samym centrum tej historii pojawiają się Jolanta i Andrzej Gontarczykowie — agenci SB, którzy przeniknęli do najbliższego otoczenia kapłana — oraz oficer, który ich nadzorował: Aleksander Makowski. Ten sam człowiek odpowiadał za inwigilację opozycji w RFN, kontrolę kanałów finansowania „Solidarności”, szpiegowanie w Stanach Zjednoczonych i operacje wywiadowcze w Watykanie, wymierzone w otoczenie Jana Pawła II. 7 stycznia 1951 urodził się Aleksander Makowski.
Tutaj pisałam o innym esbeku z Departamentu I MSW https://dorotakania.pl/2026/01/23/od-sb-do-mediow-publicznych/
Resortowe dziecko, czyli jak robi się kadry służb
W biografii Makowskiego nie ma przypadku. Jest za to mechanizm, który w PRL działał niemal podręcznikowo: dziedziczenie wpływów, kontaktów, ochrony i możliwości. Makowski to klasyczne „resortowe dziecko”. Jego ojciec, Czesław Mackiewicz ( zmienił nazwisko na Makowski) przed wojną był szewcem – przeniósł się do Warszawy na małej wsi – jego ojciec był pracownikiem rolnym w majątku ziemskim. Po wybuchu wojny udał się na tereny zajęte przez Armię Czerwoną i szybko związał się z sowieckimi służbami. Przeszedł szkolenie NKWD w Kujbyszewie — w kuźni kadr, która produkowała ludzi aparatu terroru i wpajała bezwzględne oddanie Sowietom.
W 1944 roku Czesław Mackiewicz został adiutantem Stanisława Radkiewicza, czyli kierownika resortu bezpieczeństwa publicznego. Nosił już lekko zmienione nazwisko: Makowski. To nazwisko będzie wracało w tej historii jak znak rozpoznawczy dawnego systemu, w którym tożsamość bywała narzędziem pracy tak samo jak paszport, legenda i „przykrycie”.
Tutaj pisałam o Radkiewiczu: https://dorotakania.pl/2025/12/19/twarze-bezpieki-stanislaw-radkiewicz/
Po wojnie Czesław Makowski trafił do Poznania, gdzie kierował Sekcją III Wydziału I WUBP. Brał udział w walkach z Żołnierzami Wyklętymi do 1947 roku, w walkach z :reakcyjnymi bandami: brał udział także jego brat – Stanisław. Był w KBW i zginął podczas próby likwidacji podziemia nieodległościowego.
W 1948 Czesław Makowski awansował do MBP w Warszawie. Rodzina otrzymała mieszkanie w luksusowej dzielnicy: przy Alei Przyjaciół.
I tu zaczyna się kolejny, charakterystyczny dla PRL wątek: sąsiedztwa, które nie były przypadkowe. Mackiewiczowie zamieszkali w luksusowym mieszkaniu w Alei Przyjaciół tuż obok rodziców Adama Michnika. Sąsiadami byli Michnikowie z synami: Stefanem — sędzią stalinowskim — i Adamem, przyszłym naczelnym „Gazety Wyborczej”. Tego typu „układ geograficzny” bywał w PRL mapą władzy: kto z kim mieszkał, kto z kim pił herbatę, kto kogo znał od dziecka i kto komu zawdzięczał awans.
Dyplomata, rezydentura i dziecko w cieniu ambasady
Kariera ojca Makowskiego szła dalej. W latach 50. ukończył specjalistyczny kurs w Moskwie i awansował na wicedyrektora Departamentu VII zajmującego się wywiadem. Potem był Londyn: w latach 1957–1961 mjr Czesław Mackiewicz pełnił funkcję I sekretarza Ambasady PRL, jednocześnie kierując rezydenturą wywiadu.
Następnie Waszyngton: od 1964 roku, już pod nazwiskiem Makowski, kierował tam rezydenturą — oficjalnie jako radca ambasady. I właśnie w tym dyplomatyczno-wywiadowczym świecie dorastał Aleksander. Towarzyszył ojcu podczas pełnienia obowiązków, studiował za granicą, kończył szkołę średnią w Stanach Zjednoczonych. Uczył się też w Wielkiej Brytanii. Efekt był oczywisty: biegła znajomość języka angielskiego i obycie, które w PRL nie było standardem — ale w środowisku wywiadowczym stanowiło walutę.
Kiedy Makowski zgłosił się do pracy w MSW w 1972 roku, sam podkreślał, że stało się to dzięki ojcu — pracownikowi MSW. Był już wtedy absolwentem prawa i administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Wchodząc w służbę, złożył uroczyste ślubowanie: obiecywał aktywnie zwalczać wrogów Polski Ludowej i innych państw obozu socjalistycznego, wykonywać każde zadanie powierzone dla dobra narodu, partii i socjalizmu.
Oficjalnie pracował jako pracownik naukowy PAN, bo działał na etacie niejawnym. Przykrycie miało sens: rytm instytutu, styki z naukowcami, wyjazdy, kontakty zagraniczne — wszystko to dawało przestrzeń do pracy operacyjnej.
Stare Kiejkuty i przyspieszony awans
Po przyjęciu do SB Makowski trafił na roczny kurs w Ośrodku Kształcenia Kadr Wywiadowczych Departamentu I MSW w Starych Kiejkutach.
Tutaj pisałam o pomysłodawcy OKKW w Starych Kiejkutach: https://dorotakania.pl/2026/02/06/antysemita-z-msw-beton-wladzy-franciszek-szlachcic-twarze-bezpieki/
Niedługo potem wywiad wysłał go do Stanów Zjednoczonych: jako młody polski naukowiec (działał pod przykryciem) dostał stypendium na wydziale prawa Uniwersytetu Harvarda. W 1981 roku został odesłany do Polski z obawy przed dekonspiracją. Już wtedy widać było, że gra toczy się wysoko: jeśli ryzyko „spalenia” rosło, centrala wolała go ściągnąć, niż stracić zasób, w którego zainwestowano tak wiele.
W latach 80. Makowski awansował szybko aż do stopnia pułkownika. Kierował Wydziałem XI Departamentu I MSW — jednostką do zwalczania opozycji demokratycznej. Przez pięć lat stał także na czele wydziału zajmującego się zwalczaniem dywersji ideologicznej. To nie były stanowiska „papierowe”. To były miejsca, gdzie przepływała informacja, gdzie planowano operacje i gdzie wybierano cele.
Czempiński, wspólna szkoła i sieć znajomości
Makowski znał się z Gromosławem Czempińskim od wczesnych lat. Ich ojcowie poznali się w Poznaniu — w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego ojca Czempińskiego. Synowie zaczęli razem pracować kilkanaście lat później w Departamencie I. Szkolili się też razem w Starych Kiejkutach.
Od 1988 roku pracował pod tzw. „przykryciem” w ambasadzie PRL w Rzymie. Pozycja Makowskiego była w praktyce większa niż zwykłego rezydenta — czyli większa niż standardowa funkcja „zarządcy” siecią tajnych wywiadowców. Działał pod przykryciem przy stałym przedstawicielstwie ONZ. Takie przykrycia nie trafiały się przypadkiem.
Tutaj pisałam o Gromosławie Czempińskim: https://dorotakania.pl/2025/10/12/gromoslaw-czempinski-sb-uop-afery/
Rzym, Watykan i Kościół jako cel operacyjny
Rok 1988. Rzymska rezydentura należała do najważniejszych placówek wywiadu PRL. Powód był oczywisty: Jan Paweł II, Watykan i polscy księża pracujący w Rzymie. To był temat, który pozostawał pod szczególnym nadzorem gen. Wojciecha Jaruzelskiego i gen. Czesława Kiszczaka. Dlatego kierowano tam najbardziej zaufanych — zarówno w wywiadzie, jak i w działalności partyjnej.
Makowski, jako rezydent o pseudonimie „IRT”, zajmował się agentami ulokowanymi w Watykanie. W dokumentach pojawia się wniosek o delegowanie go do pracy za granicą: miał zostać zatrudniony w instytucji przykrycia jako radca w Ambasadzie PRL w Rzymie i jednocześnie realizować zadania Departamentu I MSW jako rezydent. W tym samym obiegu dokumentów podkreślano, że rezultaty jego wydziału są „bardzo wysoko oceniane”, a on sam był przedterminowo mianowany na stopień podpułkownika i odznaczony Krzyżem Kawalerskim OOP.
Naczelnik Wydziału XVI Dep. I MSW płk Wiesław Mickiewicz podpisywał pismo o przyznaniu mu uposażenia i dodatku operacyjnego, wskazując, że instytucja przykrycia mianowała go radcą ambasady. To wszystko składa się na obraz człowieka, którego system traktował jako aktywo.
Jednym z wątków pojawiających się w tej historii jest sprawa bp. Tadeusza Rakoczego — w latach 1978–1992 pracownika Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej — który nie dał się zwerbować agentom bezpieki. Makowski jako rezydent wywiadu PRL miał być jednym z esbeków, którzy usiłowali go pozyskać, ale bez skutku.
Najważniejsze zadanie w Rzymie brzmiało jednak jeszcze mocniej: uzyskiwanie informacji od agentów z otoczenia Jana Pawła II o stanowisku Watykanu wobec rozmów z polskim rządem. Dla Kiszczaka i Jaruzelskiego były to informacje bezcenne — pozwalały wiedzieć wcześniej, jakie stanowisko zajmie episkopat w sprawie rozmów Okrągłego Stołu.
„IRT” miał kontaktować się m.in. z abp. Józefem Kowalczykiem, którego wywiad PRL rejestrował jako kontakt informacyjny „Cappino”. Ten wątek — niezależnie od ocen — pokazuje skalę zainteresowania i kierunek działań.
Moskwa, „bratnia służba” i tajne misje
W październiku 1981 roku, na półtora miesiąca przed wprowadzeniem stanu wojennego, Makowski po raz pierwszy wyjechał na paszporcie dyplomatycznym z tajną misją do Moskwy. W relacjach pojawia się informacja, że doszło wówczas m.in. do przekazania KGB danych na temat działaczy „Solidarności”.
Do ZSRR wyjeżdżał przez całe lata 80. — według dokumentów „w celu odbycia rozmów z Bratnią Służbą”. Podobne rozmowy prowadził w innych krajach: we wrześniu 1986 roku w Czechosłowacji w ramach planu corocznych spotkań konsultacyjnych. Rok później znalazł się w delegacji do Etiopii, w towarzystwie m.in. Czesława Kiszczaka, gen. Zdzisława Sarewicza oraz gen. Zenona Trzcińskiego.
Ten szczegół ma znaczenie: wyjazdy w towarzystwie szefa MSW nie były „turystyką służbową”. To był sygnał najwyższego zaufania i przynależności do wąskiego kręgu.
W dokumentach pojawiają się też legalizacyjne legitymacje i nazwiska operacyjne: Makowski miał posługiwać się także nazwiskiem Stępiński. W lipcu 1984 roku proszono o wystawienie dokumentów na nazwiska „Henryk Kostrzewa-Kossa” oraz „Aleksander Stępiński”. Podpisywał to gen. Zdzisław Sarewicz.
Wydział XI: inwigilacja, operacje i rozpracowania
Jako szef XI Wydziału Makowski nadzorował prace agentów uważanych za wyjątkowo groźnych. Wśród nich było małżeństwo Jolanty i Andrzeja Gontarczyków. Według opisu działań, w 1982 roku wyjechali do RFN, a w rzeczywistości mieli dotrzeć do ks. Franciszka Blachnickiego, działającego w środowisku Polonii. W 1984 roku stali się jednymi z jego najbliższych współpracowników.
W tej opowieści pojawia się też wątek dziennikarskiego małżeństwa Krystyny Grzybowskiej i Macieja Rybińskiego, którzy w 1981 roku zostali zmuszeni do wyjazdu z Polski. W raportach MSW mieli funkcjonować jako część „antysocjalistycznego ośrodka dywersyjnego” — obok struktur Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia oraz Instytutu Kultury Polskiej im. Jana Pawła II. I znów: w komitecie mieli być również agenci SB, czyli Gontarczykowie, którzy przekazywali Makowskiemu informacje o działaniach tych środowisk.
W lutym 1987 roku zmarł ks. Franciszek Blachnicki w Carlsbergu. Lekarze uznali zator płuc. Wśród przedstawicieli Polonii pojawiały się podejrzenia o udział agentów. Po powstaniu IPN podjęto próbę wyjaśnienia sprawy — śledztwo prowadzi oddział IPN w Katowicach.
Makowski nadzorował także rozpracowanie Biura Brukselskiego „Solidarności”, TKK oraz kanałów przerzutu sprzętu i pieniędzy. Wątkiem szczególnie istotnym była kontrola informatycznego systemu łączności pomiędzy częścią TKK (grupa Jacka Merkla) a Brukselą (Jerzy Milewski). Według dokumentów Makowski od 1987 roku prowadził dialog operacyjny z Jackiem Merklem, a ich nazwiska pojawiły się później w raporcie z weryfikacji WSI. W raporcie opisano też, że w 1997 roku — gdy premier Jerzy Buzek rozważał powołanie Merkla na ministra transportu i wrócił temat rzekomej współpracy z SB — Makowski miał być proszony o wyjaśnienia i wystawiał Merklowi „certyfikat niewinności” kilkakrotnie.
W tle przewija się również wątek wiedzy Makowskiego o kulisach i sumach pieniędzy przekazywanych przez Ambasadę USA w Warszawie Bronisławowi Geremkowi, Jackowi Kuroniowi i Januszowi Onyszkiewiczowi w ramach pomocy dla opozycji. Pojawia się też opis jego zaangażowania — na przełomie 1984 i 1985 — w organizowanie spotkań i rozmów Kuronia z Kiszczakiem w MSW przy ul. Rakowieckiej.
Na przełomie lat 1987 i 1988 Makowski miał włączyć się w projekt Okrągłego Stołu poprzez działania zmierzające do eliminacji „radykalnych” działaczy podziemia z głównego nurtu opozycji — tak, by eliminacja nastąpiła przy udziale znanych i szanowanych postaci podziemia. Ten sposób prowadzenia operacji — uderzać, ale tak, by wyglądało to „naturalnie” — był dla służb szczególnie cenny.
Kolejny wątek: przejmowanie pomocy dla podziemia solidarnościowego — pieniędzy i urządzeń poligraficznych. W 1986 roku Makowski zwracał się do Inspektoratu I WUSW w Krakowie o ustalenie możliwości wykorzystania informatorów „Tomka” i „Moniki” w rozpracowaniu kanałów przerzutów. Tajnym współpracownikiem „Tomka” miał być Lesław Maleszka ps. „Ketman”, późniejszy pracownik „Gazety Wyborczej”, a „Monika” to pseudonim, pod którym zarejestrowano Henryka Karkoszę — jednego z największych podziemnych wydawców w Małopolsce.
Makowski miał na celowniku również środowisko „Kultury”: kontrolował m.in. wyjazd do Francji Teresy Bochwic, a na jego biurko trafiały informacje o Jerzym Giedroyciu, Bronisławie Wildsteinie i innych publicystach emigracyjnych.
„Wybitny SB-ek” i „bardzo niebezpieczna postać”
W opisie działalności Makowskiego pojawia się ocena, że Amerykanie uznali go za „bardzo niebezpieczną postać, która w okresie zimnej wojny wyrządziła Stanom Zjednoczonym wiele szkód”. Niezależnie od tego, jak interpretować podobne sformułowania, cała jego ścieżka — Harvard, przykrycia, kontakty, szybkie awanse, Rzym — układa się w obraz oficera z górnej półki, wykorzystywanego do zadań kluczowych.
W tym sensie znaczące jest też to, że w 1990 roku Makowski był jednym z dwóch negatywnie zweryfikowanych pracowników Departamentu I. Nawet weryfikujący uznali jego działania za tak obciążające, że pozbawiono go możliwości służby w nowej Polsce po upadku komunizmu.
Małżeństwa, powinowactwa i dalszy ciąg „resortowej” tradycji
Makowski nie tylko pochodził z resortowej rodziny — on tę tradycję kontynuował. Ożenił się z Tatianą Wojtasik, córką ówczesnego ambasadora PRL w Rumunii, mjr. Władysława Wojtasika, który służył w bezpiece od 1945 roku i walczył z Żołnierzami Wyklętymi.
Drugą żoną Makowskiego została Grażyna Samosiuk — funkcjonariuszka MSW, pracująca w Biurze B (obserwacji) w którym także pracował z mjr. Tadeusz Olejnik, ojcem Moniki Olejnik. W rodzinnych powiązaniach pojawiają się też kolejne służbowe wątki: szwagierka Makowskiego z mężem w archiwum MSW, szwagier w BOR.
To jest właśnie to, co w PRL i później tworzyło trwałość środowisk: sieć rodzinna spleciona ze służbą, stanowiskami, dostępem do informacji i lojalnościami.
Odznaczenia, partia i polityczno-wychowawcza rola
Makowski był doceniany przez przełożonych i władze partyjne. Dostawał odznaczenia — m.in. w stanie wojennym Brązową Odznakę za Zasługi w Utrwalaniu Porządku Publicznego. W Departamencie I pełnił też rolę oficera ds. polityczno-wychowawczych i był członkiem Komitetu Zakładowego PZPR.
W styczniu 1988 roku I sekretarz KZ PZPR Stanisław Lesiuk pisał o nim, że realizację przekonań ideowo-politycznych pojmuje jako konkretną działalność służącą interesom partii i państwa. W realiach PRL był to stempel: „swój człowiek”, pewny, sprawdzony, dyspozycyjny.
JUTRO: Co Aleksander Makowski robił w III RP, jakie były jego powiązania, gdzie się pojawiał i w jakich rolach.
- Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
- Twoje wsparcie jest bezcenne!
- buycoffee.to/dorota-kania
- patronite.pl/dorota.kania
