9 lutego Wojskowy Sąd Śląskiego Okręgu Wojskowego ogłosił wyrok w sprawie strajku w Kopalni Węgla Kamiennego „Wujek”. Nie był to jednak wyrok na sprawców masakry, lecz na jej ofiary. Przywódcy protestu – górnicy, którzy kilka tygodni wcześniej patrzyli, jak ich koledzy giną od kul – trafili do więzień.
Stanisław Płatek usłyszał wyrok czterech lat pozbawienia wolności. Jerzy Wartak – trzech i pół roku. Adam Skwira i Marian Głuch – po trzy lata. Cztery osoby uniewinniono.
Dziewięciu zabitych górników nie miało już możliwości obrony. Najmłodszy z nich miał 19 lat.
Tak władza komunistyczna zamknęła pierwszy rozdział jednej z najkrwawszych zbrodni stanu wojennego.
O wyrokach na zbójców ks. Jerzego i Kiszczaku pisałam tutaj: https://dorotakania.pl/2026/02/08/prosze-zlagodzic-wyroki-tajny-parasol-kiszczaka-nad-zabojcami-ks-jerzego-popieluszki/
Stan wojenny i pierwszy strzał w „Solidarność”
13 grudnia 1981 roku o świcie górnicy katowickiej kopalni „Wujek” schodzili na szychtę w rzeczywistości, której jeszcze nie znali. W nocy Służba Bezpieczeństwa zatrzymała Jana Ludwiczaka, przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”. Informacja o jego aresztowaniu rozeszła się po kopalni szybciej niż oficjalne komunikaty.
Kilka godzin później w radiu wystąpił gen. Wojciech Jaruzelski. Stan wojenny stał się faktem. Telefony milczały, ulice patrolowało wojsko, a „Solidarność” została zdelegalizowana.
W „Wujku” zapadła decyzja o strajku.
Żądania górników i strach władzy
Postulaty były jasne:
– uwolnienie Jana Ludwiczaka,
– zwolnienie internowanych działaczy w całym kraju,
– zniesienie stanu wojennego i przywrócenie legalnej działalności związku.
Nie był to odosobniony bunt. Na terenie województwa katowickiego strajkowało około 50 zakładów pracy. Dla władz PRL był to sygnał alarmowy. Górnicy – zdyscyplinowani, solidarni i odporni na propagandę – stanowili realne zagrożenie.
Decyzja zapadła szybko: strajk trzeba złamać siłą.
Próba generalna przemocy
14 grudnia wojsko i ZOMO zaczęły pacyfikować protesty w regionie. W Jastrzębiu-Zdroju, pod kopalnią „Manifest Lipcowy”, funkcjonariusze otworzyli ogień do górników, raniąc czterech z nich.
Był to sygnał ostrzegawczy. Dla „Wujka” – zapowiedź tragedii.
Operacja „odblokowanie kopalni”
Wieczorem 15 grudnia, podczas narady Wojewódzkiego Komitetu Obrony, zapadła decyzja o siłowej pacyfikacji KWK „Wujek”. Skala przygotowań nie pozostawiała wątpliwości co do intencji:
- 1471 funkcjonariuszy MO i ZOMO,
- 760 żołnierzy,
- 22 czołgi,
- 44 wozy bojowe.
Akcję zaplanowano na poranek 16 grudnia.
16 grudnia 1981. Hymn, gaz i czołgi
Kilka minut po godzinie 8.00 kopalnia została szczelnie otoczona. Po wezwaniu do rozejścia się górnicy odpowiedzieli śpiewem „Mazurka Dąbrowskiego” i pieśni „Boże, coś Polskę”.
Potem ruszyły armatki wodne, granaty z gazem łzawiącym i czołgi taranujące ogrodzenie. Górnicy bronili się tym, co mieli pod ręką – metalowymi prętami, trzonkami kilofów, barykadami budowanymi w pośpiechu.
Pluton specjalny ZOMO i strzały w ludzi
Około godziny 12.30 do akcji wprowadzono pluton specjalny ZOMO uzbrojony w pistolety maszynowe PM-63 „Rak”. Bez tarcz. Bez pałek. Z ostrą amunicją.
Padło 156 strzałów.
Kule trafiały w klatki piersiowe, jamy brzuszne i głowy. Sześciu górników zginęło na miejscu. Trzech kolejnych zmarło później w szpitalu. Wojsko i milicja utrudniały akcję ratunkową.
To nie była przypadkowa tragedia. To była masakra.
Bilans pacyfikacji kopalni „Wujek”
- 9 zabitych górników,
- 23 rannych,
- dziesiątki zatrutych gazem,
- 41 rannych milicjantów i żołnierzy.
Strajk zakończył się tego samego dnia – nie z powodu negocjacji, lecz krwi na bruku.
Najpierw więzienie dla górników
Już w lutym 1982 roku zapadły wyroki dla organizatorów strajku. Równolegle śledztwo w sprawie użycia broni palnej przez ZOMO umarzano, uznając działania funkcjonariuszy za „obronę konieczną”.
Sprawcy byli bezkarni. Ofiary – skazane.
Sprawiedliwość po 27 latach
Dopiero po upadku PRL, po wieloletnich procesach, sądy uznały pacyfikację „Wujka” za zbrodnię komunistyczną.
W 2008 roku prawomocnie skazano dowódcę plutonu specjalnego ZOMO Romualda Cieślaka na sześć lat więzienia. Kilkunastu jego podwładnych otrzymało kary od 3,5 do 4 lat.
Ci, którzy wydawali polityczne decyzje, pozostali nietykalni.
Odpowiedzialność, której nie było
Ówczesny szef MSW Czesław Kiszczak był sądzony wielokrotnie. W 2008 roku uznano jego „nieumyślną winę”. Rok później – uniewinniono.
– Generał odpowie teraz przed Sędzią Najwyższym – mówił po jego śmierci górnik Czesław Kłosek, który do dziś nosi w kręgosłupie kulę z tamtych dni.
Dziewięć nazwisk, których nie wolno zapomnieć
Zginęli górnicy KWK „Wujek”:
- Józef Czekalski (48)
- Krzysztof Giza (24)
- Joachim Gnida (28)
- Ryszard Gzik (35)
- Bogusław Kopczak (28)
- Andrzej Pełka (19)
- Jan Stawisiński (21)
- Zbigniew Wilk (30)
- Zenon Zając (22)
Nie byli „ekstremistami”. Byli pracownikami, ojcami, synami.
Kopalnia „Wujek” – symbol, którego nie da się zamknąć
Pacyfikacja kopalni „Wujek” pozostaje najkrwawszą akcją stanu wojennego. To historia, w której państwo strzelało do własnych obywateli, a potem przez lata chroniło winnych.
Wyroki zapadły – ale nie tam, gdzie powinny.
I to jest najcięższy akt oskarżenia wobec III RP.
- Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
- Twoje wsparcie jest bezcenne!
- buycoffee.to/dorota-kania
- patronite.pl/dorota.kania
