Komuniści bali się ich za życia. Zamordowani przez UB

Noc. Radomsko. Kwietniowy chłód wgryza się w dłonie, a miasto śpi — jeszcze nie wie, że za chwilę usłyszy strzały. W ciszy, między domami i ciemnymi podwórkami, przesuwają się ludzie, których władza ludowa nazywa „bandytami”, ale dla mieszkańców są ostatnią tarczą przed terrorem UB.

To nie jest legenda. To jest raport z frontu.

W nocy z 19 na 20 kwietnia 1946 roku oddział Henryka Glapińskiego ps. „Klinga” uderza na Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa w Radomsku. Cel jest prosty i śmiertelnie ryzykowny: wyrwać swoich z więzienia.

I udaje się.

Z aresztu wychodzi 57 żołnierzy podziemia — żywych, wolnych, wyprowadzonych spod luf tych, którzy mieli ich „złamać” i „uciszyć”.

„Warszyc” i „Klinga”. Poszli po swoich

Polowanie na „Warszyca” i „Klingę”

Najpierw był rozkaz. Potem wspólna walka.
Na końcu — ta sama śmierć.

Henryk Glapiński „Klinga” był podkomendnym kapitana Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”.


Jeden budował konspiracyjną armię, drugi prowadził ją do walki. Komunistyczne państwo potraktowało ich identycznie.

Po śledztwie i procesie obaj zostali rozstrzelani.

Komuniści nie darowali im walki o wolną Polskę.

Tutaj pisałam o polowaniu na ostatniego Żołnierza Wyklętego: https://dorotakania.pl/2025/10/21/antykomunista-jozef-franczak-ps-lalus-ostatni-partyzant/

Noc w Radomsku

W nocy z 19 na 20 kwietnia 1946 roku oddział „Klingi” uderzył na Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa w Radomsku.

Po kilkudziesięciu minutach z więzienia wychodzi 57 uwolnionych więźniów podziemia.

Ale operacja się nie kończy.

Podczas odwrotu oddział „Klingi” wpada na obławę: UB, KBW i żołnierze sowieccy.
W uroczysku Graby dochodzi do bitwy.

Rezultat:

  • rozbita grupa pościgowa
  • ponad 100 funkcjonariuszy KBW i UB wziętych do niewoli
  • poddana kompania KBW
  • rozstrzelani okupanci z Armii Czerwonej
  • Od tej chwili zaczyna się polowanie.

Armia po wojnie

Stanisław Sojczyński ps. „Warszyc” nie rozwiązał oddziału po wejściu Armii Czerwonej. Uznał, że wojna się nie skończyła — tylko zmieniła stronę frontu.

Wiosną 1945 roku tworzy Konspiracyjne Wojsko Polskie. Kilka tysięcy ludzi. Wywiad w milicji i wojsku. Drukarnie, łączność, oddziały bojowe.

Podziemne państwo po wojnie. „Warszyc” – jeden z z najbardziej ideowych Żołnierzy Wyklętych. Przed wojną ukończył Kurs Podchorążych Rezerwy Piechoty i pracował jako nauczyciel języka polskiego. Walczył w kampanii wrześniowej, a podczas okupacji był zastępcą dowódców radomszczańskiego obwodu ZWZ i AK.

Oddziały KWP:

  • uwalniały więźniów
  • dokumentowały represje
  • karały funkcjonariuszy odpowiedzialnych za tortury

Zdrada

Bezpieka nie mogła ich pokonać w lesie. Zrobiła to w mieszkaniach. Agenci weszli do struktur. Śledzono rodziny, rozbijano łączność. W chwili rozbicia w KWP działało dwóch agentów i sześciu informatorów UB.

27 czerwca 1946 roku w Częstochowie UB otacza kryjówkę „Warszyca”. Zostaje aresztowany razem z najbliższymi współpracownikami.
W ręce bezpieki wpadają archiwa organizacji. W kolejnych tygodniach rozpada się duża część KWP.

Śledztwo i proces

Śledztwo miało stworzyć historię, a nie ją ustalić.

W aktach pojawiają się słowa: „bandyci”, „napady”, „wroga organizacja”. Są tortury i nieprawdziwe oskarżenia. Śledztwo jest prowadzone pod nadzorem Mieczysława Moczara, bandyty z komunistycznej bezpieki, na którego Sąd Specjalny Kierownictwa Walki z Bezprawiem – w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej – wydal wyrok śmierci. Na zbrodniarza i renegata służącego Sowietom kolaboranta. Sąd ten został powołany w ramach działalności Konspiracyjnego Wojska Polskiego, stworzonego i dowodzonego przez Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”.

Po aresztowaniu rozpoczyna się brutalne śledztwo. Prowadzący -Czesław Łapiński. Żołnierz AK, walczył w Powstaniu Warszawskim. Ten sam, który oskarżył rtm. Witolda Pileckiego.

Drugim oskarżycielem był Kazimierz Graff, przed wojną działacz Komunistycznej Partii Polski. Odpowiedzialny za represje stalinowskie.

W grudniu 1946 roku rozpoczyna się proces dowództwa KWP w Łodzi.

Wyrok zapadł wcześniej.

Kara śmierci dla Sojczyńskiego i jego oficerów — w tym Glapińskiego.

Stanisława Sojczyńskiego i pięciu jego podkomendnych rozstrzelano 19 lutego 1947 r. na łódzkim poligonie Brus. Razem z dowódcą zginęli kpt. Henryk Glapiński, por. Ksawery Błasiak, sierż. Marian Knop, Albin Ciesielski i Stanisław Żelanowski.

Wyrok wydał Bronisław Ochnio –  jako sędzia skazał na śmierć 64 osoby. W PRL pracował w Sądzie Najwyższym.

Egzekucja

19 lutego 1947 roku. Strzały padają w więzieniu w Łodzi.
Ciał rodzinom nie wydano. Miejsca pochówku nie wskazano.

Trzy dni później ogłoszono amnestię.

Tutaj pisałam o zamordowaniu „wroga” komunistów: https://dorotakania.pl/2026/02/15/z-dywizjonu-303-do-celi-smierci/

Po latach

Wyroki unieważniono dopiero po upadku PRL.
Sądy uznały ich działalność za walkę o niepodległość.

Ich nazwiska wróciły:

  • na pomniki
  • do nazw ulic
  • do jednostek wojskowych

Groby nadal pozostają nieznane.

Historia nie kończy się wyrokiem — tylko pamięcią.

  • Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
  • Twoje wsparcie jest bezcenne!
  • buycoffee.to/dorota-kania
  • patronite.pl/dorota.kania