Smoleńsk 2010. Gra wokół Lecha Kaczyńskiego – luty 2010

W lutym 2010 w decydującą fazę weszła gra związana z uczczeniem ofiar ludobójstwa w Katyniu przez prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego. Gra, która zakończyła się śmiercią polskiego prezydenta i 95 osób, które mu towarzyszyły podczas wyjazdu na obchody 70-lecia sowieckiego ludobójstwa.

Dlaczego rosyjski ambasador Władimir Grinin twierdził, że nie ma listu ws wizyty prezydenta, który faktycznie został doręczony?
Dlaczego zaproszenie dostał premier, a nie głowa państwa?
I kiedy naprawdę zapadła decyzja o dwóch wizytach w Katyniu?

Historia rozdzielenia obchodów katyńskich nie zaczęła się w kwietniu 2010 roku.
Zaczęła się znacznie wcześniej — od dyplomatycznych komunikatów, które wzajemnie sobie przeczyły.

Człowiek Putuna. Władimir Grinin

Ambasador Rosji w Polsce nie był dyplomatą przypadkowym.

  • dyplomacja od 1971 roku
  • placówki w RFN i NRD w okresie ZSRR
  • negocjator rozmów rozbrojeniowych USA–ZSRR
  • kierownicze stanowiska w MSZ Rosji
  • ambasador w Austrii, Finlandii i od 2006 r. w Polsce

To typowa kariera kadry formowanej w sowieckim systemie dyplomatycznym, funkcjonującym w ścisłej relacji ze strukturami bezpieczeństwa państwa. A MGIMO (Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych) – uczelnia, którą ukończył Grinin to kuźnia sowieckich kard dyplomatycznych. MGIMO było rekrutacyjnym zapleczem dla KGB, zwłaszcza dla Pierwszego Głównego Zarządu (wywiad zagraniczny). Studenci byli często obserwowani, a uczelnia była zinfiltrowana przez funkcjonariuszy służb specjalnych. Absolwenci MGIMO, pracujący w ambasadach ZSRR na całym świecie, często byli oficerami wywiadu (KGB lub GRU) działającymi pod przykryciem dyplomatycznym.

Luty 2010. „Nie widziałem takiego pisma”

20 lutego 2010 r. ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce Władimir Grinin publicznie ogłasza, że jego placówka nie otrzymała informacji o planowanym przyjeździe prezydenta RP do Katynia.

„Nie widziałem takiego pisma” — mówi podczas spotkania z dziennikarzami.

Słowa te natychmiast podważają przygotowania do wizyty głowy państwa.

Tymczasem Kancelaria Prezydenta odpowiada jednoznacznie.

List został wysłany — i odebrany.

Minister ds. międzynarodowych Mariusz Handzlik informuje:

„Mamy potwierdzenie, że został on otrzymany przez ambasadę Federacji Rosyjskiej”.

W dokumencie zapowiedziano udział prezydenta Lecha Kaczyńskiego w uroczystościach oraz wyrażono nadzieję na obecność prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa.

Mimo to Grinin powtarza:

„Nie dostaliśmy oficjalnego pisma”.

Powstaje pierwszy otwarty konflikt informacyjny.

Zaproszenie tylko dla premiera

W tym samym czasie Moskwa ogłasza coś jeszcze.

Premier Rosji Władimir Putin zaprasza na uroczystości Donalda Tuska — nie prezydenta Polski.

Jednocześnie rosyjska dyplomacja przekazuje, że przyjazd prezydenta Rosji nie jest planowany.

Polska Agencja Prasowa publikuje skandaliczną depeszę:

„Do Katynia, mimo braku oficjalnego zaproszenia organizatorów, wybiera się również Lech Kaczyński”.

W praktyce oznacza to publiczne przedstawienie wizyty urzędującego prezydenta jako wydarzenia nieuzgodnionego.

Marzec. Rosja: „nie róbcie skandalu”

W kolejnych tygodniach ambasador Grinin rozpoczyna medialną ofensywę.

W wywiadzie dla rosyjskiej prasy twierdzi, że Rosja nie może rozpocząć przygotowań do wizyty 10 kwietnia:

„Nie możemy uruchomić procedury przygotowań do wizyty polskiego prezydenta”.

Polskie MSZ odpowiada, że formalna notyfikacja zostanie przekazana po uzgodnieniu szczegółów.

Jednak rosyjska narracja zostaje utrzymana.

„Dziennikarze nie powinni stwarzać atmosfery skandalicznego podniecenia wokół Katynia”.

Chwilę później pojawia się jeszcze mocniejsze stwierdzenie:

„Grzechem jest rozpętywanie skandalicznego zamieszania wokół Katynia”.

„Polityczny i komercyjny kapitał”

Rosyjski ambasador kontynuuje zakulisową grę – prowadzi rozmowy z ludźmi Tuska i zaprzecza, by zaproszenie premiera prowadziło do konfliktu w Polsce.

Jednocześnie stwierdza:

„Są tacy, którzy chcą wykorzystać te wydarzenia, zbić na nich polityczny kapitał, a w pojedynczych przypadkach — cele komercyjne”.

Rosja deklaruje przy tym, że chce, aby temat Katynia „przestał dzielić”.

Równocześnie utrzymuje stanowisko:
listu od prezydenta nie było. I deprecjonuje prezydenta Kaczyńskiego.

Dyplomacja poza dyplomacją

W marcu do Moskwy udaje się szef KPRM Tomasz Arabski.
Spotyka się z zastępcą szefa administracji Putina Jurijem Uszakowem.

Po oficjalnych rozmowach dochodzi do spotkania nieformalnego.
Uczestniczy w nim również Igor Sieczin, jeden z najbliższych współpracowników Putina i były oficer KGB.

Nie wiadomo, co ustalono.
Wiadomo natomiast, że rozmowy dotyczyły wizyty premiera Donalda Tuska.

Dwie wizyty

Na początku kwietnia sytuacja jest już jasna.

7 kwietnia — uroczystość rządu Rosji z udziałem premiera Donalda Tuska i Władimira Putina
10 kwietnia — uroczystość strony polskiej z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego

Powstają dwa oddzielne wydarzenia państwowe dotyczące tej samej rocznicy.

Konflikt o list był pierwszym widocznym sygnałem.

Od lutego 2010 roku:

  • podważano wizytę prezydenta
  • prowadzono osobne ustalenia z premierem
  • tworzono równoległe obchody
  • utrzymywano publiczny spór informacyjny

Rozdzielenie wizyt w Katyniu nie było nagłym wydarzeniem.
Było procesem — rozpoczętym wiele tygodni wcześniej pod nadzorem Władimira Putina z udziałem Donalda Tuska.

  • Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
  • Twoje wsparcie jest bezcenne!
  • buycoffee.to/dorota-kania
  • patronite.pl/dorota.kania