Wyrok na aktorze-kolaborancie

7 marca 1941 roku w okupowanej Warszawie padł strzał, który wstrząsnął zarówno środowiskiem artystycznym, jak i niemieckimi najeźdźcami. Na progu swojego mieszkania przy ul. Mazowieckiej zginął Igo Sym – przedwojenny gwiazdor kina, który w czasie wojny stał się jednym z najbardziej znanych kolaborantów III Rzeszy. Wyrok śmierci wydał Wojskowy Sąd Specjalny Związku Walki Zbrojnej, a akcję wykonali żołnierze polskiego podziemia. Egzekucja celebryty była spektakularnym sygnałem, że Polskie Państwo Podziemne nie będzie tolerować zdrady – nawet wśród ludzi kultury okupowanej stolicy.

Tutaj pisałam o tropicielu niemieckich zbrodniarzy: https://dorotakania.pl/2026/01/01/tropiciel-niemieckich-zbrodniarzy/

Przedwojenny amant, którego uwielbiała publiczność

Jeszcze przed wojną Igo Sym, właściwie Karol Antoni Juliusz Sym, należał do najbardziej rozpoznawalnych postaci świata filmu i estrady.

Urodzony w 1896 roku w Innsbrucku aktor miał polsko-austriackie korzenie. Podczas I wojny światowej służył w armii Austro-Węgier, gdzie dosłużył się stopnia porucznika. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę wstąpił do Wojska Polskiego, w którym służył do 1921 roku.

Karierę filmową rozpoczął w połowie lat 20. Debiut w produkcji „Wampiry Warszawy” (1925) szybko otworzył mu drogę do popularności.

Dzięki nienagannej prezencji, wojskowej sylwetce i urodzie filmowego amanta często obsadzano go w rolach eleganckich arystokratów, oficerów i uwodzicieli.

Wkrótce Sym wyjechał do Wiednia, gdzie podpisał kontrakt z wytwórnią Sascha-Filmindustrie AG, a później zaczął pojawiać się także w produkcjach niemieckich. Na ekranie partnerował m.in. Marlene Dietrich oraz Lilian Harvey.

Według plotek krążących w środowisku filmowym z Dietrich miał nawet krótki romans.

Kariera zatrzymana przez kino dźwiękowe

Wraz z nadejściem epoki kina dźwiękowego kariera Syma zaczęła jednak wyraźnie hamować.

Aktor miał bowiem problem z wymową – nie potrafił poprawnie artykułować spółgłoski „R”. W niemieckim kinie stało się to poważną przeszkodą.

Po powrocie do Warszawy sytuacja wcale nie była lepsza. Jego język polski również pozostawiał wiele do życzenia, dlatego rzadko dostawał już duże role filmowe.

Skupił się więc na występach estradowych w warszawskich teatrach rewiowych „Banda” i „Hollywood”. Śpiewał, występował w lekkich programach muzycznych, a jednym z jego najbardziej znanych numerów scenicznych było… granie na pile.

Mimo popularności Sym wciąż szukał okazji, by wrócić na szczyt.

Podejrzenia o kontakty z niemieckim wywiadem

Już w drugiej połowie lat 30. pojawiły się pierwsze sygnały, że aktor może utrzymywać bliskie kontakty z Niemcami.

W 1937 roku zagrał w niemieckim filmie „Serenade”. Po premierze produkcji w Szczecinie Sym udał się na spacer po mieście i – jak odnotowali polscy obserwatorzy – odwiedził siedzibę niemieckiego wywiadu wojskowego Abwehry.

Epizod ten wzbudził zainteresowanie polskich służb, choć wówczas nie podjęto żadnych działań.

Po wojnie o tych podejrzeniach mówił Roman Niewiarowicz, reżyser i dramaturg, który w czasie wojny działał w konspiracji jako oficer wywiadu pod pseudonimem „Łada”.

„Funkcjonariusze konsulatu w Budapeszcie poinformowali mnie, że Sym pozostaje w bliskich stosunkach z władzami niemieckimi i że jeszcze przed wojną miał być szpiegiem na ich usługach”.

Kolaborant w służbie propagandy III Rzeszy

Po wybuchu II wojny światowej Igo Sym pozostał w Warszawie. Początkowo sprawiał wrażenie człowieka pomagającego przy obronie miasta – pracował w Straży Obywatelskiej, pomagając przy ratowaniu rannych.

Wkrótce jednak zaczęły pojawiać się plotki, że aktor widywany jest w niemieckim mundurze z opaską ze swastyką.

Sprawą zainteresował się kontrwywiad Związku Walki Zbrojnej, który objął Syma tajną obserwacją.

W raportach konspiracyjnych pojawiały się coraz poważniejsze zarzuty. W środowisku artystycznym powszechnie uważano go za współpracownika gestapo.

Niemcy szybko dostrzegli propagandowy potencjał znanego aktora.

Sym otrzymał stanowisko dyrektora Theater der Stadt Warschau (dawnego Teatru Polskiego), zarządzał także kinem Helgoland oraz nadzorował działalność Teatru Komedia.

Jego zadaniem było wspieranie niemieckiej polityki kulturalnej w okupowanej Warszawie – zastępowanie ambitnej sztuki lekką rozrywką i odciąganie Polaków od działalności konspiracyjnej.

Tutaj pisałam o współpracy komunistów z Gestapo: https://dorotakania.pl/2026/02/17/operacja-komunistow-i-gestapo-przeciw-ak/

Wyrok Polskiego Państwa Podziemnego

Gdy dowody na współpracę Syma z okupantem zaczęły się mnożyć, Wojskowy Sąd Specjalny ZWZ zdecydował się na radykalny krok.

5 marca 1941 roku zapadł wyrok śmierci za kolaborację z III Rzeszą.

Akcję wykonania wyroku powierzono grupie kontrwywiadu ZWZ. W jej skład weszli:

  • ppor. Bohdan Rogoliński „Szary” – dowódca akcji
  • ppor. Roman Rozmiłowski „Zawada” – wykonawca wyroku
  • kpr. Wiktor Klimaszewski „Mały” – osłona

Plan był prosty: zlikwidować kolaboranta w jego własnym mieszkaniu.

Egzekucja o świcie

7 marca 1941 roku o godzinie około 7:10 rano żołnierze podziemia zapukali do drzwi mieszkania przy ul. Mazowieckiej 10.

Po chwili w drzwiach pojawił się sam aktor.

Padło krótkie pytanie:

– „Czy pan Igo Sym?”

Gdy potwierdził, Roman Rozmiłowski „Zawada” wyciągnął pistolet Vis i oddał strzał prosto w serce.

Aktor upadł na miejscu.

Cała akcja trwała zaledwie kilka sekund.

Żołnierze podziemia spokojnie opuścili kamienicę i rozpłynęli się w porannej Warszawie.

Niemcy rozpoczynają represje

Zabójstwo Syma wywołało wśród Niemców ogromne poruszenie.

Natychmiast rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję odwetową. Aresztowano ponad 100 osób ze środowiska artystycznego, a część z nich trafiła do KL Auschwitz.

11 marca 1941 roku w Palmirach Niemcy rozstrzelali 21 zakładników.

Władze okupacyjne rozpoczęły również poszukiwania domniemanych współpracowników zamachowców.

13 marca 1941 roku Dowódca SS i Policji w Dystrykcie Warszawskim – SS-Gruppenführer Paul Moder wydał specjalne obwieszczenie.

W dokumencie zatytułowanym:

„Bekanntmachung. Der SS- und Polizei-Führer des Distrikts Warschau – SS-Gruppenführer Paul Moder. Warschau, 13. März 1941”

niemieckie władze wzywały mieszkańców Warszawy do współpracy z policją w celu ujęcia osób podejrzanych o udział w zamachu.

W obwieszczeniu wskazano dwóch poszukiwanych:

  • aktora Dobiesława Damięckiego,
  • oraz towarzyszącą mu Janinę Irenę Górską.

Według niemieckiej propagandy mieli oni brać udział w zabójstwie „kierownika Teatru miasta Warszawy, Karola Juliusza Syma”.

W rzeczywistości oskarżenia te były bezpodstawne, jednak sam fakt pojawienia się ich nazwisk na niemieckich listach gończych sprawił, że oboje do końca wojny musieli się ukrywać.

Losy wykonawców wyroku

Członkowie oddziału, który wykonał wyrok na Symie, uniknęli natychmiastowego aresztowania.

Wojna jednak nie oszczędziła ich losów.

Roman Rozmiłowski „Zawada”, który oddał śmiertelny strzał, zginął w Powstaniu Warszawskim, broniąc budynku PAST-y.

Został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Z kolei Roman Niewiarowicz, który prowadził konspiracyjne śledztwo przeciwko Symowi, w 1943 roku został aresztowany przez Niemców i trafił do obozu koncentracyjnego Gross-Rosen.

Przeżył wojnę i wrócił do pracy w teatrze.

Symbol zdrady i ostrzeżenie dla kolaborantów

Historia Igo Syma pozostaje jedną z najbardziej dramatycznych w dziejach polskiej kultury czasu wojny.

Przed 1939 rokiem był gwiazdą kina i estrady, uwielbianą przez publiczność.

Podczas okupacji stał się jednak jednym z najbardziej znanych kolaborantów w środowisku artystycznym.

Egzekucja przeprowadzona przez Polskie Państwo Podziemne była nie tylko karą dla jednego człowieka.

Była także ostrzeżeniem dla wszystkich, którzy zdecydowali się współpracować z niemieckim okupantem.

  • Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
  • Twoje wsparcie jest bezcenne!
  • buycoffee.to/dorota-kania
  • patronite.pl/dorota.kania