Przez lata w liberalnych mediach powtarzano oskarżenia, że św. Jan Paweł II miał tuszować pedofilię w Kościele. Reportaże, książki i komentarze publicystów budowały obraz kard. Karola Wojtyły jako hierarchy, który rzekomo wiedział o przestępstwach duchownych i nie reagował. Tymczasem szczegółowa analiza zamkniętych dotąd dokumentów kurii krakowskiej pokazuje zupełnie inny obraz. Dziennikarze „Rzeczpospolitej”, którzy jako pierwsi przeprowadzili dogłębną kwerendę archiwów, nie znaleźli żadnych dowodów na tuszowanie pedofilii przez przyszłego papieża. Co więcej – wiele decyzji podejmowanych przez kard. Wojtyłę wobec oskarżonych księży było jak na tamte czasy wyjątkowo stanowczych. Dlaczego przez lata opinia publiczna była wprowadzana w błąd? I kto miał interes w podważaniu autorytetu jednego z największych Polaków w historii?

„Rzeczpospolita” bada archiwa krakowskiej kurii
Po ponownym otwarciu archiwum kurii krakowskiej dziennikarze „Rzeczpospolitej” – Tomasz Krzyżak i Piotr Litka jako pierwsi przeprowadzili szczegółową kwerendę dokumentów dotyczących duchownych oskarżanych o przestępstwa wobec nieletnich w czasach, gdy metropolitą krakowskim był kard. Karol Wojtyła (1962–1978).
„Ani w archiwach państwowych, ani kościelnych nie ma dowodów na to, by kard. Karol Wojtyła, będąc metropolitą krakowskim (1962–1978) tuszował pedofilię. Dziennikarze „Rzeczpospolitej” jako pierwsi po ponownym otwarciu archiwum krakowskiej kurii prowadzili w nim kwerendę i zapoznali się z dokumentami księży pedofilów, z którymi miał do czynienia przyszły papież” – czytamy w zapowiedzi publikacji.
Jak podkreślili dziennikarze, niektóre decyzje kardynała Karola Wojtyły wobec księży pedofili były nawet ponadstandardowe
Materiały archiwalne obejmują dziewięć tomów akt oraz setki dodatkowych dokumentów, w tym:
- korespondencję wiernych,
- opinie proboszczów,
- decyzje administracyjne kurii,
- dokumenty dotyczące przeniesień i zakazów sprawowania funkcji kapłańskich.
Z ustaleń dziennikarzy wynika, że kard. Wojtyła nie ukrywał przypadków przestępstw, lecz podejmował działania przewidziane przez prawo kościelne.
„Z naszej kwerendy wynika, że kard. Karol Wojtyła nie przenosił księży z parafii do parafii, gdy dowiedział się o ich przestępczej działalności, lecz podejmował szybkie działania” – informowała „Rzeczpospolita” po analizie archiwów kurii krakowskiej.
Sprawy księży: Surgent, Loranc i Saduś
Dokumenty analizowane przez dziennikarzy dotyczyły m.in. trzech duchownych:
- Eugeniusza Surgenta
- Józefa Loranca
- Bolesława Sadusia
Dwaj pierwsi zostali w latach 70. skazani przez sądy na kary więzienia za przestępstwa seksualne wobec nieletnich.
Jak wynika z dokumentów, kard. Wojtyła podejmował działania dyscyplinarne, m.in.:
- zawieszał duchownych w obowiązkach,
- kierował ich na badania psychiatryczne,
- po odbyciu kary uniemożliwiał powrót do pracy duszpasterskiej.
Jedną z decyzji, którą dziennikarze uznali za szczególnie znaczącą, było skierowanie w 1969 r. jednego z duchownych na badania psychiatryczne – co w tamtym czasie było rozwiązaniem rzadko stosowanym.
Po odbyciu kary duchowni nie wracali do parafii, lecz byli kierowani do klasztorów i pozbawiani możliwości sprawowania posługi kapłańskiej.
Kontrowersje po emisji reportażu „Franciszkańska 3”
Debata publiczna wokół postaci Jana Pawła II rozgorzała szczególnie po emisji reportażu „Franciszkańska 3” autorstwa Marcina Gutowskiego w TVN24.
W filmie pojawiła się teza, że kard. Wojtyła miał wiedzieć o przypadkach pedofilii wśród duchownych, zanim został papieżem.
Do materiału odniósł się dziennikarz „Rzeczpospolitej” Tomasz Krzyżak, który sam badał dokumenty archiwalne.
„Ze zdumieniem odkrywam, że całkowicie inaczej odczytuję te dokumenty niż autorzy reportażu” – mówił Tomasz Krzyżak w Programie 3 Polskiego Radia.
Jak podkreślał dziennikarz, w niektórych sprawach pierwsze działania zostały podjęte przez kard. Wojtyłę jeszcze zanim zainteresowały się nimi organy państwowe PRL.
„Pierwsze działania zostały podjęte po stronie Kościoła kilka dni przed tym, zanim sprawą zajęła się milicja i służba bezpieczeństwa” – mówił Tomasz Krzyżak.
Spór o interpretację dokumentów
Różnice w interpretacji dokumentów archiwalnych są jednym z głównych elementów sporu.
„Każdy z nas, kiedy ma w ręku dokument, może go przeczytać inaczej” – powiedział Tomasz Krzyżak w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Dziennikarz ocenił jednocześnie, że stawianie jednoznacznej tezy o tuszowaniu pedofilii przez kard. Wojtyłę jest nadużyciem.
Książka „Maxima Culpa” i krytyka historyków
Dodatkowe kontrowersje wywołała książka „Maxima Culpa. Jan Paweł II wiedział” autorstwa holenderskiego dziennikarza Ekke Overbeeka, który współpracował również przy reportażu TVN24. Overbeek był cytowany przez Gazetę Wyborczą, współpracował z OKO.press.
Tutaj pisałam o OKO.press: https://dorotakania.pl/2026/02/22/mieli-walczyc-z-hejtem-epatuja-nienawiscia-oko-press/
Overbeek występuje jako ekspert od pedofilii w polskim Kościele. „Dla człowieka wychowanego na Janie Pawle II uświadomienie sobie, że w istotnej kwestii zawiódł on wielu, jest bolesnym doświadczeniem. Dla człowieka wierzącego, dla którego Kościół jest domem, doświadczenie głębokiego kryzysu instytucjonalnego także wiąże się z ogromnym bólem” – pisał po emisji reportażu „Franciszkańska 3” Tomasz Terlikowski – kiedyś publicysta katolicki, dziś dziennikarz w RMF i TVN24.
Publikacja Overbeeka spotkała się jednak z ostrą krytyką historyków.
„Autor nie spełnił podstawowych wymogów rzetelnego przekazu historycznego” – oceniał dr hab. Paweł Skibiński z Uniwersytetu Warszawskiego, analizując tezy zawarte w książce.
Podobną opinię wyraził historyk dr Marek Lasota, który wskazywał na problem selektywnego korzystania ze źródeł.
„Autor nie podejmuje próby zmierzenia się z dokumentami dawnej bezpieki, odnotowując jedynie te zapiski, które sprzyjają jego tezom” – mówił dr Marek Lasota podczas konferencji poświęconej dziedzictwu Jana Pawła II.
Sprawa Marka Lisińskiego
W debacie publicznej często pojawia się również wątek Marka Lisińskiego, który przez lata przedstawiał się jako ofiara księdza pedofila i był aktywistą walczącym z nadużyciami w Kościele.
Sprawa zakończyła się jednak głośnym wyrokiem sądowym.
W grudniu 2021 roku Sąd Apelacyjny w Łodzi uznał, że pomawiany przez Lisińskiego ks. Zdzisław Witkowski jest niewinny, co podważyło wcześniejsze oskarżenia kierowane wobec duchownego.
Sprawa ta wywołała dyskusję o skutkach publicznych oskarżeń i o odpowiedzialności za niesprawdzone informacje. I w zupełnie innym wymiarze przedstawia antykościelną histerię, która wybuchał po skandalicznym filmie braci Tomasza i Marka Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Informatorem przy produkcji filmu był Marek Lisiński a przedstawieni w filmie księża pedofile (poza jednym) byli zarejestrowani jako tajni współpracownicy służb specjalnych PRL (co Sekielski przemilczał).
Z kłamstwa uczyniono oręż do walki z Kościołem, co niestety jest praktykowane od lat – wystarczy przywołać czasy kamunizmu.
- Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
- Twoje wsparcie jest bezcenne!
- buycoffee.to/dorota-kania
- patronite.pl/dorota.kania
