Był wybitnym inżynierem, ekspertem Armii Krajowej i człowiekiem, który po wojnie chciał odbudować Polskę. Zamiast wdzięczności – dostał zarzut sabotażu, brutalne śledztwo i wyrok śmierci.
Eugeniusz Smoliński został zamordowany przez komunistyczny aparat terroru, a jego ciało ukryto w bezimiennym dole na „Łączce”. Przez lata jego rodzina żyła nadzieją, że wróci z Syberii… To jedna z najbardziej wstrząsających historii ofiar stalinizmu w Polsce.
Tutaj pisałam o zamordowanym na Rakowieckiej dowódcy V Brygany Wileńskiej: https://dorotakania.pl/2026/02/08/z-bogiem-panowie-wiernosc-ktorej-nie-dalo-sie-zabic/
Eugeniusz Smoliński – inżynier Armii Krajowej i ofiara stalinowskiego terroru
Kim był Eugeniusz Smoliński? To postać, której losy łączą w sobie dramat wojny, konspiracji i powojennego terroru. Inżynier chemik, ekspert od materiałów wybuchowych, żołnierz Armii Krajowej, a zarazem jedna z wielu ofiar brutalnego systemu komunistycznego w Polsce.
Młodość i droga do kariery naukowej
Eugeniusz Smoliński, znany także pod pseudonimem „Kazimierz Staniszewski”, urodził się 8 lipca 1905 roku w Warszawie. Pochodził z rodziny robotniczej – jego ojciec Julian pracował jako ślusarz kolejowy, a matka Julianna pochodziła z domu Szadkowskich. Już jako dziecko przeniósł się do Ożarowa, gdzie dorastał.
Był człowiekiem ambitnym i zdolnym. W 1924 roku ukończył warszawskie gimnazjum, po czym rozpoczął studia chemiczne na Uniwersytecie Warszawskim, by następnie kontynuować edukację na Politechnice Warszawskiej. W 1931 roku obronił pracę dyplomową dotyczącą materiałów wybuchowych, uzyskując tytuł inżyniera chemika.
Kariera w przemyśle zbrojeniowym II RP
Przed wybuchem II wojny światowej Smoliński związał się z kluczowym dla państwa przemysłem zbrojeniowym. Pracował w Państwowej Wytwórni Prochu w Pionkach, gdzie pełnił funkcję szefa stacji doświadczalnej prochów bezdymnych, a od 1937 roku kierował centralnym laboratorium.
Co istotne, był również odpowiedzialny za ochronę zakładu i podlegał II Departamentowi Ministerstwa Spraw Wojskowych, co świadczy o jego znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa.
Okupacja niemiecka
Po wybuchu wojny jego życie uległo dramatycznej zmianie. Najpierw ewakuował się do Tarnopola, następnie trafił do Radomia, gdzie – zmuszony okolicznościami – pracował w fabryce produkującej kawę zbożową i marmoladę.
W 1941 roku wrócił do rodzinnego Ożarowa i ożenił się z dentystką Pelagią Arciszewską. Rok później włączył się w działalność konspiracyjną.
W strukturach Armii Krajowej pełnił niezwykle ważną rolę:
- był ekspertem od materiałów wybuchowych,
- działał jako referent, a później kierownik produkcji,
- pod pseudonimem „Kazimierz Staniszewski” kierował wytwórnią materiałów wybuchowych przy ul. Polnej 16 w Warszawie.
Jego wiedza i doświadczenie były bezcenne dla konspiracji. Jednak tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego wycofał się z działalności podziemnej. Do końca wojny pracował jako technik w firmie budowlanej.
Powojenna odbudowa i dramatyczne realia PRL
Po zakończeniu wojny Smoliński nie wybrał emigracji – postanowił odbudowywać kraj. W lutym 1945 roku zgłosił się do pracy u ministra Hilarego Minca i został pełnomocnikiem rządu do uruchomienia Państwowej Wytwórni Prochu w Łęgnowie pod Bydgoszczą.
Zakład ten powstał na bazie niemieckiej fabryki DAG Fabrik Bromberg, należącej do koncernu Dynamit Nobel AG – jednej z największych zbrojeniowych inwestycji III Rzeszy.
Choć Smoliński formalnie objął funkcję dyrektora, rzeczywistość była brutalna:
- zakład znajdował się pod kontrolą Armii Czerwonej,
- dochodziło do systematycznego rabunku urządzeń,
- część infrastruktury została zdemontowana i wywieziona do ZSRR,
- resztę zniszczono poprzez wysadzenia.
31 sierpnia 1945 roku Smoliński przejął całkowicie zdewastowaną fabrykę. Niedokładny protokół zdawczo-odbiorczy stał się później jednym z kluczowych elementów oskarżenia przeciwko niemu.
Niemożliwa misja i narastająca presja aparatu bezpieczeństwa
Mimo katastrofalnych warunków zobowiązał się do uruchomienia produkcji trotylu do końca 1946 roku. Było to zadanie skrajnie nierealne.
Problemy techniczne, brak sprzętu i chaos powojenny sprawiły, że produkcja była stale opóźniana. W 1947 roku sprawą zainteresował się Urząd Bezpieczeństwa, który rozpoczął inwigilację pracowników.
Aresztowanie i sfingowany proces
13 sierpnia 1947 roku Eugeniusz Smoliński został aresztowany pod zarzutem sabotażu. Oskarżono go o celowe utrudnianie pracy fabryki – zarzut całkowicie oderwany od realiów.
Podczas brutalnego śledztwa był przetrzymywany w areszcie UB w Bydgoszczy, więzieniu w Koronowie, więzieniu przy Wałach Jagiellońskich, więzieniu przy Rakowieckiej w Warszawie.
Po ponad roku śledztwa stanął przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Bydgoszczy. Proces miał charakter pokazowy – wyrok był przesądzony.
13 października 1948 roku zapadł wyrok: kara śmierci.
Odrzucona prośba o łaskę i wyrok śmierci
Mimo dramatycznych apeli rodziny i środowiska naukowego, w tym profesora Tadeusza Urbańskiego, który podkreślał zasługi Smolińskiego dla polskiego przemysłu, nie okazano mu litości.
Profesor pisał, że:
Smoliński uratował poniemiecką technologię materiałów wybuchowych i oddał ją do dyspozycji państwa polskiego.
Mimo to Bolesław Bierut 19 marca 1949 odmówił ułaskawienia.
9 kwietnia 1949 roku Eugeniusz Smoliński został stracony w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej.
Tajemniczy pochówek i dramat rodziny
Jego ciało zostało potajemnie pogrzebane na tzw. „Łączce” na Powązkach, miejscu ukrywania ofiar komunistycznych zbrodni.
Rodzina nie została poinformowana o wykonaniu wyroku i pochówku i przez lata żyła nadzieją, że Smoliński przebywa na Syberii.
To dramat typowy dla tysięcy rodzin ofiar stalinowskiego terroru w Polsce.
Tutaj pisałam o egzekucji przywódców IV Komendy WiN: https://dorotakania.pl/2026/03/01/zgineli-bo-nie-uznali-moskwy/
Identyfikacja po latach – przywracanie pamięci
Dopiero w 2012 roku rozpoczęto prace ekshumacyjne prowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej na „Łączce”. Wśród odnalezionych szczątków znajdowały się również szczątki Smolińskiego.
Dzięki badaniom DNA, prowadzonym przez zespół pod kierownictwem dr. Andrzeja Ossowskiego, został on zidentyfikowany jako jedna z pierwszych ofiar.
27 września 2015 roku jego szczątki spoczęły w Panteonie – Mauzoleum Wyklętych-Niezłomnych na Wojskowych Powązkach.
Przy pisaniu tekstu korzystałam z materiałów IPN.
Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
Twoje wsparcie jest bezcenne!
buycoffee.to/dorota-kania
