27 kwietnia 1960 roku mieszkańcy Nowej Huty wyszli na ulice, by bronić drewnianego krzyża. Władza chciała go usunąć. Tysiące ludzi odpowiedziały buntem. To była walka nie tylko o symbol wiary, ale o godność, wolność i prawo do sumienia.
Krzyż, który miał nigdy nie stanąć
Nowa Huta miała być pokazowym miastem socjalizmu. Zaprojektowano ją jako przestrzeń nowego człowieka – robotnika oddanego państwu, partii i ideologii. Nie przewidziano tu miejsca dla Kościoła. Nie miało być świątyń, procesji ani religijnych symboli.
Mimo to mieszkańcy nie pogodzili się z planem władz. Już w połowie lat 50. zaczęli domagać się budowy kościoła w Nowej Hucie. Składano petycje, zbierano podpisy, organizowano komitety społeczne. Po politycznej odwilży 1956 roku wydawało się, że nastąpi przełom.
17 marca 1957 roku na skrzyżowaniu ówczesnych ulic Karola Marksa i Władimira Majakowskiego zebrały się tysiące wiernych. W uroczystej procesji przyniesiono wielki drewniany krzyż wykonany przez miejscowego stolarza Jana Biernacika. Mszy przewodniczył arcybiskup Eugeniusz Baziak. Śpiewano „Boże, coś Polskę”, a ludzie wierzyli, że pierwszy kościół w Nowej Hucie wreszcie powstanie.
Nie wiedzieli jeszcze, że ta zgoda władz okaże się chwilowa.
Gomułkowska odwilż, która szybko się skończyła
Po dojściu do władzy Władysław Gomułka wielu Polaków uwierzyło, że system łagodnieje. W rzeczywistości zmiany miały swoje granice. Kiedy sytuacja polityczna się ustabilizowała, państwo wróciło do kursu konfrontacji z Kościołem katolickim.
W październiku 1959 roku cofnięto zgodę na budowę świątyni. Fundusze społeczne skonfiskowano, a teren przeznaczony pod kościół postanowiono zabudować szkołą. Krzyż miał zniknąć.
Dla mieszkańców był to sygnał jasny: państwo znów chce decydować nie tylko o ulicach i fabrykach, ale także o sumieniach ludzi.
Poranek, który zapalił Nową Hutę
27 kwietnia 1960 roku, około godziny 8:30, na Osiedle Teatralne przyjechała ekipa robotników. Ich zadanie było jedno – wykopać i usunąć krzyż nowohucki.
Najpierw rozebrano ogrodzenie. Potem zaczęto podkopywać podstawę. Krzyż zaczął się przechylać.
Wtedy ruszyły kobiety.
Pierwsze dopadły do drewna i własnymi rękami zaczęły go podtrzymywać. Inne rzucały grudami ziemi w stronę robotników. Krzyczały:
Komuniści! Bezbożnicy! Kara was spotka!
Ludzie zbiegali się z okolicznych bloków i ulic. Ktoś płakał, ktoś się modlił, ktoś śpiewał pieśni religijne. Krzyż udało się postawić z powrotem.
Władza poniosła pierwszą porażkę.
Starcie z milicją i ZOMO
Około południa pod krzyżem stały już tysiące osób. Wtedy wkroczyła milicja i ZOMO. Zaczęto rozpraszać tłum gazem łzawiącym, pałkami i brutalną siłą.
Manifestanci odpowiedzieli kamieniami, kostką brukową i barykadami z ławek. Po zakończeniu zmiany z Huty im. Lenina napłynęli robotnicy. Protest zamienił się w otwarty bunt.
Walki objęły całą Nową Hutę.
Na ulice ściągano kolejne oddziały z innych miast. Wyłączono telefony. Odcięto prąd. Tramwaje przestały kursować. W ciemności słychać było krzyki, syreny i strzały.
Podpalono budynek Rady Narodowej. Milicyjny samochód stanął w płomieniach. Mieszkańcy z okien zrzucali opatrunki, wodę i ukrywali rannych w mieszkaniach.
Nowa Huta walczyła.
Pacyfikacja i represje
Dopiero późnym wieczorem siły bezpieczeństwa odzyskały kontrolę nad dzielnicą. Rozpoczęły się masowe łapanki. Przeszukiwano piwnice, strychy, klatki schodowe. Aresztowano setki osób, także przypadkowych przechodniów.
Według oficjalnych danych zatrzymano około 500 ludzi, w tym nieletnich. Dziesiątki skazano na więzienie, wielu ukarano grzywnami, setki straciły pracę.
Ilu było rannych naprawdę? Ilu padło od kul? Tego do dziś nie ustalono jednoznacznie.
Propaganda nazwała uczestników protestu „chuliganami” i „fanatykami religijnymi”.
Krzyż został
Mimo całej siły państwa drewniany krzyż pozostał na miejscu.
To był symboliczny cios dla komunistycznej władzy. Okazało się, że nawet w modelowym mieście socjalizmu ludzie nie wyrzekli się wiary ani prawa do sprzeciwu.
W kolejnych latach, niedaleko miejsca starć, powstał słynny kościół Arka Pana – jeden z najważniejszych symboli religijnej i społecznej historii Krakowa.
Dlaczego Obrona Krzyża Nowohuckiego była tak ważna?
Obrona Krzyża Nowohuckiego stała się jednym z najważniejszych protestów społecznych PRL przed wydarzeniami Grudnia ’70 i narodzinami Solidarności. Pokazała, że społeczeństwo może spontanicznie przeciwstawić się aparatowi przemocy.
To nie była tylko walka o drewno wbite w ziemię.
To była walka o prawo człowieka do tego, by sam decydował, w co wierzy i kim jest.
Przy pisaniu tekstu korzystałam z materiałów Instytutu Pamięci Narodowej
Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
Twoje wsparcie jest bezcenne!
buycoffee.to/dorota-kania
