Zdegradowana przez sąd administracyjny Magdalena Ejsmont ma zostać zastępcą szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego Jarosława Stróżyka.
Nie zdążyły jeszcze ucichnąć echa sprawy Zbigniew L., oskarżonego w aferze reprywatyzacyjnej, a dziś doradcy szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, gdy nad służbą zbierają się kolejne, jeszcze cięższe chmury.
Na horyzoncie pojawia się nowy skandal — i to w samym sercu polskiego kontrwywiadu.
Zastępcą Jarosława Stróżyka, związanego w przeszłości z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi (WSI), ma zostać Magdalena Ejsmont, przez sprzyjające władzy media określana jako „łowczyni szpiegów”.
Ale rzeczywistość?
Jest znacznie bardziej niepokojąca. I — jak twierdzą rozmówcy — wręcz porażająca.
KARIERA, KTÓRA BUDZI PYTANIA
Magdalena Ejsmont rozpoczęła służbę w SKW w 2007 roku, trafiając początkowo do Biura kadr. To był jednak dopiero początek.
W czasach rządów Donalda Tuska, gdy — jak wskazują źródła — SKW nawiązywała współpracę z FSB, Ejsmont przeniesiono do zarządu operacyjnego. Tam szybko awansowała, osiągając stanowisko zastępcy dyrektora.
Z poziomu Zarządu Operacyjnego Magdalena Ejsmont prowadziła operacyjne rozpracowanie posła na sejm, byłego szefa SKW i wiceministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza.
Chodziło o tłumaczenie książki „Nowe kłamstwa w miejsce starych” autorstwa Anatolij Golicyn — byłego majora KGB, który w 1961 roku uciekł na Zachód i do końca życia mieszkał w USA.
Książka została przetłumaczona, wydrukowana i wydana na polecenie pierwszego szefa SKW Antoniego Macierewicza. Była bezpłatnie kolportowana wśród studentów, dziennikarzy, naukowców i oficerów wywiadu. Dla tych ostatnich miała się stać obowiązkowym podręcznikiem szkoleniowym. Na przeszkodzie stanęła sytuacja polityczna. Po przegranych przez PiS wyborach w 2007 roku Antoni Macierewicz został odwołany z funkcji wiceministra MON, szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego i zaczęło się na niego „polowanie”. W rzeczywistości chodziło o rozwiązanie WSI, powołanie Służby Kontrwywiadu Wojskowego i i publikacje Raportu z weryfikacji WSI.
Sprawa tłumaczenia książki została opisana jako „skandal” przez Cezarego Łazarewicza na łamach Polityka, jednak według wielu była tylko pretekstem do szerszej operacji uderzającej w twórców SKW i likwidatorów WSI. Co ciekawe, w tekście Łazarewicza wypowiada się anonimowo żołnierz SKW, a dziennikarz miał szczegółowe informacje o korespondencji Antoniego Macierewicza z wydawnictwem GSG&Partners. W tekście Łazarewicza wypowiadali się skompromitowani ludzie służb jak Piotr Niemczyk, były funkcjonariusz Urzędu Ochrony Państwa.
AFERA BIAŁORUSKA
W 2015 roku Magdalena Ejsmont trafiła do nieakredytowanego przez NATO tzw Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO (CEK NATO). Jego szefem był wówczas Krzysztof Dusza, obecnie zastępca Jarosława Stróżyka. Pracował tak również Piotr Pytel. Obydwaj wcześniej spotykali się z funkcjonariuszami FSB.
Kulminacją był październik 2012 roku.
Na polecenie ówczesnego szefa SKW Janusza Noska zorganizowano lot śmigłowcem Mi-2 na trasie: Warszawa – Braniewo – 9. Brygada Kawalerii Pancernej
Na pokładzie znajdował się oficer FSB, działający pod nazwiskiem „Włodzimierz Jóźwik”. Doszło do skandalicznej sytuacji – polski wojskowy śmigłowiec stał się środkiem transportu dla rosyjskiego wywiadu.

Jeszcze większe kontrowersje wywołały wydarzenia z 2015 roku.
Magdalena Ejsmont miała kontakty ze stroną białoruską: odbywała nieautoryzowane przez przełożonych kontakty ze stroną białoruską.
Sprawa dotyczyła żołnierza służącego w białostockim 18. Pułku rozpoznawczym Romana Jarmocika. Podczas prywatnego wyjazdu na Białoruś został on zatrzymany przez funkcjonariuszy białoruskiego KGB i osadzony w areszcie dla zachodnich szpiegów.
Sprawa wywołała potężny skandal w służbach.
Konsekwencje były poważne: Magdalena Ejsmont została zdegradowana z majora do kapitana i odebrano jej dostęp do informacji niejawnych. W oficjalnym komunikacie czytamy:
„na skutek postępowania dyscyplinarnego została uznana za winną podejmowania nielegalnych działań operacyjno-rozpoznawczych, bez zgody przełożonych i na szkodę służby. Działania te były prowadzone w tajemnicy przed polskimi służbami, poza granicami kraju i godziły w bezpieczeństwo państwa polskiego oraz zagrażały polskim żołnierzom realizującym zadania specjalne. Sytuacje takie stanowią poważne odstępstwo od kanonu działań służb specjalnych, stwarzają bardzo poważne zagrożenie i nie będą akceptowane.
W związku z tym, toczy się postępowanie przeciwko tej osobie przed prokuraturą z art. 231 § 1 kk czyli o nadużycie uprawnień służbowych”.
Ostatecznie Ejsmont sama odeszła ze służby a sąd administracyjny ją zdegradował
W latach 2017–2025 pracowała w strukturach samorządowych: pełniła funkcję komendanta straży miejskiej.
W tym samym czasie Piotr Pytel był doradcą Trzaskowskiego.
Magdalena Ejsmont współpracowała z Maciejem Smejlikiem, który dziś także jest w SKW. Smejlik to były żołnierz WSI, a po wygranych przez Platformę Obywatelską wyborach w 2007 roku trafił do Biuro Ochrony Informacji Niejawnych SKW. Był m.in uczestnikiem postępowań kontrolnych wobec Piotra Bączka, oraz później w 2024 wobec płk Mariusza Kozłowskiego, byłego funkcjonariusza SKW.
Smejlik jest resortowym dzieckiem, a o jego przeszłości pisałam w Gazecie Polskiej. Ojciec – Roman Smejlik od 1975 do 1990 roku był żołnierzem komunistycznej wojskowej bezpieki: Wojskowej Służby Wewnętrznej, formacji nadzorowanej przez Czesława Kiszczaka. Jego syn Maciej poszedł w ślady ojca – trafił do WSI. Obecnie „realizuje” się także naukowo.
W 2024 roku Smejlik brał udział w konferencji dotyczącej bezpieczeństwa informacyjnego pod patronatem Jacka Siewiery, ówczesnego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Tutaj pisałam o byłym szefie WSI Marku Dukaczewskim: https://dorotakania.pl/2026/04/28/dukaczewscy-od-ub-i-wsi-po-wladze-wplywy-i-tajemnice-iii-rp/
NARASTAJĄCE KONTROWERSJE
Wszystkie te wątki prowadzą do jednego wniosku:
Służba Kontrwywiadu Wojskowego w ostatnich latach znalazła się w centrum ciągłych kontrowersji, skandali i pytań o bezpieczeństwo państwa.
Zastępcą Stróżyka jest Krzysztof Dusza. Teraz ma do nich dołączyć skompromitowana Magdalena Ejsmont.
Po nieautoryzowanych kontaktach ze stroną białoruską SKW wszczęło postępowanie dyscyplinarne, które zakończyło się prawomocnym ukaraniem degradacją z majora na kapitana przez sąd administracyjny.
Czy mamy do czynienia z przypadkowym zbiegiem zdarzeń?
Czy może z systemowym problemem w strukturach kontrwywiadu?
Jedno jest pewne — sprawa Magdaleny Ejsmont dopiero się zaczyna.
A kolejne fakty mogą okazać się jeszcze bardziej wstrząsające.
Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
Twoje wsparcie jest bezcenne!
buycoffee.to/dorota-kania
