Politycy przyjmowani poza kolejką, błyskawiczne badania, wydzielony „salonik VIP” i lekarz, który w ciągu roku zarobił 1,6 mln złotych. Takie kulisy funkcjonowania Warszawskiego Szpitala Południowego ujawnił dziennikarz śledczy Patryk Słowik na portalu Zero.pl. W centrum afery znalazł się lekarz i radny Koalicji Obywatelskiej Dawid Kacprzyk, który według ustaleń portalu miał odgrywać kluczową rolę w systemie zapewniającym uprzywilejowaną opiekę zdrowotną politykom KO oraz ich rodzinom. Publikacja wywołała polityczną burzę, doprowadziła do zwolnienia lekarza ze szpitala i zmusiła do reakcji premiera Donalda Tuska. Pytanie, które dziś zadają sobie pacjenci, brzmi: czy w publicznej służbie zdrowia istniała specjalna ścieżka dla ludzi władzy?
„Salonik VIP” zamiast kolejki
Największe emocje wzbudziły informacje dotyczące funkcjonowania nieformalnego „saloniku VIP”, przeznaczonego dla wpływowych pacjentów. Jak wynika z publikacji Zero.pl, politycy oraz osoby powiązane z Koalicją Obywatelską mieli możliwość oczekiwania na badania w osobnym pomieszczeniu wyposażonym w kanapę, fotele i telewizor.
„Salonik jak salonik. Nic spektakularnego” – ironizował autor publikacji Patryk Słowik, publikując zdjęcia pomieszczenia.
Według ustaleń portalu, niektórzy politycy mieli wykonywane badania już kilkanaście minut po rejestracji, podczas gdy inni pacjenci spędzali na SOR-ze nawet cztery lub pięć godzin. W kilku opisanych przypadkach komplet specjalistycznych badań miał zostać przeprowadzony w czasie, który dla przeciętnego pacjenta pozostaje praktycznie nieosiągalny.
Portal podkreśla, że dysponuje dokumentacją medyczną, materiałem fotograficznym oraz relacjami pracowników placówki. Jednocześnie nie ujawniono wszystkich nazwisk, argumentując to prawem pacjentów do prywatności.
Kim jest Dawid Kacprzyk?
Kluczową postacią całej sprawy stał się Dawid Kacprzyk – lekarz, radny warszawskiego Ursusa, do niedawna związany z Koalicją Obywatelską oraz koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym.
Według ustaleń Zero.pl to właśnie on miał odpowiadać za organizację systemu, który umożliwiał szybszą obsługę wybranych pacjentów.
Nazwisko Kacprzyka pojawiało się już wcześniej w mediach. Portal ujawnił bowiem, że młody lekarz, pozostający w trakcie specjalizacji, miał zarobić w 2025 roku około 1,6 mln złotych.
Szpital potwierdził, że w ciągu roku przepracował on 3976 godzin, co oznacza średnio ponad 11 godzin pracy dziennie przez cały rok, bez dnia wolnego.
To jest sytuacja niezwykle bulwersująca, że lekarz podejmuje się pracy na takim stanowisku bez odpowiednich kwalifikacji. Słyszymy, że był koordynatorem na SOR, a jest przecież lekarzem świeżo upieczonym bez specjalizacji. Proponowanie takich stawek niedoświadczonym lekarzom zadziwia. Rozumiem, że wyższe stawki proponuje się tym lekarzom, którzy mają jakieś wyjątkowe doświadczenie i umiejętności, czy też są już specjalistami w danej dziedzinie. Natomiast tutaj mamy brak specjalizacji i tak wysoki zarobek, który moim zdaniem bulwersuje. Świadczy o tym, że są takie przypadki, które jak dla mnie drenują Polski system ochrony zdrowia
— mówiła w rozmowie z portalem wPolityce.pl była minister zdrowia Katarzyna Sójka z PiS.
Po serii publikacji medialnych Szpital Południowy poinformował o zakończeniu współpracy z lekarzem.
Polityczna bomba przed wyborami
Sprawa natychmiast stała się przedmiotem ostrego sporu politycznego. Politycy opozycji zarzucają władzom Warszawy stworzenie systemu uprzywilejowanego leczenia dla środowiska politycznego związanego z Koalicją Obywatelską.
Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek nie pozostawił na sprawie suchej nitki.
– To jest wstyd i absolutny początek końca. Ludzie z Platformy, z PSL-u, z Lewicy, z Polski 2050 mogą się już dzisiaj pakować. Polacy wam tego nie wybaczą – mówił podczas konferencji prasowej.
Polityk zwracał uwagę na kontrast pomiędzy sytuacją zwykłych pacjentów a doniesieniami o uprzywilejowanym traktowaniu polityków.
– Skandalem, który nie może się nigdy powtórzyć, jest sytuacja, w której politycy są leczeni w trybie przyspieszonym, podczas gdy zwykli obywatele słyszą, że na rezonans magnetyczny, tomograf komputerowy, gastroskopię czy kolonoskopię muszą czekać miesiącami – podkreślał Czarnek.
Według niego Dawid Kacprzyk miał stworzyć swoisty „fast serwis zdrowotny” dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin.
Przyjęcia poza kolejką VIP w warszawskim szpitalu Trzaskowskiego. Młody działacz KO wyciągający 1,6 mln zł. w rok. O to były wybory
— napisał europoseł i wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński.
Do sprawy odniósł się również premier Donald Tusk. Szef rządu przyznał, że doniesienia dotyczące funkcjonowania VIP-owskiej ścieżki w publicznym szpitalu są bulwersujące i wymagają szczegółowego wyjaśnienia.
– Każdy, kto znajdzie się w tej sytuacji, będzie musiał publicznie wytłumaczyć, jak było naprawdę – powiedział premier.
Tusk zapowiedział, że oczekuje od władz Warszawy pełnej informacji dotyczącej funkcjonowania Szpitala Południowego..
Szpital pod presją. Pytania pozostają bez odpowiedzi
Warszawski Szpital Południowy nie zaprzeczył wprost ustaleniom dziennikarzy. W odpowiedzi na publikacje zwrócono uwagę przede wszystkim na kwestie ochrony danych medycznych i tajemnicy dotyczącej stanu zdrowia pacjentów.
Tymczasem kolejne pytania pozostają bez odpowiedzi.
Czy rzeczywiście istniał nieformalny system uprzywilejowanego leczenia polityków?
Kto korzystał z przyspieszonej ścieżki diagnostycznej?
Czy publiczny szpital finansowany przez podatników może różnicować pacjentów ze względu na ich polityczne wpływy?
I wreszcie – czy afera wokół Szpitala Południowego okaże się dla obozu władzy tym, czym przed laty były słynne „ośmiorniczki” dla poprzedniej ekipy rządzącej?
Dziękuję, że przeczytałeś/przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
Twoje wsparcie jest bezcenne!
buycoffee.to/dorota-kania
patronite.pl/dorota.kania
