Kto przez lata chronił Artura Habowskiego? Jak to możliwe, że człowiek, który – według relacji branży pogrzebowej – miał już wcześniej budzić ogromne kontrowersje na Śląsku, bez przeszkód znalazł zatrudnienie najpierw w warszawskim szpitalu na Solcu, a następnie objął kierowniczą funkcję w Szpitalu Południowym? Obie placówki podlegają Miastu Stołecznemu Warszawa, dlatego coraz częściej pada pytanie nie tylko o odpowiedzialność samego koordynatora prosektorium, ale również o to, kto umożliwił mu dalszą karierę i zapewniał polityczną ochronę. Publikacje Zero.pl a następnie Onet.pl uruchomiły lawinę kontroli oraz śledztw, jednak wciąż niewyjaśnione pozostaje, dlaczego sygnały o nieprawidłowościach miały przez lata nie prowadzić do skutecznej reakcji. Czy ktoś przymykał oczy na alarmujące informacje, czy też Habowski rzeczywiście cieszył się wpływami, o których mówią przedstawiciele branży? Odpowiedź na to pytanie może okazać się równie istotna jak wyjaśnienie samych zarzutów dotyczących działalności prosektorium.
Tutaj pisałam o aferze w Szpitalu Południowym: https://dorotakania.pl/2026/06/17/szpital-vip-ko-w-kolejce-nie-stala/
Szokujące relacje z branży pogrzebowej. „Na Śląsku był spalony”
Artur Habowski, były koordynator prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie, który został zwolniony dyscyplinarnie po ujawnieniu nieprawidłowości w placówce, miał od lat budować podobny mechanizm działania na Śląsku i w Zagłębiu. Tak wynika z relacji przedsiębiorców pogrzebowych i byłych współpracowników, do których dotarł Onet. Ich opowieści tworzą obraz człowieka, który – według rozmówców – przez lata wykorzystywał swoją pozycję, budował wpływy i czerpał korzyści z działalności wokół prosektoriów.
Sprawa nabrała nowego wymiaru po publikacjach Zero.pl a następnie Onet.pkl, po których Szpital Południowy rozwiązał z Habowskim umowę ze skutkiem natychmiastowym, a prokuratura rozpoczęła postępowania dotyczące nieprawidłowości.
Od Śląska do Warszawy. Wieloletni schemat działania?
Według relacji cytowanych przez Onet, Artur Habowski miał rozpocząć działalność w branży funeralnej ponad dekadę temu. Najpierw pracował na Śląsku, później w Zagłębiu, by ostatecznie trafić do Warszawy, gdzie od 2021 roku kierował prosektorium Szpitala Południowego.
Rozmówcy portalu opisują powtarzający się schemat. Wśród najczęściej pojawiających się zarzutów wymieniają:
- zawyżanie opłat za usługi prosektoryjne,
- pobieranie tzw. podwójnych opłat,
- agresywne nakłanianie rodzin do korzystania z określonych zakładów pogrzebowych,
- lekceważenie obowiązujących standardów postępowania ze zwłokami.
W relacjach przedsiębiorców pojawia się również nieformalny „cennik” usług, który – według rozmówców Onetu – miał funkcjonować w prosektorium. Mowa o kwotach około 100 zł za wydanie ciała, 500 zł za przygotowanie zwłok, 1000 zł za balsamację oraz nawet 1500 zł za skierowanie rodziny do konkretnego zakładu pogrzebowego.
„Miał plecy i był nie do ruszenia”
Osoby związane z branżą pogrzebową opisują Habowskiego jako człowieka budzącego strach i przekonanego o własnej bezkarności.
„Miał plecy w Południowym i przez lata był nie do ruszenia” – mówi jeden z rozmówców cytowanych przez Onet.
Inny przedsiębiorca opowiada historię odebrania ciała po sekcji zwłok, którego brzuch – jak twierdzi – nie został zaszyty. Według jego relacji miała to być forma odwetu za odmowę współpracy finansowej.
Jeszcze ostrzejsze słowa padają ze strony osób pracujących wcześniej z Habowskim na Śląsku.
„U nas był całkowicie spalony. Musiał stąd uciekać” – twierdzi jeden z przedstawicieli branży.
Propozycje nielegalnego handlu ciałami?
Szczególnie poważne są relacje właściciela jednego ze śląskich zakładów pogrzebowych.
Twierdzi on, że Habowski miał proponować mu nielegalny handel ciałami pochodzącymi ze szpitala MSWiA w Katowicach.
Według jego relacji współpraca zakończyła się konfliktem, a były koordynator prosektorium miał dodatkowo dopuścić się kradzieży.
To jednak wyłącznie relacja jednego z rozmówców Onetu. Dotychczas informacje te nie zostały potwierdzone prawomocnymi ustaleniami organów ścigania.
Zdjęcia ze zwłokami i kradzieże
Kolejne relacje dotyczą zachowań, które – jeśli zostałyby potwierdzone – naruszałyby elementarne standardy etyczne.
Kilku rozmówców Onetu twierdzi, że Habowski wykonywał zdjęcia na tle zwłok, przy których prowadzone były sekcje.
Pojawiają się także oskarżenia o kradzieże rzeczy należących do zmarłych. Jeden z właścicieli zakładów pogrzebowych twierdzi, że były koordynator prosektorium miał zabrać buty przygotowane przez rodzinę dla osoby zmarłej, a po ujawnieniu sprawy prosił o niewzywanie policji.
Droga zawodowa. Od piekarza do koordynatora prosektorium
Jak opisuje Onet, wyuczonym zawodem Habowskiego był piekarz. Jeszcze jako nastolatek miał dorabiać w zakładzie pogrzebowym w województwie lubuskim, następnie pracował jako kierowca karetki.
W 2010 roku rozpoczął szkolenie u znanego balsamisty Adama Ragiela.
Dziś Ragiel ocenia jednoznacznie, że jego były uczeń nie powinien wykonywać pracy przy ludzkich zwłokach.
Na Śląsku Habowski pracował w zakładach pogrzebowych oraz prosektorium, gdzie wykonywano sekcje sądowe. Według relacji rozmówców już wtedy miał szukać sposobów na dodatkowe zarobki, co ostatecznie doprowadziło do zwolnienia.
Zakład pogrzebowy i dostęp do rodzin zmarłych
Po odejściu z wcześniejszego miejsca pracy Habowski wraz z partnerką założył zakład pogrzebowy Ubi Sunt w Piekarach Śląskich.
Firma wynajęła prosektorium jednego ze śląskich szpitali.
Zdaniem przedsiębiorców taki model pozwala uzyskać bezpośredni kontakt z rodzinami osób zmarłych, które przychodzą odebrać ciało bliskiego.
Według rozmówców Onetu właśnie dzięki temu do zakładu trafiało średnio od ośmiu do dziesięciu ciał tygodniowo, co budziło sprzeciw konkurencji.
Zwolnienie z Zakładu Medycyny Sądowej
Od 2012 roku Habowski pracował również jako technik sekcyjny w Zakładzie Medycyny Sądowej w Katowicach.
Byli współpracownicy twierdzą, że pisał donosy na kolegów, zbierał informacje na temat pracowników i próbował przejąć kierownictwo jednostki.
Ostatecznie został zwolniony.
Według rozmówców Onetu jego reputacja była już wtedy na tyle zła, że miał problemy ze znalezieniem zatrudnienia w innych zakładach medycyny sądowej.
Warszawa. Najpierw Solec, później Szpital Południowy
Po wyjeździe ze Śląska Habowski trafił do Warszawy.
Od 2019 roku pracował jako pomocnik technika sekcyjnego w Szpitalu na Solcu, a w 2021 roku – wraz z częścią personelu – przeszedł do nowo otwartego Szpitala Południowego.
Także tam, według relacji świadków, miały pojawiać się przypadki wydawania źle przygotowanych ciał po sekcjach.
Dyscyplinarne zwolnienie i kolejne śledztwa
Po publikacjach Onetu i Zero.pl dyrekcja Szpitala Południowego rozwiązała z Arturem Habowskim umowę w trybie natychmiastowym z winy pracownika.
Jednocześnie rozpoczęły się kontrole prosektoriów w warszawskich szpitalach.
Równolegle Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów prowadzi śledztwo dotyczące podrobienia kart zgonu 20 pacjentów.
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba, śledztwo obejmuje okres od 22 sierpnia do 9 września 2025 roku.
Według ustaleń śledczych na kartach zgonu miały znaleźć się podpisy osoby, która w tym czasie przebywała na urlopie wypoczynkowym. Dokumenty zostały opatrzone jej pieczęcią oraz podpisem wykonanym przez osobę nieuprawnioną.
Prokuratura zabezpiecza obecnie oryginały dokumentów i zleci ich analizę biegłym z zakresu badań pisma oraz autentyczności dokumentów.
Jednocześnie śledczy podkreślają, że na obecnym etapie postępowania nie stwierdzono związku pomiędzy tym śledztwem a dwoma innymi postępowaniami dotyczącymi Szpitala Południowego, obejmującymi m.in. podejrzenie oszustwa na kwotę przekraczającą pół miliona złotych oraz nieprawidłowości przy funkcjonowaniu Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR).
Jak przekazał prok. Piotr Antoni Skiba, sprawa dotycząca kart zgonu jest jednym z 32 postępowań prowadzonych w związku z działalnością Szpitala Południowego w okresie od 1 stycznia 2023 r. do 24 czerwca 2026 r.
Czy historia przypomina aferę „łowców skór”?
Skala ujawnianych nieprawidłowości sprawia, że w przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się porównania do jednej z najbardziej wstrząsających afer w historii polskiej ochrony zdrowia – afery „łowców skór”.
Na początku XXI wieku ujawniono proceder funkcjonujący w łódzkim pogotowiu ratunkowym, gdzie część sanitariuszy i lekarzy miała współpracować z zakładami pogrzebowymi, przekazując informacje o zgonach pacjentów w zamian za korzyści majątkowe. Śledztwo doprowadziło do ujawnienia także przypadków zabójstw pacjentów przy użyciu pavulonu, a sądy prawomocnie skazały sprawców na wieloletnie kary więzienia.
Obecnie nie ma podstaw, by utożsamiać śledztwa dotyczące Szpitala Południowego z tamtą sprawą. Jednak podobieństwa dotyczące zarzutów związanych z nieprawidłowościami wokół prosektoriów oraz relacji z branżą pogrzebową sprawiają, że opinia publiczna z uwagą śledzi rozwój wydarzeń.
Śledztwa prowadzone przez prokuraturę mają odpowiedzieć na pytanie, czy opisywane przez świadków praktyki miały charakter incydentalny, czy też stanowiły element szerszego mechanizmu funkcjonowania prosektorium Szpitala Południowego.
Dziękuję, że przeczytałeś/przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
Twoje wsparcie jest bezcenne!
buycoffee.to/dorota-kania
patronite.pl/dorota.kania
