Skandal podczas obchodów Rzezi Wołyńskiej. Dymisja natychmiast!

Polski dyplomata przekroczył granice. Burza po wystąpieniu kierownika polskiej ambasady na Ukrainie Piotra Łukasiewicza podczas obchodów Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu. Krytycy zarzucają mu stworzenie wrażenia symetrii między ludobójstwem dokonanym przez OUN-UPA a działaniami II Rzeczypospolitej wobec Ukraińców. Padają wezwania do jego natychmiastowego odwołania, a sprawa przerodziła się w poważny spór polityczny, w który włączyli się przedstawiciele rządu, opozycji i Kancelarii Prezydenta.

Wystąpienie charge d’affaires RP na Ukrainie Piotra Łukasiewicza podczas uroczystości w Ołyce, upamiętniających ofiary Rzezi Wołyńskiej, wywołało falę potężznej krytyki. Zdaniem wielu komentatorów dyplomata stworzył wrażenie zrównania ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Polakach z losem ukraińskich ofiar działań władz II Rzeczypospolitej.

Tutaj pisałam o ludobójstwie na Wołyniu: https://dorotakania.pl/2026/07/11/polska-golgota-na-wolyniu/

Słowa, które wywołały polityczną burzę

Podczas uroczystości związanych z rocznicą Krwawej Niedzieli – symbolicznego dnia kulminacji ludobójstwa na Wołyniu – Piotr Łukasiewicz powiedział:

„Pochylając głowę nad polskimi ofiarami przemocy ukraińskiej na Wołyniu, nie mogę nie wspomnieć o ukraińskich ofiarach przemocy państwa polskiego na terenach dawnej II Rzeczypospolitej przed wojną i w jej trakcie”.

Dyplomata dodał następnie:

„Nie tworzę jednak symetrii ani nie stawiam znaku równości między liczbami i jakością cierpień. Mówię po prostu, że pamiętamy i musimy pamiętać o przeszłości i o tym, co w tej przeszłości było wstydliwe”.

Jednak właśnie zestawienie obu wątków podczas uroczystości poświęconych ofiarom ludobójstwa na Wołyniu zostało odebrane przez wielu komentatorów jako stworzenie wrażenia moralnej i historycznej symetrii.

Fala krytyki. „Natychmiast odwołać”

Po wystąpieniu Łukasiewicza pojawiły się liczne krytyczne komentarze.

Adwokat Bartosz Lewandowski napisał:

„Przedstawiciele tego rządu w sprawach pamięci historycznej dawali już popis. Adam Bodnar twierdził, że naród polski współuczestniczył w Holokauście. Dyrektor Instytutu Pileckiego prof. Krzysztof Ruchniewicz chciał organizować konferencję m.in. na temat zwrotu przez Polskę zagrabionego mienia Niemcom. Sam premier Donald Tusk w obecności kanclerza Niemiec mówił o zadośćuczynieniach finansowych dla Ocalałych z II wojny światowej. Teraz przedstawiciel polskiej dyplomacji w Dniu Pamięci Ludobójstwa na Wołyniu mówi, że Polacy też mordowali i niemal przeprasza za to Ukraińców”.

Historyk prof. Stanisław Żerko napisał z kolei:

„Członek osławionego ugrupowania, które nazwało się Konferencją Ambasadorów. Nikt z tej grupy nie powinien być nigdy ambasadorem. Niech pozostaną »szarżykami«”.

W mediach społecznościowych pojawiły się również komentarze wskazujące, że kierownik polskiej placówki dyplomatycznej „zestawił ludobójstwo dokonane przez UPA z opowieściami o prześladowaniach Ukraińców w II RP”, a także przypominające jego wcześniejsze związki z Konferencją Ambasadorów ( złożoną z działaczy PZPR i osób zarejestrowanych przez komunistyczną bezpiekę jako tajni współpracownicy) oraz fakt, że jego promotorem akademickim był prof. Roman Kuźniar , który był zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa jako Kontakt Operacyjny „Uniw”.

Magierowski, Przydacz i Kwaśniewski reagują

Krytycznie do wystąpienia odnieśli się także były ambasador Polski w Izraelu i USA Marek Magierowski oraz szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP Marcin Przydacz.

Z kolei prezes Instytutu Ordo Iuris, mec. Jerzy Kwaśniewski, przedstawił dwie możliwe interpretacje całej sytuacji:

„Są dwie opcje: albo dyplomata sprzeniewierzył się polityce rządu i Radosława Sikorskiego – wtedy powinien z hukiem wylecieć ze służby. Albo realizował tymi słowami politykę rządu i Radosława Sikorskiego – wtedy pozostanie w służbie zagranicznej MSZ. Dowiemy się w poniedziałek. I wyciągniemy wnioski”.

Były ambasador RP: „Tego nie da się obronić”

Do grona krytyków kontrowersyjnego wystąpienia Piotra Łukasiewicza dołączył także były ambasador RP na Ukrainie Jan Piekło. W rozmowie z Wirtualną Polską ocenił, że słowa kierownika polskiej placówki w Kijowie są nie do obrony i sprawiają wrażenie stawiania znaku równości między ludobójstwem dokonanym przez OUN-UPA a akcjami odwetowymi polskiego podziemia.

Tego nie da się obronić, ponieważ to jest symetryzm. To jest próba traktowania ludobójstwa na Wołyniu w takich samych kategoriach jak akcje odwetowe Armii Krajowej. To jest niedopuszczalne. Efekt tej wypowiedzi jest niekorzystny dla polskiej racji stanu i niekorzystny dla stosunków polsko-ukraińskich. Widziałem, że wzbudziło to niepokój i mocną krytykę z różnych stron i wcale mnie to nie dziwi – powiedział były ambasador.

Czy przemówienie powstało w MSZ?

Jan Piekło zwrócił uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt całej sprawy. Jego zdaniem wciąż nie wiadomo, czy kontrowersyjne przemówienie było autorską inicjatywą Piotra Łukasiewicza, czy też zostało przygotowane lub zaakceptowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Tym bardziej, że w obronie dyplomaty niemal natychmiast stanął szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.

Warto podkreślić, że pan Łukasiewicz nie jest ambasadorem, jest kierownikiem placówki, a to są trochę inne funkcje. W takiej sytuacji waga jego słów jest nieco mniejsza. Nie bardzo wiadomo, czy było to przemówienie zaakceptowane przez MSZ i Departament Wschodni przesłał jego treść kierownikowi placówki, czy też była to improwizacja i wyłącznie jego własna inicjatywa – zastanawiał się Piekło.

Były ambasador zwrócił uwagę, że nagranie z uroczystości sugeruje, iż Łukasiewicz nie improwizował.

Zobaczyłem nagranie, na którym wyraźnie widać, że Łukasiewicz czyta z kartki. Trudno mi uwierzyć, że treść przemówienia nie była konsultowana z centralą. Być może tekst został przygotowany nie przez kierownika placówki, lecz przez MSZ i na polecenie Radosława Sikorskiego – stwierdził w rozmowie z Wirtualną Polską.

„Powinien zostać odwołany”

Zdaniem Jana Piekły sprawa nie powinna zakończyć się wyłącznie na publicznej dyskusji. Były ambasador uważa, że wydarzenia z Ołyki powinny mieć konsekwencje personalne.

Mnożą się wątpliwości. Ta wypowiedź była rozbieżna zarówno z narracją polskiego rządu, jak i Prezydenta RP. Szczerze mówiąc, powinno to skutkować odwołaniem z funkcji i powrotem do kraju – ocenił.

Krytyka również za formę wystąpienia

Jan Piekło negatywnie ocenił także sposób wygłoszenia przemówienia. Przypomniał, że jako ambasador wielokrotnie uczestniczył w obchodach poświęconych Rzezi Wołyńskiej, jednak unikał odczytywania wystąpień z kartki.

Jest jeszcze jedna kwestia. Wielokrotnie zabierałem głos podczas uroczystości związanych z tą tragiczną rocznicą, ale starałem się mówić własnymi słowami, a nie czytać z kartki. Zupełnie inaczej wygląda, gdy ktoś odczytuje taki tekst, a inaczej, gdy mówi z pamięci. To wystąpienie jest niewiarygodne na kilku płaszczyznach – podsumował były ambasador RP na Ukrainie.

Radosław Sikorski broni haniebnych słów

Szef MSZ Radosław Sikorski odrzucił zarzuty wobec Piotra Łukasiewicza i publicznie stanął po jego stronie.

Napisał:

„Jest trzecia opcja, mianowicie, że ryzykujący życiem dla ojczyzny pod rosyjskimi bombami płk Łukasiewicz wypowiedział się w chrześcijańskim duchu: »Wybaczamy i prosimy o wybaczenie«. Bo w obliczu wspólnego zagrożenia pracuje na rzecz pojednania. A niektórzy nacjonalistyczni sekciarze szczują bratnie narody na siebie, służąc zupełnie innym interesom”.

Na tę wypowiedź odpowiedział mec. Jerzy Kwaśniewski:

„Jest pewna różnica pomiędzy »wybaczamy i prosimy o wybaczenie« wypowiedzianym do pokonanego i skruszonego wroga, a tymi samymi słowami skierowanymi do partnera, który zamiast zwykłego szacunku okazuje pogardę, biorąc ludobójców na sztandary. Dyplomata powinien ten niuans rozumieć”.

Pytania do Kosiniaka-Kamysza

Podczas uroczystości obecny był również wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, który publicznie nie odniósł się do słów polskiego dyplomaty.

Szef klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak zapytał:

„Czy wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz akceptuje słowa, które padły podczas uroczystości upamiętniających Krwawą Niedzielę z ust polskiego charge d’affaires na Ukrainie?”

Dodał również:

„W chwili, gdy oddawano hołd ofiarom ludobójstwa na Wołyniu, padły słowa o »ukraińskich ofiarach państwa polskiego«, sugerujące konieczność równoważenia pamięci o tej zbrodni. Minister był obecny. Nie zaprotestował”.

Zdaniem Błaszczaka:

„Polacy mają prawo wiedzieć, czy takie stanowisko reprezentuje dziś rząd. Oczekuję jednoznacznej odpowiedzi i adekwatnej reakcji od ministra obrony. Pamięć o ofiarach ludobójstwa nie może być relatywizowana”.

Stanowisko otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego

Do sprawy odniósł się również Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP.

Jak napisał, sytuacja ta pokazuje problemy związane z obecnym korpusem kierowników placówek zagranicznych.

„Ta sytuacja pokazuje jak w soczewce wiele problemów z dzisiejszym korpusem »kierowników placówek« wysyłanych przez aktualne kierownictwo MSZ do reprezentowania Polski za granicą”.

Dodał również, że właśnie dlatego Prezydent RP nie wyraża zgody na część kandydatur przedstawianych przez resort dyplomacji.

„Konstytucja mówi jasno – MSZ wnioskuje, ale decyzję finalną podejmuje Prezydent. Miejmy nadzieję, że przyjdzie taki moment, kiedy MSZ – pod tym lub innym kierownictwem – zacznie kierować się interesem Rzeczypospolitej”.

Powrót do sporów sprzed lat

Komentatorzy zwracają uwagę, że obecna dyskusja przypomina spory sprzed kilkunastu lat dotyczące sposobu mówienia o Zbrodni Katyńskiej.

W 2009 roku, podczas debaty nad projektem uznania Katynia za ludobójstwo, ówczesny poseł Stefan Niesiołowski przekonywał, że nie należy używać takiego określenia.

Mówił wówczas:

„Ludobójstwo to jest zagłada narodu. W historii do tej pory były dwa ludobójstwa: Holokaust i Wielki Głód na Ukrainie. Katyń to było coś innego. Polscy oficerowie odmówili współpracy z komunistami i zostali zamordowani”.

Dziś – zdaniem części komentatorów – podobne spory dotyczą sposobu opisywania Rzezi Wołyńskiej i granic polityki historycznej państwa.

  • Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
  • Twoje wsparcie jest bezcenne!
  • buycoffee.to/dorota-kania
  • patronite.pl/dorota.kania