18 lipca 1946 roku we Wrocławiu padły strzały, które miały wymazać pamięć o młodych żołnierzach polskiego podziemia. Zginęła 22-letnia Helena Motykówna „Dziuńka”, „Nina” – doświadczony żołnierz Armii Krajowej, łączniczka i sanitariuszka. Była w zaawansowanej ciąży. Razem z nią komunistyczny aparat terroru zamordował Edwarda Szemberskiego „Śmigusa”, Idziego Piszczałkę „Panterę” i Romana Roszowskiego „Wiarusa”. Wszyscy byli ludźmi, którzy dopiero wchodzili w dorosłe życie.
Ich śmierć nie była wynikiem wojennej bitwy. Była efektem działania komunistycznego aparatu represji, który po zakończeniu II wojny światowej rozpoczął bezwzględną rozprawę z żołnierzami Armii Krajowej i podziemia niepodległościowego.
Tutaj zobaczysz twarze wrocławskiej bezpieki: https://dorotakania.pl/2026/07/15/smierc-odynca-zobacz-twarze-katow-z-wroclawskiej-bezpieki/
Nie była przypadkową dziewczyną
Przez lata wokół postaci Heleny Motykówny narosło wiele mitów. Powielano wersję, którą sama przedstawiała podczas brutalnego śledztwa prowadzonego przez funkcjonariuszy UB – że do oddziału trafiła przypadkiem, podczas wiejskiej zabawy.
Badania historyczne, prowadzone m.in. przez Iwonę Chowańską, pokazują jednak zupełnie inny obraz.
Helena była doświadczoną konspiratorką. Pod pseudonimem „Nina” została zaprzysiężona jako żołnierz 53. Pułku Piechoty Armii Krajowej Inspektoratu Stryj. Była zaufaną łączniczką szefa Kedywu, por. Bronisława Kęsa „Bronka”, wykonywała odpowiedzialne zadania konspiracyjne i uczestniczyła w ryzykownych misjach.
Już pod koniec 1943 roku wyznaczono ją do działań na rzecz tworzonej organizacji „NIE”, przygotowującej struktury oporu przeciwko spodziewanej okupacji sowieckiej.
Zmiana granic po wojnie sprawiła, że wraz z rodziną została skierowana na tzw. Ziemie Zachodnie. Tam nie złożyła broni.
Sanitariuszka oddziału „Otto”
Po wojnie Helena Motykówna związała się z oddziałem Franciszka Olszówki „Otto”.
Pełniła funkcję łączniczki i sanitariuszki, zajmowała się również kolportażem ulotek antykomunistycznych. Po śmierci dowódcy, 8 lutego 1946 roku, pozostali żołnierze kontynuowali walkę.
Jednym z najgłośniejszych wydarzeń była Akcja „Czastary” – przeprowadzony przez oddział zamach na pociąg przewożący żołnierzy Armii Czerwonej. Akcją dowodził Stanisław Panek „Rudy”.
Już następnego dnia grupa została otoczona przez wojsko we wsi Wiewiórka.
Helena została lekko ranna w nogę. Trafiła najpierw do Bolesławca, a następnie do więzienia we Wrocławiu.
Rozpoczęło się brutalne śledztwo.
„Żyć pragnę bardzo – jestem młoda…”
Po miesiącach przesłuchań 31 maja 1946 roku Wojskowy Sąd Rejonowy we Wrocławiu skazał Helenę Motykównę na karę śmierci.
Wyrok wydał skład pod przewodnictwem mjr. Bronisława Ochnio.

Bronisław Ochnio (1908–1979) był pułkownikiem Wojska Polskiego i sędzią wojskowym, jednym z najbardziej znanych sędziów okresu stalinowskiego. Po wojnie kierował Wojskowymi Sądami Rejonowymi we Wrocławiu, Łodzi i Lublinie.
31 maja 1946 roku przewodniczył składowi WSR we Wrocławiu, który skazał na śmierć pięcioro żołnierzy oddziału Stanisława Panka „Rudego”. Kilka miesięcy później wydał kolejne osiem wyroków śmierci na żołnierzy Konspiracyjnego Wojska Polskiego, w tym na kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”. W 1954 roku skazał również na śmierć Mieczysława Smalca „Sułtana”.
Według ustaleń historyków Bronisław Ochnio jako sędzia wydał łącznie 64 wyroki śmierci. Po zakończeniu służby w sądownictwie wojskowym pracował w Sądzie Najwyższym, a w 1967 roku otrzymał awans na stopień pułkownika. Został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.
Oskarżali ją kpt. Filip Badner oraz por. Bronisław Świątnicki.
Filip Barski, właściwie Filip Badner (1909–?), był wojskowym prokuratorem okresu stalinowskiego. Urodził się we Lwowie w rodzinie żydowskiej. Studiował prawo na Uniwersytecie Lwowskim, ale nie
ma pewności, że studia te ukończył. W 1948 roku zmienił nazwisko na Barski. Od 1943 roku służył w Ludowym Wojsku Polskim, pełniąc kolejne funkcje w prokuraturach wojskowych, m.in. we Wrocławiu, Szczecinie i Rzeszowie. W 1951 roku awansował do stopnia podpułkownika. Jako prokurator uczestniczył w represjach wobec żołnierzy Armii Krajowej, WiN i działaczy PSL. Historycy wskazują, że odpowiadał za stosowanie bezpodstawnych aresztów, akceptowanie tortur, fałszowanych dowodów oraz wymuszonych zeznań, które prowadziły do wieloletnich wyroków i śmierci wielu więźniów. Po likwidacji wojskowych prokuratur w 1955 roku przeszedł do prokuratury cywilnej we Wrocławiu. W 1969 roku wyjechał do Wenezueli. W siedzibie byłego WUBP we Wrocławiu odnaleziono około 100 podpisanych przez niego in blanco blankietów postanowień o tymczasowym aresztowaniu, co stało się symbolem skali nadużyć stalinowskiego wymiaru sprawiedliwości.
Prośba o łaskę
Młoda kobieta napisała dramatyczny list do Bolesława Bieruta, prosząc o darowanie życia.
„Żyć pragnę bardzo – jestem młoda i przeszłam tragiczne doświadczenie, pod wpływem którego zmieniłam się gruntownie.”
Prośba została odrzucona.
Egzekucja na Kleczkowskiej
18 lipca 1946 roku na dziedzińcu więzienia przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu wyprowadzono czworo skazańców.
Obok Heleny stali:
- Edward Szemberski „Śmigus”,
- Idzi Piszczałka „Pantera”,
- Roman Roszowski „Wiarus”.
Wszyscy mieli niewiele ponad dwadzieścia lat.
Dowódcą plutonu egzekucyjnego był ppor. Julian Lach.
Jednym z najważniejszych świadectw tej egzekucji pozostają wspomnienia żołnierza AK Idziego Gatnera „Sępa”, który obserwował przebieg rozstrzelania.
„Pod mur postawili tę kobietę i tego Idziego i innych. (…) Wyprowadzili, oczy zawiązane i karabinami jak tylko mogli, tak siekli.”
Według jego relacji podczas egzekucji ciężko ranna Helena miała rozpaczliwie wołać:
„Mamo, mamo, dobij!”
Na dramat zareagowali pozostali więźniowie.
Słysząc krzyki, rzucili się do okien i zaczęli uderzać metalowymi miskami o kraty. Był to niemy protest przeciwko komunistycznej zbrodni.
Kapelan więzienny ks. Jan Skiba wspominał po latach:
„Dobił ją oficer – dowódca plutonu egzekucyjnego, »towarzysz« ppor. Julian Lach.”
Ukryli ciała, chcieli zabić także pamięć
Po egzekucji ciała Heleny Motykówny i jej trzech towarzyszy broni zostały potajemnie pogrzebane.
Bez pogrzebu. Bez modlitwy. Bez obecności rodzin.
Komunistyczni funkcjonariusze ukryli ich szczątki na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu, próbując sprawić, by pamięć o nich zniknęła na zawsze.
Ten plan się nie powiódł.
Dzięki badaniom historyków oraz pracom poszukiwawczym miejsce spoczynku Heleny zostało odnalezione. Dziś Helena Motykówna „Dziuńka”, „Nina” spoczywa w kwaterze 77 Cmentarza Osobowickiego we Wrocławiu, gdzie można oddać jej należny hołd.
Po osiemdziesięciu latach od jej śmierci historia młodej żołnierki Armii Krajowej pozostaje jednym z najbardziej przejmujących symboli losu pokolenia, które po pokonaniu niemieckiego okupanta musiało zmierzyć się z kolejnym totalitaryzmem. Jej życie i śmierć przypominają, jak wysoką cenę wielu młodych Polaków zapłaciło za wierność przysiędze i marzeniu o niepodległej Polsce.
Przy pisaniu tekstu korzystałam z materiałów Instytutu Pamięci Narodowej
- Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
- Twoje wsparcie jest bezcenne!
- buycoffee.to/dorota-kania
- patronite.pl/dorota.kania
