Kolejna afera w rządzie ! Raś wyciął przepisy. Była żona ma agencję nieruchomości

Czy w rządzie doszło do sytuacji rodzącej pytania o konflikt interesów? Wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś publicznie bronił usunięcia z projektu ustawy przepisów, które miały umożliwić samorządom ograniczanie najmu krótkoterminowego. Tymczasem jego była żona Marta Porębska-Raś prowadzi krakowską agencję nieruchomości, której oferty zachęcają do kupowania apartamentów właśnie z myślą o takim biznesie. W jednym z ogłoszeń można przeczytać wprost, że „najem krótkoterminowy to gwarancja sukcesu”.

Przez wiele miesięcy mieszkańcy największych polskich miast, samorządy i wspólnoty mieszkaniowe domagali się przepisów, które pozwolą skutecznie walczyć z plagą patohoteli i niekontrolowanym rozwojem najmu krótkoterminowego. Rządowy projekt początkowo przewidywał takie rozwiązania. Jednak tuż przed jego przyjęciem z ustawy zniknęły kluczowe przepisy dające gminom możliwość tworzenia stref wolnych od tego rodzaju działalności.

Jednym z polityków najaktywniej broniących tej decyzji był wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś, odpowiedzialny za prace nad nowelizacją. Jak ustalił Grzegorz Wierzchołowski , redaktor naczelny portalu niezależna.pl. prywatnie jest on mężem Marty Porębskiej-Raś ( obecnie już byłym), agentki nieruchomości. Jest ona właścicielką krakowskiej agencji Petryla Nieruchomości, która w swoich ofertach promuje zakup mieszkań i apartamentów pod najem krótkoterminowy. To zestawienie faktów rodzi pytania o standardy przejrzystości życia publicznego oraz o to, czy przy pracach nad ustawą dotyczącą rynku wartego miliardy złotych nie doszło do sytuacji wymagającej szczególnej transparentności.

Konflikt interesów? Działania wiceministra i biznes jego była żony rodzą poważne pytania

Rząd przyjął kontrowersyjny projekt nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich, z którego w ostatniej chwili wykreślono przepisy pozwalające samorządom ograniczać najem krótkoterminowy. Rozwiązanie miało być odpowiedzią na narastający problem tzw. patohoteli, z którym od lat zmagają się mieszkańcy największych polskich miast oraz miejscowości turystycznych.

Jednym z głównych obrońców usunięcia tych przepisów był wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś. Tymczasem jego była żona prowadzi agencję nieruchomości, która w swoich ofertach wprost zachęca klientów do inwestowania w apartamenty przeznaczone pod najem krótkoterminowy, określając taki model biznesowy jako „gwarancję sukcesu”.

To zestawienie rodzi pytania o możliwy konflikt interesów oraz o to, czy osoby uczestniczące w pracach nad ustawą powinny ujawnić rodzinne powiązania z branżą, której dotyczą projektowane przepisy.

Nagła zmiana projektu ustawy

W połowie lipca 2026 roku przez koalicję rządzącą przetoczył się spór dotyczący nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich przygotowanej przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.

Pierwotny projekt zakładał, że rady gmin będą mogły wyznaczać strefy, w których zakazany byłby najem krótkoterminowy. Rozwiązanie miało umożliwić samorządom walkę z narastającym problemem mieszkań zamienianych w de facto hotele funkcjonujące w budynkach mieszkalnych.

W ostatniej chwili projekt został jednak zmieniony.

Minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki wniósł autopoprawkę, która usunęła z projektu najważniejsze przepisy dotyczące kompetencji samorządów.

W uzasadnieniu zapisano:

„W projekcie ustawy rezygnuje się z regulacji umożliwiającej ustanawianie przez radę gminy strefy, w której wyłączona jest działalność innych obiektów, w których świadczone są usługi hotelarskie.”

Ostry spór w rządzie

Zmiana wywołała poważny konflikt wewnątrz Rady Ministrów.

Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zgłosiła formalne zdanie odrębne.

Napisała w mediach społecznościowych:

„Zero praw dla samorządów w ustanawianiu stref wolnych od Airbnb. Zero praw mieszkańców w decydowaniu o tym, czy mają, czy nie mają burdelu/hotelu za ścianą. Taki projekt ustawy wyszedł dziś z Rady Ministrów. Zgłosiłam wobec tego projektu formalne zdanie odrębne. Jako jedyna.”

W tym samym czasie wiceminister Ireneusz Raś, odpowiadający za prace nad projektem, publicznie przekonywał, że usunięcie przepisów jest uzasadnione.

Według niego możliwość tworzenia przez gminy stref ograniczających najem krótkoterminowy „nie jest konieczna”.

Była żona wiceministra prowadzi agencję nieruchomości

Prywatnie Ireneusz Raś jest byłym mężem Marty Porębskiej-Raś, która od lat działa na rynku nieruchomości.

Informacje o jej działalności można znaleźć m.in. na stronie internetowej Zespołu Szkół w Libiążu, gdzie opisano ją jako absolwentkę szkoły.

Czytamy tam, że:

„by móc zająć się handlem nieruchomościami, musiała zdać egzamin państwowy. Dziś z powodzeniem prowadzi w tej branży firmę.”

Biogram kończy informacja:

„Prywatnie, żona posła na Sejm RP, wraz z mężem i trzema córeczkami mieszka w Krakowie.”

Obecnie Marta Porębska-Raś prowadzi krakowską agencję Petryla Nieruchomości, reklamującą się jako partner w sprzedaży nieruchomości w Krakowie, Małopolsce i innych regionach Polski.

„Najem krótkoterminowy to gwarancja sukcesu”

Analiza ofert publikowanych przez biuro nieruchomości pokazuje, że jedną z głównych zalet wielu sprzedawanych lokali jest właśnie możliwość prowadzenia najmu krótkoterminowego.

Jedna z ofert dotyczy luksusowego apartamentu w Kościelisku, którego wartość przekracza 2,3 mln zł.

W opisie nieruchomości znalazło się stwierdzenie:

„miejsce z ogromnym potencjałem inwestycyjnym – najem krótkoterminowy w takiej lokalizacji to gwarancja sukcesu”.

Inna oferta dotyczy mieszkania przy ulicy Starowiślnej w Krakowie, położonego w samym centrum turystycznego Kazimierza.

Lokal reklamowany jest jako:

„doskonała inwestycja pod działalność usługową, biurową lub najem krótkoterminowy”.

Dodano również, że nowy właściciel może liczyć na:

„kontynuację najmu krótkoterminowego (lokal z sukcesem funkcjonuje na rynku najmu).”

To właśnie działalność tego typu miała zostać częściowo ograniczona przez pierwotną wersję projektu ustawy.

Polskie Stowarzyszenie Najmu Krótkoterminowego świętowało

Jeszcze przed przyjęciem projektu ustawy Polskie Stowarzyszenie Najmu Krótkoterminowego poinformowało w mediach społecznościowych:

„Miło nam poinformować, że jutro na Radzie Ministrów będzie rozpatrywany projekt 'naszej’ ustawy. Zgodnie z zapowiedziami zostały z niego usunięte kontrowersyjne dla nas zapisy dotyczące m.in. limitów dla przepisów przeciwpożarowych oraz możliwości wprowadzania stref bez najmu krótkoterminowego.”

Niedługo później okazało się, że autopoprawki rzeczywiście zostały przyjęte.

Mniej obowiązków, więcej swobody

Na usunięciu przepisów zmiany się nie skończyły.

Autopoprawki oznaczają również, że budynki, w których funkcjonuje więcej niż sześć mieszkań wykorzystywanych jako obiekty hotelarskie, nie będą musiały spełniać bardziej rygorystycznych wymagań przeciwpożarowych, przewidywanych w pierwotnej wersji projektu.

W praktyce główną nowością pozostanie obowiązek rejestracji działalności.

Natomiast możliwość prowadzenia najmu krótkoterminowego w budynkach mieszkalnych pozostanie praktycznie bez zmian.

Rynek wart miliardy złotych

Najem krótkoterminowy od dawna przestał być okazjonalnym wynajmowaniem wolnego pokoju.

Dzisiaj jest to wielomiliardowy sektor rynku nieruchomości, w którym uczestniczą inwestorzy, fliperzy oraz wyspecjalizowane firmy zarządzające mieszkaniami.

Według danych serwisu deweloperuch.pl:

  • w Warszawie funkcjonuje ponad 8 tys. mieszkań przeznaczonych pod najem krótkoterminowy,
  • w Trójmieście blisko 8 tys.,
  • w Krakowie ponad 6 tys.,
  • w powiecie tatrzańskim około 5 tys.,
  • we Wrocławiu ponad 3 tys..

To liczby porównywalne z bazą hotelową największych polskich miast.

Coraz częściej całe inwestycje deweloperskie projektowane są nie z myślą o mieszkańcach, lecz o inwestorach kupujących lokale wyłącznie pod Booking, Airbnb i podobne platformy.

Efektem jest dalszy wzrost cen mieszkań, ograniczenie podaży lokali dla osób kupujących je na własne potrzeby oraz pogłębianie problemów mieszkańców centrów miast.

Już pojawiają się analizy, które pokazują jak faktycznie działa wynajem krótkoterminowy (między innymi w Interii.pl)

Pytania, które pozostają bez odpowiedzi

Przedstawione okoliczności nie przesądzają o naruszeniu prawa ani o wystąpieniu konfliktu interesów. Rodzą jednak pytania o standardy przejrzystości życia publicznego.

Czy wiceminister Ireneusz Raś, uczestnicząc w pracach nad ustawą dotyczącą rynku najmu krótkoterminowego, poinformował o rodzinnych powiązaniach z branżą nieruchomości?

Czy analizowano możliwość wyłączenia go z prac nad przepisami dotyczącymi rynku, na którym działa firma jego byłej żony?

I wreszcie – czy decyzja o wykreśleniu najważniejszych ograniczeń była wyłącznie efektem oceny skutków regulacji, czy też zwycięstwem środowisk czerpiących zyski z dynamicznie rozwijającego się rynku najmu krótkoterminowego?

To pytania, które – wobec ujawnionych faktów – z pewnością będą powracać w debacie publicznej.

  • Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
  • Twoje wsparcie jest bezcenne!
  • buycoffee.to/dorota-kania
  • patronite.pl/dorota.kania