IPN zaciska krąg wokół agentury SB. Przesłuchano Jolantę Lange, wcześniej zeznawał „Yon”. Śledczy mają już 88 świadków.
Śledztwo dotyczące zabójstwa ks. Franciszka Blachnickiego wchodzi w kolejny, niezwykle istotny etap. Pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej przesłuchał już 88 świadków, a wśród nich znaleźli się także byli tajni współpracownicy komunistycznej Służby Bezpieczeństwa – Jolanta Lange (dawniej Gontarczyk, TW „Panna”) oraz jej były mąż Andrzej Gontarczyk (TW „Yon”). Jolanta Lange została przesłuchana w lipcu bieżącego roku a jej były mąż – Andrzej Gontarczyk – kilka lat wcześniej (zmarł we wrześniu 2023). To właśnie oni przez lata należeli do najbliższego otoczenia kapłana w ośrodku Marianum w Carlsbergu. Dziś śledczy odtwarzają wydarzenia sprzed blisko czterech dekad, próbując odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: kto odpowiada za zabójstwo jednego z najwybitniejszych polskich duchownych XX wieku?
Przesłuchania agentów SB. Śledztwo nabiera tempa
Po latach zastoju śledztwo prowadzone przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach konsekwentnie poszerza materiał dowodowy. Śledztwo prowadzi prokurator Michał Skwara, naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach.
Jak wynika z informacji przekazanych przez Biuro Rzecznika Prasowego Instytutu Pamięci Narodowej, do tej pory przesłuchano 88 świadków. Ich personalia pozostają niejawne z uwagi na dobro prowadzonego postępowania. IPN nie ujawnia również, czy wśród osób składających zeznania znalazł się Aleksander Makowski, były oficer wywiadu PRL, którego nazwisko pojawia się w dokumentach operacyjnych dotyczących agentów o pseudonimach „Yon” i „Panna”.
Tutaj pisałam o Aleksandrze Makowskim: https://dorotakania.pl/2026/02/07/czlowiek-od-najbrudniejszych-zadan-departamentu-i-msw-aleksander-makowski-twarze-bezpieki/

Jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich miesięcy było przesłuchanie Jolanty Lange, znanej wcześniej jako Jolanta Gontarczyk. Kobieta przez długi czas unikała stawiennictwa przed śledczymi. Ostatecznie złożyła zeznania dopiero po tym, gdy sąd utrzymał w mocy decyzję prokuratora o nałożeniu na nią kary porządkowej w wysokości 2800 zł, jednej z najwyższych przewidzianych przez przepisy.
Przesłuchanie trwało około dwóch godzin. Pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej nie ujawnia treści zeznań, informując jedynie, że Jolanta Lange występuje w postępowaniu w charakterze świadka. Śledczy nadal szczegółowo analizują osoby należące do najbliższego otoczenia ks. Franciszka Blachnickiego w ostatnim okresie jego życia.
Kilka lat wcześniej zeznania złożył również jej były mąż, Andrzej Gontarczyk, tajny współpracownik SB o pseudonimie „Yon”. Zmarł we wrześniu 2023 roku, pozostawiając po sobie liczne pytania dotyczące prowadzonej przez komunistyczny wywiad operacji przeciwko założycielowi Ruchu Światło-Życie.
Śledczy zgromadzili już obszerny materiał dowodowy. Obejmuje on nie tylko archiwalia znajdujące się w zasobach Instytutu Pamięci Narodowej, ale również odtajnione dokumenty pozyskane z Agencji Wywiadu oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Analiza tych materiałów pozwala odtworzyć przebieg operacji prowadzonej przez komunistyczny wywiad przeciwko ks. Franciszkowi Blachnickiemu oraz zweryfikować rolę poszczególnych funkcjonariuszy i agentów. W połączeniu z zeznaniami świadków dokumenty te mogą mieć kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu śledztwa i ustalenia pełnego mechanizmu przygotowania oraz realizacji tej operacji.
To już nie hipoteza. To zabójstwie
Dzisiejsze czynności procesowe są konsekwencją przełomowych ustaleń ogłoszonych przez Instytut Pamięci Narodowej w marcu 2023 roku. Po przeprowadzeniu ekshumacji, specjalistycznych badań toksykologicznych oraz analiz wykonanych we współpracy z ekspertami z Polski, Niemiec, Austrii i Węgier, śledczy poinformowali, że ks. Franciszek Blachnicki został zamordowany poprzez podanie śmiertelnych substancji toksycznych. Tym samym zakończył się trwający przez dziesięciolecia spór dotyczący przyczyn jego śmierci, która przez lata oficjalnie była przedstawiana jako zgon z przyczyn naturalnych.
To właśnie dlatego obecne przesłuchania mają tak duże znaczenie. Nie dotyczą już wyłącznie historycznej rekonstrukcji wydarzeń, lecz są elementem postępowania prowadzonego w sprawie zabójstwa, którego okoliczności oraz odpowiedzialność poszczególnych osób wciąż pozostają przedmiotem śledztwa.
Jak wywiad PRL umieścił swoich agentów tuż obok ks. Blachnickiego
Trwające przesłuchania nie są przypadkowymi czynnościami procesowymi. Dotyczą osób, które przez lata pozostawały w samym centrum jednej z najważniejszych operacji prowadzonych przez Departament I MSW, czyli komunistyczny wywiad PRL.


Jolanta Gontarczyk oraz jej mąż Andrzej Gontarczyk zostali zwerbowani jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa jeszcze w latach 70. XX wieku. Ona występowała pod pseudonimem „Panna”, on – „Yon”. Po odpowiednim przeszkoleniu zostali skierowani do Republiki Federalnej Niemiec do realizacji zadań operacyjnyvh wobec środowisk polskiej emigracji niepodległościowej. Z czasem ich głównym celem stał się ks. Franciszek Blachnicki i kierowany przez niego ośrodek Marianum w Carlsbergu.
To właśnie tam rozpoczęła się wieloletnia operacja infiltracji jednego z najważniejszych przedsięwzięć polskiej emigracji niepodległościowej. Gontarczykowie zdobyli pełne zaufanie duchownego. Otrzymali odpowiedzialne funkcje w tworzonych przez niego instytucjach, uczestniczyli w organizacji życia ośrodka i uzyskali dostęp do najważniejszych informacji dotyczących działalności Ruchu Światło-Życie, wydawnictwa Maximilianum oraz Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów.
Z biegiem czasu ich wpływy systematycznie rosły. Jolanta Gontarczyk została prezesem Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów, natomiast Andrzej Gontarczyk przejął nadzór nad funkcjonowaniem drukarni wydającej materiały formacyjne oraz publikacje przeznaczone dla Polaków pozostających za żelazną kurtyną. Były to stanowiska dające dostęp zarówno do informacji, jak i do organizacyjnego zaplecza całego przedsięwzięcia.
Materiały zgromadzone przez IPN wskazują, że zadania agentów nie ograniczały się do przekazywania meldunków wywiadowi PRL.
Ich działalność miała obejmować ścisłą inwigilację, zdobywanie informacji o kontaktach księdza, rozpoznawanie struktur emigracyjnych oraz działania prowadzące do dezorganizacji i osłabienia środowiska skupionego wokół kapłana. W dokumentach Instytutu pojawiają się informacje, że zadaniem agentów było również doprowadzenie do destrukcji przedsięwzięć organizowanych przez ks. Blachnickiego.
Alarm. Agentura SB została zdekonspirowana
Na początku stycznia 1987 roku do centrali Departamentu I MSW, czyli wywiadu PRL, dotarł alarmujący meldunek. Wynikało z niego, że Służba Bezpieczeństwa zdobyła informację o przełomie, który mógł przekreślić wieloletnią operację prowadzoną przeciwko ks. Franciszkowi Blachnickiemu.
Działacze Solidarności Walczącej mieli – jak wynikało z meldunku – z całkowitą pewnością ustalić, że Andrzej i Jolanta Gontarczykowie byli tajnymi współpracownikami SB. Komunistyczne służby podejrzewały, że źródłem przecieku były archiwalne materiały znajdujące się w Wojewódzkim Urzędzie Spraw Wewnętrznych w Łodzi, dotyczące wcześniejszej współpracy Andrzeja Gontarczyka z kontrwywiadem SB.
Wywiad PRL wiedział również, że ustalenia Solidarności Walczącej mają zostać przekazane jej przedstawicielowi w RFN – Andrzejowi Wirdze. W ocenie komunistycznych służb był on związany z zachodnioniemieckimi służbami specjalnymi. W centrali zakładano, że informacje o agenturalnej działalności Gontarczyków bardzo szybko trafią do niemieckiego kontrwywiadu, który rozpocznie ich intensywne rozpracowanie. Funkcjonariusze przewidywali jednak, że nie dojdzie do natychmiastowego zatrzymania agentów – zamiast tego zostaną oni objęci ścisłą obserwacją.
Scenariusz ten zaczął się realizować niemal natychmiast. Andrzej Wirga przekazał informacje o agenturalnej przeszłości Gontarczyków środowisku polskiej emigracji w Republice Federalnej Niemiec oraz poinformował o nich ks. Franciszka Blachnickiego. Stało się to zaledwie kilka dni przed śmiercią duchownego.
Tajny sygnał ostrzegawczy
Wywiad PRL postanowił działać natychmiast. Wykorzystując wcześniej przygotowany kanał łączności, centrala wysłała do Gontarczyków pocztówkę zawierającą umówiony sygnał alarmowy. W jej treści znalazły się dwa niepozorne zwroty – „znaczki pocztowe” oraz „pieniądze” – które dla agentów oznaczały jedno: znaleźli się w aktywnym zainteresowaniu zachodnich służb specjalnych i muszą zachować szczególną ostrożność.
Zaledwie dwa tygodnie po otrzymaniu ostrzeżenia zmarł ks. Franciszek Blachnicki. Według dostępnych ustaleń 26 lutego 1987 roku duchowny poinformował swoich współpracowników, że w ciągu najbliższych dwóch dni otrzyma materiały, które mają definitywnie potwierdzić agenturalną działalność Gontarczyków. Następnego dnia doszło do ich spotkania z księdzem. Kilka godzin później ks. Franciszek Blachnicki zmarł nagle w Carlsbergu. Przez wiele lat jako oficjalną przyczynę śmierci wskazywano zator płucny. Dopiero współczesne ustalenia śledczych doprowadziły do wniosku, że duchowny został otruty.
Mimo rosnącego zagrożenia Gontarczykowie nie zdecydowali się na natychmiastową ucieczkę z Niemiec. Według późniejszych analiz ich nagła ewakuacja mogłaby zostać odebrana jako potwierdzenie podejrzeń dotyczących zarówno działalności szpiegowskiej, jak i okoliczności śmierci kapłana. Pozostali więc w Carlsbergu jeszcze ponad rok.
Ucieczka do Polski i zakopane archiwum
Dopiero w kwietniu 1988 roku, gdy podejrzenia niemieckich służb stawały się coraz poważniejsze, małżeństwo opuściło RFN. Trasa ewakuacji prowadziła przez Jugosławię i Węgry, a wyjazd odbywał się w pośpiechu. Sąsiadom powiedzieli jedynie, że wyjeżdżają na urlop.
Większość majątku pozostawili w Niemczech. Zabrali jedynie najpotrzebniejsze rzeczy. Najcenniejsze dokumenty – obejmujące m.in. kartoteki, korespondencję, fotografie oraz kasety związane z działalnością Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów – zakopali w pobliżu swojego miejsca zamieszkania w Carlsbergu. W późniejszych raportach dla SB podkreślali, że miejsce ukrycia zostało bardzo dokładnie oznaczone. Do dziś nie wiadomo, czy komunistyczny wywiad próbował odzyskać ukryte archiwum i czy taka operacja zakończyła się powodzeniem.
Krótko po wyjeździe Gontarczyków do ich mieszkania weszli funkcjonariusze niemieckiej policji oraz Federalnej Służby Wywiadowczej (BND). Przeprowadzono szczegółowe przeszukanie, a śledczy przesłuchiwali również osoby z ich najbliższego otoczenia.
Propaganda zamiast pytań
Powrót Gontarczyków do Polski został natychmiast wykorzystany przez komunistyczne władze do szeroko zakrojonej akcji propagandowej. Jej celem było uderzenie w Radio Wolna Europa, Chrześcijańską Służbę Wyzwolenia Narodów oraz pamięć o ks. Franciszku Blachnickim.
Jedną z głównych twarzy tej kampanii był rzecznik prasowy rządu PRL Jerzy Urban, wspierany przez podporządkowane władzy media. W tygodniku „Polityka” ukazał się artykuł „Powrót” autorstwa Wojciecha Markiewicza, przedstawiający Gontarczyków jako zwykłą polską rodzinę, która rozczarowała się życiem na Zachodzie i zdecydowała się wrócić do kraju. W publikacji pomijano ich związki z komunistycznym wywiadem, eksponując natomiast narrację o rzekomym sprzeciwie wobec działalności Radia Wolna Europa i krytyki władz PRL.
Podobne materiały opublikowała także reżimowa „Walka Młodych”, a w Telewizji Polskiej wyemitowano dwa półgodzinne programy utrzymane w identycznym propagandowym tonie.
Nagroda za wykonaną operację?
Po powrocie do kraju Gontarczykowie mogli liczyć na wsparcie aparatu bezpieczeństwa. Otrzymali mieszkanie z resortowej puli – był to dawny Lokal Konspiracyjny o kryptonimie „Czanel II”, położony przy ul. Poznańskiej 21 m. 48 w Warszawie. Na potrzeby nowych lokatorów zdemontowano nawet zainstalowany wcześniej podsłuch pokojowy.
To nie był koniec przywilejów. Z funduszu operacyjnego SB wypłacono małżeństwu 1000 dolarów amerykańskich na remont mieszkania oraz 10 tys. marek niemieckich jako rekompensatę za majątek pozostawiony w Carlsbergu. Dokumenty archiwalne pokazują, że po zakończeniu zagranicznej operacji aparat bezpieczeństwa zadbał o zabezpieczenie finansowe i mieszkaniowe swoich byłych agentów.
W materiałach pojawia się również wątek możliwego wsparcia ze strony innych służb państw bloku wschodniego, w tym Stasi oraz KGB. To jeden z kierunków analizowanych przez badaczy zajmujących się działalnością komunistycznych służb specjalnych.
Nowe nazwisko
Po 1989 roku Jolanta Gontarczyk zaczęła używać nazwiska Lange -pierwszego nazwiska swojego ojca Juliana. W 1942 r. podpisał on volkslistę razem ze swoją matką i siostrą; był żołnierzem Wermachtu. Zdezerterował i ukrywał się pod nazwiskiem Pławski. W latach 1946-1949 współpracował jako TW z WUBP w Łodzi. -Wyeliminowano go z czynnej sieci źródeł z uwagi na hulaszczy tryb życia – czytamy w materiałach IPN.
Jolanta Lange zaangażowała się w działalność polityczną i społeczną, była związana z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, pełniła funkcję członka zarządu Województwa Mazowieckiego, pracowała również w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Następnie współtworzyła Stowarzyszenie Pro Humanum, iwspółpracowała z Centrum Wielokulturowym w Warszawie. Organizacja prowadziła liczne projekty finansowane ze środków publicznych, w tym z budżetu m.st. Warszawy.
O jej działalności zrobiło się w 2019 roku, gdy na Warszawskich Dniach Różnorodności wystąpiła wraz właśnie z prezydentem stolicy.
„Akcja była współfinansowana przez Warszawę. Antywartości związane z promocją homoseksualizmu, afirmowanie modeli sprzecznych z prawem naturalnym autoryzował prezydent Trzaskowski. Obok niego stała Jolanta Lange. W tym czasie istniała pełna wiedza na temat roli Jolanty Lange w niszczeniu Kościoła katolickiego i rozpracowywania księdza Franciszka Blachnickiego, jej dwuznacznej roli w zgładzeniu lub nie kapłana. Pracy na rzecz aparatu represji państwa komunistycznego” – mówił Piotr Woyciechowski – ekspert ds. służb specjalnych w rozmowie z Polskim Radiem.
Nazwisko Jolanty Lange ponownie znalazło się w centrum debaty publicznej po ujawnieniu dokumentów dotyczących jej współpracy z komunistycznym wywiadem oraz po wznowieniu śledztwa w sprawie śmierci ks. Blachnickiego. W lipcu 2025 roku prezydent Andrzej Duda pozbawił ją Srebrnego Krzyża Zasługi, którym została odznaczona w 1997 roku za działalność społeczną. W uzasadnieniu decyzji przypomniano ustalenia IPN dotyczące jej agenturalnej przeszłości. Odebranie odznaczenia Jolancie Lange vel Gontarczyk było wynikiem petycji, która trafiła do prezydenta. Jej autorem petycji był Piotr Woyciechowski, który wskazał na „czyny popełnione przez wspomnianą osobę, które sprawiły, że stała się niegodna odznaczenia państwowego RP”.
Ksiądz Franciszek Blachnicki

Ks. Franciszek Karol Blachnicki (1921–1987) był jednym z najwybitniejszych polskich duchownych XX wieku, założycielem Ruchu Światło-Życie, twórcą Krucjaty Wstrzemięźliwości, Krucjaty Wyzwolenia Człowieka oraz Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów. Był również wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, twórcą kilku wspólnot życia konsekrowanego, więźniem niemieckich obozów koncentracyjnych, ofiarą prześladowań komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, a dziś czcigodnym Sługą Bożym Kościoła katolickiego. Pośmiertnie został odznaczony Orderem Orła Białego.
Urodził się 24 marca 1921 roku w Rybniku jako siódme z dziewięciorga dzieci Józefa i Marii Blachnickich. Młodość spędził na Górnym Śląsku. Był harcerzem, ukończył gimnazjum z wyróżnieniem i tuż przed wybuchem II wojny światowej odbył szkolenie podchorążych rezerwy.
We wrześniu 1939 roku walczył w kampanii obronnej. Po dostaniu się do niemieckiej niewoli uciekł i zaangażował się w działalność konspiracyjną. W kwietniu 1940 roku został aresztowany przez Gestapo i trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie otrzymał numer obozowy 1201. Spędził tam ponad rok, przechodząc przez kompanię karną, bunkier śmierci i brutalne represje.
W marcu 1942 roku niemiecki sąd skazał go na karę śmierci przez ścięcie gilotyną za działalność przeciwko III Rzeszy. Oczekując w celi śmierci na wykonanie wyroku przeżył głębokie nawrócenie religijne, które – jak później wielokrotnie podkreślał – całkowicie odmieniło jego życie. Po niemal pięciu miesiącach został ułaskawiony, a wyrok zamieniono na dziesięć lat ciężkiego więzienia. Do końca wojny przebywał jeszcze w kilku niemieckich więzieniach i obozach pracy, odzyskując wolność dopiero w kwietniu 1945 roku.
Po wojnie wstąpił do Śląskiego Seminarium Duchownego, a 25 czerwca 1950 roku przyjął święcenia kapłańskie. Od początku swojej posługi szukał nowych metod pracy z młodzieżą i budowania wspólnot parafialnych.
Przełomem okazały się pierwsze rekolekcje oazowe, które z czasem przekształciły się w Ruch Światło-Życie – jedno z największych dzieł formacyjnych w historii Kościoła w Polsce. Opracowany przez niego system pracy w małych grupach, oparty na odpowiedzialności świeckich i pogłębionej formacji chrześcijańskiej, wyprzedzał swoją epokę i do dziś pozostaje fundamentem ruchu oazowego.
Jednocześnie rozwijał działalność społeczną. W 1957 roku powołał Krucjatę Wstrzemięźliwości, do której przystąpiło blisko 100 tys. osób świeckich i około tysiąca kapłanów. Komunistyczne władze uznały inicjatywę za zagrożenie. W 1960 roku została ona zlikwidowana przez państwo, a rok później ks. Blachnicki został aresztowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Spędził ponad cztery miesiące w areszcie, po czym został skazany na karę więzienia w zawieszeniu. Od tego momentu pozostawał pod stałą inwigilacją komunistycznych służb.
Jako wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego stworzył oryginalną koncepcję duszpasterstwa i formacji świeckich. Rozwijał ideę Kościoła jako „wspólnoty wspólnot”, w której każdy ochrzczony ma swoje miejsce i odpowiedzialność.
Centralnym elementem jego nauczania była wolność człowieka. Uważał, że trwałych zmian społecznych nie można zbudować bez przemiany sumienia. Z tej myśli narodziła się Krucjata Wyzwolenia Człowieka, promująca życie wolne od uzależnień, przemocy, manipulacji i zniewolenia.
Wprowadzenie stanu wojennego zastało ks. Blachnickiego za granicą. Nie mogąc wrócić do Polski, stworzył najpierw ośrodek we Włoszech, a następnie – od 1982 roku – Międzynarodowe Centrum Ewangelizacji Światło-Życie w Carlsbergu w Republice Federalnej Niemiec.
Tam powołał również Chrześcijańską Służbę Wyzwolenia Narodów, której celem było pokojowe wspieranie narodów Europy Środkowo-Wschodniej w walce o wolność spod dominacji komunizmu. W Carlsbergu działało także wydawnictwo Maximilianum, przygotowujące materiały formacyjne dla Polaków żyjących za żelazną kurtyną.
27 lutego 1987 roku ks. Franciszek Blachnicki zmarł nagle w Carlsbergu. Przez wiele lat oficjalnie podawano, że przyczyną śmierci był zator płucny. Dopiero wznowione śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej, po przeprowadzeniu ekshumacji i specjalistycznych badań toksykologicznych, doprowadziło do przełomu. W 2023 roku IPN poinformował, że zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, iż duchowny został otruty, a jego śmierć była wynikiem zabójstwa.
„Operacja Baxis”. Film Anity Gargas o kulisach śmierci ks. Franciszka Blachnickiego
Temat śmierci ks. Franciszka Blachnickiego został szeroko przedstawiony w filmie dokumentalnym „Operacja Baxis” w reżyserii Anity Gargas. Dokument rekonstruuje nieznane wcześniej okoliczności ostatnich miesięcy życia założyciela Ruchu Światło-Życie oraz działalność komunistycznych służb specjalnych, które – jak wskazują ustalenia śledztwa IPN – prowadziły wieloletnią operację wymierzoną w duchownego.
Autorka filmu podąża tropem gry operacyjnej prowadzonej przez Służbę Bezpieczeństwa, której celem było sparaliżowanie działalności ks. Blachnickiego. Dokument przedstawia kulisy aktywności Jolanty i Andrzeja Gontarczyków – agentów SB o pseudonimach „Panna” i „Yon”, którzy w latach 80. infiltrowali środowiska polonijne w Europie Zachodniej, w tym ośrodek Ruchu Światło-Życie w niemieckim Carlsbergu.
Film przypomina również, że przez wiele lat oficjalnie przyjmowano, iż ks. Blachnicki zmarł z przyczyn naturalnych. Pierwsze śledztwo prowadzone Ewę Koj z katowickiego Oddziału Instytut Pamięci Narodowej zostało umorzone.
Przełom nastąpił dopiero po wznowieniu postępowania i przeprowadzeniu nowych badań, w tym ekshumacji, które doprowadziły śledczych do wniosku, że duchowny został otruty, a jego śmierć była wynikiem zabójstwa.
Zdjęcia do „Operacji Baxis” realizowano we Wrocławiu, Katowicach, Krościenku, Lublinie i Warszawie, a także w Niemczech – m.in. w Carlsbergu, gdzie doszło do śmierci kapłana, w Moguncji, gdzie rozgrywały się wydarzenia związane z demaskowaniem agentury SB, w Ludwigshafen, gdzie mieszka jedna z podopiecznych ks. Blachnickiego, oraz w Berlinie. W filmie występują świadkowie wydarzeń, historycy, prokuratorzy oraz eksperci zajmujący się działalnością komunistycznych służb specjalnych, którzy przedstawiają okoliczności jednej z najbardziej tajemniczych spraw z okresu schyłku PRL. W filmie znalazło się unikalne, wspolczesne nagranie z udziałem Andrzeja Gontarczyka.
Przy pisaniu tekstu korzystałam z materiałów znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej oraz z książki „Resortowe dzieci. Służby”

- Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
- Twoje wsparcie jest bezcenne!
- buycoffee.to/dorota-kania
- patronite.pl/dorota.kania
