1 sierpnia 1943 roku jedenaście sióstr nazaretanek dobrowolnie poszło na śmierć. Modliły się, by Bóg przyjął ich życie za życie aresztowanych mieszkańców Nowogródka. Następnego ranka Niemcy wywieźli je do pobliskiego lasu i rozstrzelali bez wyroku, bez procesu, bez prawa do obrony. Ich ofiara stała się jednym z najbardziej przejmujących świadectw wiary i miłości bliźniego podczas II wojny światowej. W 2000 roku Kościół wyniósł je na ołtarze jako Błogosławione Męczennice z Nowogródka.
Nie wszystkie bohaterki wojny nosiły broń. Nie wszystkie walczyły w lasach czy na barykadach. Były również takie, które każdego dnia walczyły modlitwą, służbą drugiemu człowiekowi i cichym świadectwem wiary. Gdy nadszedł moment najwyższej próby, nie zawahały się. Dobrowolnie oddały własne życie, wierząc, że w ten sposób uratują innych.
Historia Błogosławionych Męczennic z Nowogródka pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych świadectw odwagi, bezinteresownej miłości i chrześcijańskiego heroizmu w czasie niemieckiej okupacji.
Tutaj pisałam o męczeństwie zakonnic z Mikołowa: https://dorotakania.pl/2026/01/27/meczenstwo-zakonnic-zbrodnia-czerwonoarmistow-w-mikolowie/
Nazaretanki, które stały się częścią Nowogródka
Do Nowogródka pierwsze siostry ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu przybyły we wrześniu 1929 roku na zaproszenie biskupa Zygmunta Łozińskiego. Początki nie były łatwe. Mieszkańcy odnosili się do nowych zakonnic z dystansem, a nawet niechęcią. Rozważano wycofanie placówki.
Biskup nie pozwolił jednak na opuszczenie miasta.
„Nowogródka nie opuszczać, na stanowisku trwać. Taka jest wola Boża i moja” – miał powiedzieć.
Podobnie uważała przełożona generalna zgromadzenia, matka Lauretta Lubowidzka, przekonana, że właśnie tutaj siostry mają do spełnienia szczególną misję.
Czas pokazał, jak prorocze były te słowa.
Nazaretanki stopniowo zdobywały zaufanie mieszkańców. Prowadziły internat, otworzyły szkołę powszechną, uczyły religii, języka polskiego i francuskiego, organizowały zajęcia dla dziewcząt, pomagały najuboższym. Opiekowały się także słynną Farą Witoldową – kościołem Przemienienia Pańskiego, którego początki sięgały czasów Wielkiego Księcia Witolda.
Nowogródek był miejscem niezwykłym. Obok siebie żyli Polacy, Białorusini, Żydzi i Tatarzy. Posługa sióstr przekraczała podziały narodowościowe i religijne. Pomagały każdemu, kto potrzebował wsparcia.
Stały się integralną częścią życia miasta.
Najpierw przyszli Sowieci
Wszystko zmienił wrzesień 1939 roku.
Po agresji Związku Sowieckiego na Polskę Nowogródek znalazł się pod okupacją sowiecką. Nowa władza odebrała nazaretankom szkołę, skonfiskowała majątek i zmusiła je do opuszczenia klasztoru.
Siostry zdjęły habity. Rozproszyły się po domach mieszkańców, podejmując najprostsze prace, aby przeżyć.
Nie oznaczało to jednak końca ich misji.
Prowadziły tajne nauczanie języka polskiego i historii, przygotowywały dzieci do Pierwszej Komunii Świętej, pomagały rodzinom deportowanych na Syberię i do Kazachstanu, organizowały pomoc charytatywną dla najbardziej potrzebujących.
Choć same żyły w biedzie, nie przestawały służyć innym.
Niemiecka okupacja przyniosła jeszcze większy terror
6 lipca 1941 roku do Nowogródka wkroczyły wojska niemieckie.
Początkowo pozwolono siostrom wrócić do klasztoru i ponownie założyć habity. Szybko okazało się jednak, że niemiecka okupacja oznacza jeszcze większy terror niż wcześniejsze rządy Sowietów.
Rozpoczęły się masowe egzekucje.
Już kilka tygodni po zajęciu miasta Niemcy rozstrzelali około 60 mieszkańców Nowogródka.
Później przyszła zagłada miejscowych Żydów. Ginęli również kapłani, przedstawiciele polskiej inteligencji i osoby podejrzewane o współpracę z podziemiem.
Wiosną i latem 1943 roku niemiecki terror osiągnął apogeum.
W ramach wielkiej operacji przeciwpartyzanckiej „Hermann” spalono wiele okolicznych miejscowości, mordując ludność cywilną i pacyfikując całe wsie.
17–18 lipca 1943 roku Gestapo aresztowało około 120 mieszkańców Nowogródka, przede wszystkim ojców rodzin i przedstawicieli polskiej społeczności.
W mieście wszyscy byli przekonani, że czeka ich śmierć.
Modlitwa, która zmieniła historię
Rodziny więzionych przychodziły do nazaretanek z jedną prośbą.
– Módlcie się o ich ocalenie.
Siostry rozpoczęły nieustanną modlitwę.
Przełożona wspólnoty, siostra Maria Stella Mardosewicz, wypowiedziała wtedy słowa, które na zawsze zapisały się w historii:
„Jeżeli potrzebna jest ofiara życia, niech Bóg raczej przyjmie nas niż tych, którzy mają rodziny.”
Nie były to jedynie pobożne rozważania.
Dla nich była to konkretna decyzja.
Dobrowolnie poszły na Gestapo
31 lipca 1943 roku jedenaście nazaretanek zgłosiło się do siedziby Gestapo.
Nie zostały tam doprowadzone siłą.
Poszły dobrowolnie.
Wiedziały, że mogą już nie wrócić.
Jeszcze wcześniej siostra Maria Stella powiedziała kapelanowi nowogródzkiej fary, księdzu Aleksandrowi Zienkiewiczowi:
„Ksiądz kapelan jest bardziej potrzebny ludziom niż my. Modlimy się, aby Bóg raczej nas zabrał niż księdza, jeśli potrzebna jest dalsza ofiara.”
Kapłan próbował odwieść je od tej decyzji.
Bezskutecznie.
Wieczorem Niemcy wywieźli zakonnice za miasto, szukając miejsca egzekucji. Ostatecznie wrócili do Nowogródka i zamknęli je na noc w piwnicy komisariatu.
To była ich ostatnia noc.
1 sierpnia 1943 roku zapadła cisza
Następnego ranka samochody Gestapo ponownie ruszyły poza miasto.
Kilka kilometrów od Nowogródka, w lesie, Niemcy znaleźli miejsce, które uznali za odpowiednie do dokonania zbrodni.
Tam rozstrzelali jedenaście bezbronnych kobiet.
Nie było procesu.
Nie było aktu oskarżenia.
Nie było wyroku.
Były jedynie strzały.
Ciała wrzucono do wspólnej mogiły.
Czy ich ofiara ocaliła mieszkańców?
To pytanie powraca od ponad osiemdziesięciu lat.
Historycy podkreślają, że aresztowani mieszkańcy Nowogródka nie zostali rozstrzelani.
Większość wywieziono na roboty przymusowe do III Rzeszy.
Przeżyli wojnę i wrócili do swoich rodzin.
Dla ludzi, którzy znali nazaretanki, nie było wątpliwości.
Wierzyli, że ich modlitwa i ofiara zostały przyjęte.
Ekshumacja i beatyfikacja
19 marca 1945 roku przeprowadzono ekshumację zamordowanych zakonnic.
Ich szczątki przeniesiono do wspólnej mogiły przy nowogródzkiej farze.
Przez kolejne dziesięciolecia pamięć o ich ofierze była przekazywana z pokolenia na pokolenie.
5 marca 2000 roku św. Jan Paweł II podczas pierwszej beatyfikacji Wielkiego Jubileuszu wyniósł jedenaście nazaretanek na ołtarze.
Kościół uznał ich śmierć za autentyczne męczeństwo za wiarę i bliźnich.
Historyczny klasztor zniknął w 2026 roku
Z historią męczennic związany był także drewniany budynek dawnej szkoły nazaretanek.
Po wojnie został odzyskany przez zgromadzenie i przez lata pełnił funkcję klasztoru oraz miejsca pamięci.
Wiosną 2026 roku historyczny obiekt został rozebrany podczas przebudowy, bez zachowania jego oryginalnej formy.
Dla wielu osób była to bolesna strata miejsca, które stanowiło materialne świadectwo historii bohaterskich sióstr.
Błogosławione Męczennice z Nowogródka:
- S. Maria Stella od Najświętszego Sakramentu (Adela Mardosewicz)
- S. Maria Imelda od Jezusa Hostii (Jadwiga Żak)
- S. Maria Kanizja (Eugenia Mackiewicz)
- S. Maria Rajmunda (Anna Kukołowicz)
- S. Maria Daniela (Eleonora Jóźwik)
- S. Maria Kanuta (Józefa Chrobot)
- S. Maria Sergia (Julia Rapiej)
- S. Maria Gwidona (Helena Cierpka)
- S. Maria Felicyta (Paulina Borowik)
- S. Maria Heliodora (Leokadia Matuszewska)
- S. Maria Boromea (Weronika Narmontowicz)
Nie złamał ich niemiecki terror
W czasie wojny łatwo jest mówić o bohaterstwie żołnierzy, dowódców czy partyzantów. Znacznie rzadziej pamiętamy o ludziach, którzy nie walczyli z bronią w ręku, lecz każdego dnia bronili człowieczeństwa.
Jedenaście nazaretanek z Nowogródka nie szukało śmierci. Przez lata prowadziły zwyczajne życie – uczyły dzieci, pomagały ubogim, modliły się i wspierały mieszkańców miasta bez względu na ich pochodzenie czy wyznanie.
Kiedy jednak nadszedł moment próby, nie wycofały się. Dobrowolnie oddały to, co człowiek posiada najcenniejszego – własne życie – wierząc, że dzięki temu inni będą mogli wrócić do swoich rodzin.
Ich decyzja do dziś pozostaje jednym z najbardziej przejmujących świadectw miłości bliźniego, odwagi, wiary i bezinteresownego poświęcenia w historii II wojny światowej. Nie pozostawiły po sobie manifestów ani politycznych deklaracji. Pozostawiły przykład, który po ponad osiemdziesięciu latach nadal porusza sumienia i przypomina, że nawet w najciemniejszych czasach człowiek może zachować godność i wybrać dobro.
Przy pisaniu tekstu korzystałam z materiałów Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu
- Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
- Twoje wsparcie jest bezcenne!
- buycoffee.to/dorota-kania
- patronite.pl/dorota.kania
