Giertych, Kral i prokurator Wełna

Roman Giertych – mecenas, poseł i wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej – był pełnomocnikiem prokurator Agnieszki Hejnold, partnerki życiowej prokuratora Marka Wełny. Później departament kierowany przez Wełnę nadzorował śledztwo w sprawie Polnordu, w którym podejrzanym był właśnie Giertych. Dziś Giertych jest obrońcą Przemysława Krala, szefa Zondacrypto, a Wełna kieruje śląskim wydziałem Prokuratury Krajowej prowadzącym połączone śledztwo w sprawie Zondacrypto. I właśnie dlatego sprawa Zondacrypto przestaje być wyłącznie historią o kryptowalutach i pieniądzach. Pojawiają się pytania o relacje między prokuratorami, adwokatami i osobami występującymi w postępowaniu oraz o sposób podejmowania najważniejszych decyzji procesowych.

Szczególnie istotne jest pytanie, kto w Prokuraturze Krajowej wiedział o zagranicznej czynności z udziałem Przemysława Krala i kto ją zaakceptował.

Tajne spotkanie poza Polską. Kral, Wełna, Giertych i Dubois

Nowe światło na sprawę rzuciła „Rzeczpospolita”. Dziennik poinformował, że poza Polską miało dojść do czynności z udziałem Przemysława Krala, szefa Zondacrypto.

Według ustaleń gazety w spotkaniu uczestniczył prokurator Marek Wełna, a wraz z nim mieli pojawić się dwaj znani adwokaci – Roman Giertych i Jacek Dubois.

„Rzeczpospolita” pisała:

„W przesłuchaniu miało brać udział dwóch znanych adwokatów: mec. Jacek Dubois i Roman Giertych”.

Obaj prawnicy odmówili wówczas dziennikowi komentarza dotyczącego samego spotkania. pozniej Giertych zaprzeczał.

Jeszcze poważniejsza była druga informacja gazety. Według jej ustaleń operacja miała zostać przeprowadzona bez wiedzy i akceptacji szefa Prokuratury Krajowej Dariusza Korneluka.

Jeżeli informacje te są prawdziwe, rodzi się zasadnicze pytanie: kto podjął decyzję o przeprowadzeniu takiej czynności poza Polską i na jakim szczeblu została ona zaakceptowana?

Według naszych nieoficjalnych informacji istnieją sprawy, w których Marek Wełna ma kontaktować się bezpośrednio z ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym Waldemarem Żurkiem, z pominięciem Dariusza Korneluka. Informacji tej nie udało nam się niezależnie potwierdzić, dlatego traktujemy ją jako wymagającą oficjalnego wyjaśnienia.

W kontekście Zondacrypto pytanie jest więc oczywiste: czy Waldemar Żurek wiedział o zagranicznej czynności z udziałem Krala? Jeżeli tak – jaka była jego rola? Jeżeli nie – kto podjął decyzję?

Roman Giertych potwierdza: jestem obrońcą Krala

25 sierpnia 2026 roku Roman Giertych publicznie potwierdził, że reprezentuje szefa Zondacrypto.

Napisał na X:

„Uprzejmie informuję, że od maja br. jestem obrońcą mec. Przemysława Krala”.

Giertych poinformował również, że podczas czynności procesowych jego klient miał przekazać do dyspozycji prokuratury znaczny majątek.

Według adwokata majątek ten – razem ze składnikami zabezpieczonymi wcześniej przez organy ścigania – powinien wystarczyć do zaspokojenia wszystkich osób, które zgłosiły się do prokuratury jako pokrzywdzone.

Obrońcą Krala jest także Jacek Dubois.

Sama reprezentacja podejrzanego przez adwokata jest wykonywaniem konstytucyjnego prawa do obrony. Polityczny wymiar sprawy jest jednak osobnym zagadnieniem: Giertych jest posłem i wiceprzewodniczącym klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, a jednocześnie reprezentuje jedną z kluczowych postaci afery Zondacrypto.

To właśnie ten splot ról wywołuje pytania i jawny sprzeciw także wewnątrz obozu rządzącego.

Giertych reprezentował partnerkę Marka Wełny

Na tym powiązania się nie kończą.

Roman Giertych był wcześniej pełnomocnikiem prokurator Agnieszki Hejnold, partnerki życiowej Marka Wełny.

Sprawa dotyczyła postępowania karnego prowadzonego przez Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej w związku z możliwością przekroczenia uprawnień przez byłego Prokuratora Okręgowego w Krakowie Rafała Babińskiego – m.in. na szkodę prywatnego interesu prokurator Hejnold.

Giertych sam informował o sprawie 12 maja 2022 roku na X:

„W imieniu pani prokurator Agnieszki Hejnold złożyłem zawiadomienie do Prokuratury Krajowej w związku z ujawnieniem przez kierownictwo Prokuratury Okręgowej w Krakowie adresu jej domu”.

Dodawał:

„Prokuratura nie chroni swoich pracowników frontowych! Liczymy na szybkie i sprawne śledztwo”.

Sześć tygodni później Giertych ponownie zabrał głos na X. Tym razem wymienił już nazwisko Marka Wełny:

„Minęło 6 tygodni i nic. Oczekuję podjęcia stanowczych działań. Sprawa ta dotknęła wielu prokuratorów w Krakowie, w tym jednego z najbardziej zasłużonych i doświadczonych – prokuratora Marka Wełnę”.

Później Agnieszka Hejnold wypowiedziała Romanowi Giertychowi pełnomocnictwo i od tego czasu występuje w sprawie samodzielnie.

Sam Wełna podkreśla natomiast, że Roman Giertych nigdy nie był jego pełnomocnikiem – ani w sprawie karnej, ani cywilnej, ani administracyjnej. W jego ocenie nie ma więc konfliktu interesów.

Nie zmienia jednak faktu, że Giertych reprezentował życiową partnerkę prokuratora, który później znalazł się w centrum spraw bezpośrednio dotyczących samego Giertycha i jego klienta.

Polnord. Marek Wełna nadzorował śledztwo dotyczące Giertycha

Tu pojawia się kolejny niezwykle istotny element tej historii.

Marek Wełna, jako dyrektor Departamentu ds. Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Krajowej, sprawował nadzór służbowy nad śledztwem Prokuratury Regionalnej w Lublinie dotyczącym Polnordu.

Było to postępowanie o sygnaturze RP I Ds. 1.2019.

W jego ramach Roman Giertych był podejrzewany o działanie na szkodę spółki Polnord oraz przywłaszczenie mienia wielkiej wartości – ponad 72 mln zł.

Giertych konsekwentnie odrzucał zarzuty i kwestionował działania prokuratury.

Ostatecznie Prokuratura Regionalna w Lublinie umorzyła część śledztwa dotyczącą Romana Giertycha.

„Rzeczpospolita”, opisując kulisy tej decyzji, zwracała uwagę na zmianę stanowiska prowadzącego sprawę prokuratora.

Dziennik pisał, że:

„W ciągu zaledwie dwóch miesięcy lubelski prokurator Andrzej Markowski zmienił stanowisko o 180 stopni”.

Gazeta przypominała jednocześnie, że śledztwo dotyczące Polnordu od początku znajdowało się w zwierzchnim nadzorze służbowym Prokuratury Krajowej.

A departamentem odpowiedzialnym za ten nadzór kierował właśnie Marek Wełna.

Blisko milion złotych z Liechtensteinu

Do historii Polnordu doszedł później kolejny wątek.

Wirtualna Polska opisywała przelewy na blisko milion złotych, które miały trafić do kancelarii Romana Giertycha od podmiotu zarejestrowanego w Liechtensteinie.

Według publikacji dziennikarskich daty oraz wysokość części transferów miały korespondować z operacjami finansowymi analizowanymi przez śledczych w sprawie Polnordu.

Pojawił się również wątek zagranicznej struktury właścicielskiej. Według medialnych ustaleń z podmiotem miała być związana była pracownica polskiego adwokata, a w strukturze występowała także Rosjanka posiadająca francuski paszport, opisywana jako osoba zajmująca się obsługą rosyjskich interesów i kapitału w zagranicznych jurysdykcjach.

Dziennikarze zwracali uwagę na jeszcze jeden element: przed umorzeniem zarzutów wobec Giertycha śledczy mieli nie przesłuchać kobiet związanych z zagraniczną spółką i nie wyjaśnić wszystkich okoliczności międzynarodowych przepływów finansowych.

Są to ustalenia medialne, nie zaś prawomocne ustalenia sądu. Sam Giertych wielokrotnie odpierał zarzuty dotyczące sprawy Polnordu.

Jednak dzisiaj historia nabiera nowego kontekstu.

Prokurator, którego departament nadzorował postępowanie dotyczące Giertycha, uczestniczy obecnie w sprawie Zondacrypto, w której Giertych jest obrońcą Przemysława Krala.

Wełna, Giertych i Jarosław Kaczyński. Historia sięga 2011 roku

Relacje między nazwiskami pojawiającymi się dziś wokół Zondacrypto mają jeszcze starszą historię.

W 2011 roku Marek Wełna zeznawał jako świadek w procesie wytoczonym Romanowi Giertychowi przez Jarosława Kaczyńskiego.

Ówczesny prezes PiS pozwał Giertycha po jego publicznych wypowiedziach dotyczących rzekomego „zbierania haków” na politycznych przeciwników w okresie pierwszych rządów PiS.

O zeznaniach Wełny szeroko pisała wówczas „Gazeta Wyborcza”.

Według gazety krakowski prokurator miał opowiadać przed sądem o politycznych oczekiwaniach wobec prowadzonych postępowań.

„Gazeta Wyborcza” przedstawiała jego relację jako opis sytuacji, w której urzędnicy rządu PiS mieli oczekiwać od prokuratury materiałów dotyczących przeciwników politycznych.

Wełna miał mówić:

„Takie sytuacje miały miejsce kilka razy w okresie od grudnia 2005 do marca 2006 roku”.

Według przytoczonych przez „Gazetę Wyborczą” zeznań prokuratora Zbigniewowi Ziobrze, Bogdanowi Święczkowskiemu i Januszowi Kaczmarkowi miało zależeć nie tyle na – jak relacjonowała gazeta – „rzetelnym prowadzeniu śledztwa”, ile na spektakularnych działaniach dotyczących politycznych przeciwników.

Wśród osób, które miały znajdować się w kręgu zainteresowania, Wełna wymieniał m.in. Leszka Millera, Jacka Piechotę, Józefa Oleksego, Marię Oleksy oraz Aleksandra i Jolantę Kwaśniewskich.

W zeznaniach pojawił się również wątek kontaktów prokuratury z mediami.

Według relacji przytaczanej przez „Gazetę Wyborczą” informacje ze śledztw miały trafiać do mediów postrzeganych jako przychylne ówczesnej władzy.

Wełna mówił także o Patrycji Koteckiej, późniejszej żonie Zbigniewa Ziobry, która pracowała wówczas w TVP.

Według relacji prokuratora, kiedy nie chciał przekazać jej materiałów jednej ze spraw, interweniować miał Bogdan Święczkowski.

„Gazeta Wyborcza” przytaczała bardzo mocne sformułowanie, według którego Święczkowski miał nakazać, aby dokument został „przyniesiony w zębach”.

Były to jednak twierdzenia Marka Wełny przedstawione w postępowaniu sądowym – i właśnie dalszy ciąg tej historii jest szczególnie ważny.

Śledztwo: nacisków nie było

Po zeznaniach Marka Wełny warszawska prokuratura wszczęła postępowanie dotyczące domniemanych nacisków wywieranych na niego podczas rządów PiS.

Badano możliwość przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych.

Sprawa odbiła się szerokim echem, ponieważ zeznania Wełny zostały wykorzystane w politycznym sporze dotyczącym funkcjonowania prokuratury za czasów Zbigniewa Ziobry.

Tyle że finał śledztwa okazał się zupełnie inny.

Warszawska prokuratura umorzyła postępowanie dotyczące domniemanych nacisków na Marka Wełnę z powodu braku znamion przestępstwa.

To informacja kluczowa dla uczciwego przedstawienia całej historii.

Z jednej strony były więc głośne zeznania prokuratora i publikacje „Gazety Wyborczej”. Z drugiej – postępowanie karne nie potwierdziło, że doszło do przestępstwa.

Afera paliwowa i prokurator z Bochni

Marek Wełna pochodzi z Bochni i przez lata należał do najbardziej rozpoznawalnych prokuratorów zajmujących się poważną przestępczością gospodarczą.

Jednym z najważniejszych obszarów jego działalności była tzw. afera paliwowa.

Sam Wełna mówił później, że w postępowaniu:

„występowało całe spektrum osób ze świata polityki od lewej do prawej strony”.

Twierdził również, że dzielenie wielkiego śledztwa na setki mniejszych wątków miało prowadzić do przejęcia kontroli nad postępowaniem.

W jego zawodowym życiorysie pojawia się także głośna sprawa określana jako sprawa „inkasenta”. Dotyczyła ona postępowania o zabójstwa, w którym istotne znaczenie miały później problemy związane m.in. ze sposobem zabezpieczenia materiału dowodowego a główny oskarżony został ostatecznie uniewinniony.

Odejście z kierownictwa i powrót na Śląsku

W czerwcu 2025 roku Marek Wełna zrezygnował z funkcji dyrektora w Prokuraturze Krajowej. Działo się to w okresie audytów postępowań prowadzonych podczas rządów PiS.

W 2026 roku objął natomiast kierownictwo śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej.

I niemal natychmiast wokół jego decyzji kadrowych pojawiły się kontrowersje.

„Rzeczpospolita” ustaliła, że Marek Wełna ma zostać wezwany przed Krajową Radę Prokuratorów, gdzie ma wyjaśnić okoliczności decyzji dotyczących sześciu prokuratorów.

Według dziennika Rada chce wiedzieć, kto i dlaczego polecił zwolnienie sześciu śledczych, mimo że nie formułowano wobec nich merytorycznych zastrzeżeń.

To kolejny epizod pokazujący, że pozycja Wełny w obecnej prokuraturze jest znacząca, ale zarazem budzi spory.

Kim formalnie jest Marek Wełna?

W środowisku prokuratorskim dyskutowany jest również sposób, w jaki Wełna posługuje się swoim stanowiskiem.

Formalnie posiada tytuł prokuratora Prokuratury Regionalnej w Krakowie, a nie prokuratora Prokuratury Krajowej.

Według naszych informacji w korespondencji wychodzącej z kierowanej przez niego jednostki miał preferować eksponowanie funkcji naczelnika wydziału zamiast wskazywania macierzystego tytułu prokuratorskiego.

To detal administracyjny, który sam w sobie nie przesądza o niczym, pokazuje jednak nietypowy sposób prezentowania jego pozycji w strukturze prokuratury.

Znacznie ważniejsze jest co innego: jak duży faktyczny zakres samodzielności ma dziś Marek Wełna i komu bezpośrednio podlega w najważniejszych śledztwach?

Jedno nazwisko wraca w kolejnych sprawach

Kiedy zestawi się wszystkie wydarzenia chronologicznie, powstaje sekwencja, której nie sposób zignorować.

Roman Giertych reprezentował Agnieszkę Hejnold, partnerkę Marka Wełny. Giertych publicznie występował w jej obronie i wskazywał samego Wełnę jako jednego z prokuratorów dotkniętych działaniami kierownictwa krakowskiej prokuratury.

Następnie departament kierowany przez Marka Wełnę sprawował nadzór nad postępowaniem dotyczącym Polnordu, w którym podejrzanym był Roman Giertych.

Postępowanie wobec Giertycha zostało później umorzone.

Dziś Giertych jest obrońcą Przemysława Krala, a Marek Wełna pojawia się przy jednej z najważniejszych czynności dotyczących szefa Zondacrypto.

Według „Rzeczpospolitej” Wełna, Giertych, Dubois i Kral znaleźli się przy tej samej czynności przeprowadzanej poza Polską.

To nie dowodzi konfliktu interesów. Ale tworzy układ wcześniejszych relacji, który wymaga wyjątkowej transparentności ze strony Prokuratury Krajowej.

Najważniejsze pytanie: kto wiedział o operacji z Kralem?

W tej historii nie chodzi zatem o to, że Roman Giertych wykonuje zawód adwokata. Podejrzany czy oskarżony ma prawo do obrony i do wyboru pełnomocnika.

Nie chodzi również o samo istnienie wcześniejszych kontaktów zawodowych między prawnikami i prokuratorami.

Problem zaczyna się tam, gdzie te same osoby spotykają się w kolejnych, niezwykle ważnych postępowaniach, a jednocześnie pojawiają się informacje o niestandardowym trybie podejmowania decyzji.

Jeżeli – jak podała „Rzeczpospolita” – czynność z udziałem Krala rzeczywiście odbyła się bez wiedzy i akceptacji Dariusza Korneluka, Prokuratura Krajowa powinna odpowiedzieć na kilka bardzo prostych pytań:

Kto zdecydował o spotkaniu z Przemysławem Kralem poza Polską? Kto wydelegował Marka Wełnę? Czy Dariusz Korneluk został o operacji poinformowany przed jej przeprowadzeniem? Czy wiedział o niej prokurator generalny Waldemar Żurek? Czy Wełna kontaktował się w tej sprawie bezpośrednio z Żurkiem? Jaki jest obecnie status procesowy Krala i czy rzeczywiście prowadzone są rozmowy dotyczące uzyskania przez niego szczególnego statusu procesowego?

I wreszcie: czy przed powierzeniem Markowi Wełnie czynności dotyczących klienta Romana Giertycha przeanalizowano wcześniejsze relacje – w tym fakt reprezentowania przez Giertycha partnerki życiowej Wełny oraz nadzorowania przez departament Wełny śledztwa, w którym podejrzanym był Giertych?

Zondacrypto otwiera znacznie większą historię

Afera Zondacrypto zaczyna odsłaniać znacznie więcej niż historię jednej giełdy kryptowalutowej.

Przemysław Kral ma dwóch niezwykle wpływowych obrońców – Romana Giertycha i Jacka Dubois. Giertych jest jednocześnie posłem i jednym z liderów partii współtworzącej władzę. Marek Wełna jest wysoko postawionym prokuratorem zajmującym się najpoważniejszymi postępowaniami gospodarczymi.

A pomiędzy nimi istnieje historia wcześniejszych zawodowych przecięć.

Giertych reprezentował partnerkę Wełny. Departament Wełny nadzorował sprawę Polnordu dotyczącą Giertycha. Teraz Giertych broni Krala, a Wełna uczestniczy w czynnościach dotyczących Krala.

Każdy z tych faktów rozpatrywany oddzielnie może mieć całkowicie legalne i racjonalne wyjaśnienie. Zestawione razem uzasadniają jednak pytania o transparentność, przepływ informacji i mechanizm podejmowania decyzji w jednej z najważniejszych spraw prowadzonych obecnie przez prokuraturę.

Zwłaszcza że według medialnych ustaleń o kluczowej operacji miał nie wiedzieć sam szef Prokuratury Krajowej.

Jeżeli tak było, sprawa wymaga odpowiedzi nie tylko od Marka Wełny.

Odpowiedzi powinny paść również ze strony Dariusza Korneluka i Waldemara Żurka.

Bo w sprawie Zondacrypto coraz ważniejsze staje się nie tylko pytanie, co wie Przemysław Kral, lecz także:

kto z nim rozmawia, kto podejmuje decyzje – i kto o tych decyzjach wie.

  • Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
  • Twoje wsparcie jest bezcenne!
  • buycoffee.to/dorota-kania
  • patronite.pl/dorota.kania

1 komentarz

Możliwość komentowania została wyłączona.