Jerzy Owsiak – sformatowany „buntownik”

Na początku III RP roku w Telewizji Polskiej pojawiła się nowa gwiazda – kolorowo ubrany człowiek, związany z festiwalem muzycznym w Jarocinie. Wcześniej – w końcówce lat 80. jąkający się konferansjer był przyjmowany z zachwytem na rockowych i punkowych koncertach a jego audycja w rozgłośni harcerskiej znajdywała kolejnych fanów. Jerzy Owsiak – bo o nim mowa – wtłaczał młodym ludziom do głowy hasło „róbta co chceta” kanalizując umiejętnie ewentualny bunt i naturalne poszukiwanie prawdy. Miał w tym wprawę – w końcu PRL-u był w „Stowarzyszeniu Przyjaciół Chińskich Ręczników i lansował hasło „Uwolnić słonia”. Wtedy, gdy w więzieniach siedzieli więźniowie polityczni a na murach były wypisywane apele o ich uwolnienie.

Nie było wówczas internetu i mediów społecznościowych; niezwykle trudno było pokazać kim faktycznie jest człowiek lansujący się na „młodzieżowca” o właściwie wówczas było to niemożliwe, tym bardziej, że miał on swoistą ochronę „salonu III RP”.

W 1993 roku zaczęła się jego największa kariera – to właśnie wtedy miał miejsce pierwszy finał mocno kontrowersyjnej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wówczas obok Jerzego Owsiaka pojawiła się jego żona- Lidia Niedźwiedzka – Owsiak, nazywana przez męża „Dzidzią”.

Jej ojciec – Jan Niedźwiedzki był oficerem Ludowego Wojska Polskiego a matka – Sabina, prowadziła pracowni,ę krawiecką w centrum Warszawy przy ulicy Poznańskiej. Młodszy o rok brat Zbigniew redaktorem technicznym Interpress – agencji informacyjnej działającej w PRL-u – w dokumentach znajdujących się w IPN są informacje o jego służbowym wyjeździe do ZSRR.

Po ukończeniu Szkoły Głównej Planowania i Statystyki w drugiej połowie lat 80. Lidia Niedźwiedzka – Owsiak pracowała jako ekonomistka w spółce polonijnej Agaricus, którą – za zgodą właściciela Jana Załuski, absolwenta SGPiS – kontrolowali ludzie z Zarządu II Sztabu Generalnego (po przekształceniach w III RP spółka trafiła po „zarząd” Wojskowych Służb Informacyjnych). Jan Załuska w 1986 roku został zarejestrowany jako tajny współpracownik wojskowego wywiadu PRL ( czyli Zarządu II SG) o pseudonimie „Merc”. Prowadzącymi „Merca” byli oficerowie Oddziału Y m.in. płk Tadeusz Ważyński oraz płk. Zdzisław Żyłowski.

Z kolei Jerzy Owsiak pracował w innej firmie Jana Załuski – w „Carpatii”. Czym się tam dokładnie zajmował – nie wiadomo.

W umowie Jana Załuski z komunistycznym wywiadem wojskowym czytamy: „Zobowiązuję się do ddania pod nadzór Centrali dwóch moich firm znajdujących się w Polsce – PPZ „CARPATIA” i PPZ „AGARICUS”; przekazywania Centrali zysków z działalności obydwu firm w wysokości 5% od zysku netto, płatne kwartalnie; zatrudniania delegowanych przez Centralę osób na kluczowych stanowiskach w w/w firmach.”

W znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej dokumentach nazwisko Lidii Niedźwiedzkiej – Owsiak, pojawia się m.in. w korespondencji funkcjonariuszy bezpieki z Centralą – żona Jerzego Owsiaka pracowała wówczas w „Agaricusie”.

Na początku III RP te fakty nie były jednak znane, podobnie jak to, że Jerzy Owsiak pochodzi z resortowej rodziny.

Utrwalacz władzy ludowej

Na początku 1945 roku w Jałcie obyła się konferencja, na której spotkali się premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill, prezydenta USA Franklin Roosevelt oraz przywódca ZSRR Józef Stalin. Przywódcy tzw. wielkiej trójki ustalili, że w Polsce powstanie Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej,w skład którego wejdą politycy z kraju i emigracji, który będzie czuwał nad przeprowadzeniem wolnych, nieskrępowanych, demokratycznych wyborów na zasadzie powszechnego głosowania. Jednocześnie Churchill i Roosevelt uznali zgodność działań NKWD z konwencją dotyczącą prowadzenia wojny na lądzie – w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa, spokoju i porządku na tyłach Armii Czerwonej na terytorium Polski.

Nie wiadomo, czy Churchill i Roosevelt byli tak naiwni, że uwierzyli Stalinowi, czy też z premedytacją zdradzili Polskę wiedząc, do czego „Soso” jest zdolny. Wiadomo natomiast, ze komuniści bardzo obawiali się wyników wyborów i postanowili je przełożyć o dwa lata.

Najpierw 30 czerwca 1946 r. przeprowadzono referendum ludowe „3 x tak” – głosujący mieli wypowiedzieć się, czy są za zniesieniem Senatu, nacjonalizacją gospodarki i reformą rolną oraz utrwaleniem granicy zachodniej Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej. Wyniki referendum zostały sfałszowane przez komunistów – w oficjalnych komunikatach podawano, że Polacy głosowali „tak” na wszystkie trzy pytania. Było to ordynarne kłamstwo ale propagandowy przekaz mówił co innego. Podkreślano mądrość mas chłopskich robotniczych, które poprzez referendum wyraziły poparcie dla ówczesnej władzy.

Warto przypomnieć, że tuż przed referendum do Polski przyjechała grupa pułkownika Arona Pałkina, naczelnika Wydziału „D” Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich, której członkowie brali czynny udział w fałszowaniu referendum podobnie zresztą jak Bolesław Bierut w Władysław Gomułka.

Kampania wyborcza prowadzona przez Blok Stronnictw Demokratycznych (Polska Partia Robotnicza, Polska Partia Socjalistyczna, Stronnictwo Demokratyczne i Stronnictwo Ludowe) od samego początku wymierzona była w Polskie Stronnictwo Ludowe. Komunistyczni aparatczycy uruchomili potężny aparat represji, terroryzowali i zastraszali działaczy PSL, którzy w ruchu ludowym działali w II Rzeczpospolitej a w czasie II wojny światowej stworzyli Bataliony Chłopskie.

Rozwiązywano organizacje powiatowe oraz demolowano lokale wyborcze PSL; skrytobójczo zamordowano ponad 140 działaczy PSL, aresztowano około 10 000 sympatyków, w tym 149 kandydatów na posłów. Pozbawiono praw wyborczych niemal pół miliona obywateli a w dziesięciu okręgach wyborczych unieważniono listy przedstawicieli PSL.

Tuż przed wyborami, które odbyły się 19 stycznia 1947 roku do Polski ponownie przyjechali ludzie pułkownika Arona Pałkina, którzy wzięli czynny udział w fałszowaniu wyborów.

PSL zostało całkowicie rozbite przez żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego i funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego – formacjom całkowicie podległym Moskwie. Zarówno w LWP jak i w MBP byli sowieccy dowódcy a podległe im stanowiska były obsadzane przez szkolonych w Moskwie i Kujbyszewie rodzimych komunistów. Przeprowadzili oni szeroki nabór do polskiego aparatu terroru:; do którego zgłaszali się przede wszystkim ludzie biedni, często pozbawieni bliskiej rodziny, z małych miejscowości, pozbawieni gruntownej edukacji. Takim człowiekiem był Zbigniew Owsiak, dla którego zapewne praca w Milicji Obywatelskiej była szansą awansu społecznego. Zgłosił się do MO na ochotnika i od 1 czerwca 1946 roku rozpoczął służbę w Trąbkach Wielkich na Pomorzu.

Już wtedy działacze Polskiej Partii Robotniczej zwrócili na niego uwagę w opiniach partyjnych miał opinię aktywnego działacza, przychylnie nastawionego do Rządu Jedności Narodowej.

Prawdziwym skokiem do kariery okazały się wybory w 1947 roku, sfałszowane przez komunistów.

Z akt znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej:

„We wniosku z 5.02.1947 jest informacja, że w okresie przedwyborczym pracował jak zastępca dowódcy grupy ochrony lokalu wyborczego. „W dużej mierze przyczynił się do rozbicia PSL w gminie Mierzeszyn” (IPN BU 710/202, część III, k. 59). W 1946 kurs przeszkolenia szeregowych MO w Sopocie. W 1949 IX kurs w CW MO w Słupsku. W okresie od 14.12.1954 do 15.06.1979 służba w MO.”

W 1962 roku Zbigniew Owsiak został przeniesiony do Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej, gdzie w 1973 roku został naczelnikiem Wydziału II Milicji Obywatelskiej. Przez kilka kadencji pełnił funkcje sekretarza egzekutywy podstawowej komórki partyjnej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

W napisanych przez siebie życiorysach podkreślał negatywny stosunek do kleru – uważał go za „szkodnika państwa demokratycznego”. Z ramienia resortu został oddelegowany 1 grudnia 1976 roku na stanowisko szyfranta w ambasadzie PRL w BONN.

Jego żona – Maria Owsiak pracowała w Wydziale I Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Gdańsku a następnie jako urzędnik w Prokuraturze Wojewódzkiej w Gdańsku. Z dokumentów znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej wynika, że Zbigniew Owsiak podkreślał lojalność rodziny żony wobec PZPR

– rodzice byli w partii zaś jej siostra – w Komitecie Warszawskim PZPR w Ośrodku Szkolenia Partyjnego.

XXX

W III RP bardzo długo pozostawał tajemnicą życiorys zarówno Jerzego Owsiaka jak i jego żony, Lidii Niedźwiedzkiej – Owsiak. Dopiero poprzez dostęp do archiwów umożliwił poznanie ich życiorysów.