Wolińska- twarz terroru i represji

Helena Wolińska-Brus, urodzona jako Fajga Mindla (Felicja) Danielak 27 lutego 1919 r. w Warszawie, znana pod pseudonimem „Lena”, przez lata była jedną z najbardziej mrocznych postaci powojennego aparatu represji. Żydowskiego pochodzenia, działaczka ruchu komunistycznego, oficer Ludowego Wojska Polskiego, a przede wszystkim prokurator oskarżający w licznych procesach politycznych okresu stalinowskiego. Zasłynęła m.in. z udziału w sprawach zakończonych mordami sądowymi. Zmarła w Oksfordzie w 2008 roku – nigdy nie poniosła odpowiedzialności za swoje działania w stalinowskim aparacie represji.


Droga do kariery w komunistycznym aparacie państwowym

W 1936 r. wstąpiła do Komunistycznego Związku Młodzieży Polski, a dwa lata później zdała maturę w żeńskim gimnazjum im. Zaksowej. Rozpoczęła studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, których nie dokończyła przed wojną.

Po wrześniu 1939 r. znalazła się we Lwowie, gdzie pracowała dorywczo i wstąpiła do Komsomołu. Według jej własnych relacji miała w 1941 r. trafić wraz z rodziną do warszawskiego getta, skąd uciekła.

Od 1942 r. działała w PPR, później w PZPR. Służyła w Gwardii i Armii Ludowej, kierując biurem Sztabu Głównego AL. Po wejściu Armii Czerwonej robiła błyskawiczną karierę: w MO kierowała Wydziałem Kadr, a od 1949 r. pracowała w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej, osiągając w wieku 30 lat stopień podpułkownika. Zasiadała też w komisjach weryfikacyjnych sędziów i prokuratorów wojskowych w okresie czystek po mianowaniu Rokossowskiego.

W latach 50. była sekretarzem POP PZPR w NPW, a równolegle rozwijała karierę naukową. Obroniła doktorat pt. Przerwanie ciąży w świetle prawa karnego (1962). Pracowała jako wykładowca w Instytucie Nauk Społecznych i Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR. Po antysemickiej kampanii 1968 r. została usunięta z pracy i wyrzucona z partii – po tym, jak skrytykowała słynne „antyżydowskie” przemówienie Gomułki. Wraz z mężem Włodzimierzem Brusem wyjechała z Polski, a na początku lat 70. uzyskała obywatelstwo brytyjskie.


Po 1989 r. – próby rozliczenia Wolińskiej

Dopiero po upadku PRL zaistniały realne możliwości prawnego osądzenia zbrodni komunistycznych. Gdy w Polsce wprowadzono kategorię „zbrodni komunistycznej” oraz określono brak przedawnienia takich czynów, w 1998 r. Ministerstwo Sprawiedliwości wystąpiło do Wielkiej Brytanii o ekstradycję Heleny Wolińskiej.

Polska zarzucała jej m.in. bezprawne pozbawienie wolności 24 żołnierzy Armii Krajowej, w tym generała Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, bohatera Polskiego Państwa Podziemnego. To ona 21 listopada 1950 r. wydała postanowienie o jego tymczasowym aresztowaniu i nadzorowała śledztwo, które zakończyło się jego straceniem.

Brytyjczycy odmówili. Uznały Wolińską za osobę naturalizowaną w Wielkiej Brytanii jako rzekome „ofiary czystek etnicznych” i wskazali, że w chwili emigracji nie była obywatelką Polski – miała jedynie dokument podróżny PRL. Ona sama twierdziła, że zarzuty wobec niej są „polityczne i antysemickie”, a w Polsce nie miałaby szans na uczciwy proces.


Próby osądzenia za zbbrodnie

W 2007 r. IPN wystąpił z europejskim nakazem aresztowania, a Wojskowy Sąd Okręgowy wydał ENA. Wolińska skomentowała to w „The Guardianie” jako „cyrk”. Władysław Bartoszewski – sam więziony w czasach stalinowskich – nazwał narrację o rzekomym „antysemickim spisku” nonsensem, pokazując, że sam działał w Żegocie.

W 2006 r. prezydent Lech Kaczyński odebrał jej Ordery Odrodzenia Polski, które otrzymała w latach 1945 i 1954.


Zbrodnia na gen. Fieldorfie – prokurator w mundurze i bezprawie w praktyce

Wolińska działała w śledztwie przeciwko generałowi Fieldorfowi w sposób rażąco sprzeczny nawet ze stalinowskim prawem. Zatwierdziła areszt po 11 dniach od zatrzymania, bez przedstawienia dowodów winy. Ponownie złamała prawo, przedłużając mu areszt 15 lutego 1951 r. – również wstecz i również bez materialnych podstaw. Wiadomo, że działała w porozumieniu z MBP, które od pierwszych godzin brutalnie torturowało generała.

Córka „Nila”, Maria Fieldorf-Czarska, wspominała, że Wolińska de facto podpisała ojcu wyrok śmierci. Brytyjskim mediom mówiła:
„Dla dobra mojego ojca będę walczyć o jej ekstradycję do końca życia.”

Nie doczekała jednak ani procesu Wolińskiej, ani odnalezienia szczątków ojca.


Brytyjska sympatia wobec Wolińskiej i antysemickie klisze

Choć Polska wskazywała na standardy państwa prawa, część brytyjskich mediów uderzyła w ton emocjonalny: „Żydówka z getta kontra kraj Auschwitz”. „The Independent” czy „Sunday Times” twierdziły, że Żyd nie może liczyć na sprawiedliwy proces w Polsce. Jewish Telegraphic Agency sugerowała wręcz, że jej tragiczne doświadczenia wojenne usprawiedliwiały późniejsze działania.

Władysław Bartoszewski stanowczo odpierał te tezy.


Niechęć do rozmów, agresywny język i legenda oksfordzka

W wywiadach dla brytyjskiej prasy Wolińska twierdziła, że sprawa jej „nie obchodzi”. Zapowiadała, że do Polski nie wróci, groziła polskim prokuratorom i szydziła z polskich władz. Jej język – ostry, wulgarny – znany był jeszcze z czasów GL i AL, gdzie zyskała reputację osoby brutalnej i bezwzględnej.

Bronił jej mąż Włodzimierz Brus (wcześniej Beniamin Zylberberg), oficer polityczny LWP, później ceniony akademik na uniwersytetach w Oksfordzie. W brytyjskim środowisku uchodzili za liberalnych intelektualistów wspierających „Solidarność”.


Przeszkody prawne, brytyjskie uniki i nieskuteczność Polski

Brytania miała dwa argumenty: brak podwójnej karalności i niechęć do wydawania własnych obywateli. Podnoszono też wiek i stan zdrowia Wolińskiej. Kolejne wnioski ekstradycyjne – pierwszy z 1998, poprawiony w 2000, trzeci z 2001 r. – odrzucano po latach zwłoki.

W 2006 r. przyszła ostateczna odmowa – faksem.

Brytyjczycy zignorowali również europejski nakaz aresztowania, choć ENA zakłada wydanie osoby niezależnie od tego, czy czyn jest karalny w kraju, w którym przebywa.

Tymczasem Wolińska prawdopodobnie zataiła przed brytyjskimi władzami fakt, że w latach 1956–1957 była objęta postępowaniem weryfikacyjnym PRL za nadużycia służbowe.


Ofiary bez szans na sprawiedliwość

Wolińska do końca życia żyła w Oksfordzie, w willowej dzielnicy, odcinając się od mediów i otoczenia. Brytyjski „Daily Mail” opisywał ją jako kobietę, która za zasłoniętymi oknami czeka na decyzje Home Office.

Jej ofiary często ginęły w niewyjaśnionych okolicznościach lub umierały w więzieniach. Przykład: akowiec Juliusz Sobolewski, skazany na śmierć, zmarł w wyniku celowych napromieniowań, stosowanych przez UB jako forma tortur.


Śmierć bez wyroku

Wolińska zmarła w 2008 r. jako brytyjska obywatelka, w wieku 89 lat. Nigdy nie poniosła odpowiedzialności za swoją działalność. Ostatnie lata życia przeżyła w komfortowych warunkach – w przeciwieństwie do tych, których wysyłała na tortury i stracenie.

Dopiero w 2006 r. odebrano jej państwowe ordery, a w tym samym roku prof. Kech Kaczyński prezydent RP odznaczył pośmiertnie generała Fieldorfa Orderem Orła Białego.

Do dziś nie odnaleziono miejsca pochówku „Nila”.

Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.

Twoje wsparcie jest bezcenne!

patronite.pl/dorota.kania