Rozbijanie prawicy – cień płk Lesiaka

Obecny konflikt na prawicy przypomina wydarzenia sprzed latz lat 90. i po 2010 roku.

Widać czytelne analogie między obecnymi napięciami w obozie Zjednoczonej Prawicy a wydarzeniami z lat 2011–2012, kiedy po przegranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach parlamentarnych doszło do poważnego rozłamu, którego efektem było powstanie Solidarnej Polski. Wcześniej do rozłamu w PiS przyczynili się posłowie: Joanna Kluzik – Rostkowska, Paweł Kował i Paweł Poncyliusz, którzy stworzyli partii politycznej Polska Jest Najważniejsza ( „zapożyczona” wzięta nazwa od stowarzyszenia PJN) a którzy dziś są w Koalicji Obywatelskiej.

Dziś, na kilkanaście miesięcy przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi, w obozie prawicy ponownie pojawiają się oznaki wewnętrznych napięć. Zwolennicy tej tezy zwracają uwagę, że sytuacja polityczna przypomina wydarzenia sprzed lat – z jednej strony rząd Donalda Tuska mierzy się z kolejnymi kryzysami i krytyką dotyczącą m.in. ochrony zdrowia, z drugiej zaś coraz więcej emocji budzą spory wewnątrz środowiska Prawa i Sprawiedliwości.

Dziś podobne konflikty mogą osłabiać prawicę przed wyborami. W tym kontekście przywoływana jest jedna z najbardziej kontrowersyjnych historii działalności polskich służb specjalnych po 1989 roku – sprawa tzw. „szafy Lesiaka”.

„Szafa Lesiaka” – symbol działań wymierzonych w partie polityczne

Określenie „szafa Lesiaka” na trwałe weszło do historii III Rzeczypospolitej. Odnosi się do dokumentacji dotyczącej działań prowadzonych przez grupę funkcjonariuszy Urzędu Ochrony Państwa, których koordynatorem był pułkownik Jan Lesiak.

Sprawa od lat budzi ogromne emocje, ponieważ dotyczyła wykorzystywania instrumentów państwa wobec legalnie działających ugrupowań politycznych. W kolejnych latach stała się przedmiotem śledztw, sporów politycznych oraz postępowań sądowych.

W debacie publicznej do dziś powraca pytanie, czy doświadczenia z początku lat dziewięćdziesiątych powinny stanowić przestrogę przed wykorzystywaniem służb specjalnych do walki politycznej.

Kim był Jan Lesiak?

Jan Lesiak urodził się 14 listopada 1945 roku. Karierę rozpoczął w strukturach Służby Bezpieczeństwa PRL. Początkowo zajmował się sprawami gospodarczymi, jednak z czasem trafił do Departamentu III MSW, którego głównym zadaniem było zwalczanie opozycji demokratycznej.

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych prowadził działania operacyjne wymierzone w środowiska opozycyjne. W materiałach archiwalnych znajdują się informacje, że rozpracowywał m.in. Jarosława Kaczyńskiego (sprawa operacyjnego rozpracowania „Jar”) oraz Jacka Kuronia (SOR „Watra”).

Po zmianach ustrojowych w 1990 roku Lesiak nie przeszedł pozytywnie procesu weryfikacji funkcjonariuszy SB. Mimo to wkrótce rozpoczął pracę w Urzędzie Ochrony Państwa. Stało się to po rekomendacji Jacka Kuronia, skierowanej do ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Krzysztofa Kozłowskiego.

To właśnie w UOP nazwisko Lesiaka na trwałe zapisało się w historii polskich służb specjalnych.

Narodziny grupy Lesiaka

Po wyborach parlamentarnych z 1991 roku w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych powołano nieformalny zespół, w którego skład wchodzili Piotr Niemczyk, Jerzy Konieczny, Konstanty Miodowicz oraz Jan Lesiak. W tym zasie funkcjonariusze UOP był Bartłomiej Sienkiewicz.

Zadaniem tej grupy była analiza sytuacji politycznej oraz prognozowanie możliwych konfiguracji rządowych. Spotkania miały odbywać się regularnie w gabinecie ministra spraw wewnętrznych Andrzeja Milczanowskiego.

W kolejnych latach działalność zespołu zaczęła jednak budzić coraz większe kontrowersje. Zainteresowanie funkcjonariuszy służb wykraczało poza zwykłą analizę sceny politycznej, obejmując działania wobec ugrupowań uznawanych za przeciwników ówczesnego układu politycznego.

Przełomowym momentem okazało się ujawnienie dokumentów, które przeszły do historii jako „szafa Lesiaka”. Ich zawartość wywołała jedną z największych debat dotyczących granic działalności polskich służb specjalnych po 1989 roku.

Historia, która do dziś budzi emocje

Sprawa Jana Lesiaka pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych rozdziałów w historii III RP – jest dowodem na niebezpieczne uwikłanie służb specjalnych w bieżącą politykę.

Dokumenty związane z działalnością zespołu Lesiaka oraz późniejsze ustalenia śledczych i sądów sprawiły, że historia ta do dziś pozostaje jednym z najczęściej przywoływanych przykładów dyskusji o granicach uprawnień państwowych służb oraz ich relacjach z życiem politycznym.

Instrukcja UOP nr 0015/92

Przełomowym momentem w dziejach III Rzeczypospolitej uznaje noc z 4 na 5 czerwca 1992 roku, kiedy upadł rząd premiera Jana Olszewskiego. Wydarzenia te, określane mianem „nocy teczek”, na trwałe zmieniły układ sił na polskiej scenie politycznej.

Po odwołaniu gabinetu Olszewskiego w szeroko rozumianym środowisku „Gazety Wyborczej” i jego akolitów pojawiały się głosy, że ugrupowania opowiadające się za lustracją i dekomunizacją stanowią zagrożenie dla stabilności państwa. Do takich środowisk zaliczano m.in. Porozumienie Centrum, Ruch dla Rzeczypospolitej czy Ruch III Rzeczypospolitej.

Według relacji Lecha Kaczyńskiego, który w tamtym czasie pełnił funkcję prezesa Najwyższej Izby Kontroli, podczas jednego z posiedzeń rządu Hanny Suchockiej padły słowa, które uznał za sygnał ostrzegawczy. Jak wspominał, Jan Maria Rokita, pełniący funkcję szefa Urzędu Rady Ministrów, miał określić ugrupowania prawicowe mianem „sił antypaństwowych”. W ocenie części komentatorów był to język wpisujący się w ówczesny spór wokół lustracji i rozliczeń z komunistyczną przeszłością.

Dokument, który wywołał polityczną burzę

Wkrótce po tych wydarzeniach pojawił się dokument, który przeszedł do historii jako Instrukcja UOP nr 0015/92.

Jej istnienie ujawnił w marcu 1993 roku Jarosław Kaczyński, ówczesny lider Porozumienia Centrum, podczas specjalnej konferencji prasowej. Dokument nosił podpis Piotra Niemczyka, dyrektora Biura Analiz i Informacji Urzędu Ochrony Państwa.

Treść instrukcji wywołała ogromne kontrowersje. Wynikało z niej, że służby miały prowadzić działania wobec środowisk określonych jako „ekstremistyczne”. Do tej kategorii zaliczono między innymi:

  • Porozumienie Centrum,
  • Konfederację Polski Niepodległej,
  • Ruch dla Rzeczypospolitej,
  • Ruch III Rzeczypospolitej,
  • Polską Partię Socjalistyczną.

Dokument przewidywał nie tylko gromadzenie informacji o działalności tych ugrupowań, ale również możliwość pozyskiwania źródeł osobowych oraz prowadzenia działań operacyjnych.

To właśnie ta instrukcja stała się później jednym z najważniejszych elementów całej sprawy określanej mianem „szafy Lesiaka”.

Czy na podstawie instrukcji powstała grupa Lesiaka?

Historycy zajmujący się dziejami polskich służb specjalnych wskazują, że właśnie Instrukcja nr 0015/92 mogła stworzyć podstawy do utworzenia zespołu kierowanego przez pułkownika Jana Lesiaka.

Lesiak, były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, który po 1990 roku znalazł się w strukturach Urzędu Ochrony Państwa, miał opracować plan działań wobec polityków uznawanych za przeciwników prezydenta Lecha Wałęsy oraz rządu Hanny Suchockiej.

Według publikacji poświęconych tej sprawie działania zespołu miały obejmować analizowanie sytuacji wewnętrznej ugrupowań prawicowych, pozyskiwanie informacji oraz opracowywanie materiałów dotyczących ich liderów.

Sojusz polityczny po upadku rządu Olszewskiego

Tłem tych wydarzeń był ówczesny układ polityczny, który ukształtował się po obaleniu rządu Jana Olszewskiego.

Na czele Urzędu Ochrony Państwa stał wówczas Gromosław Czempiński, wcześniej związany z resortem spraw wewnętrznych PRL. Ministrem spraw wewnętrznych był natomiast Andrzej Milczanowski, politycznie związany z Unią Demokratyczną, cieszący się jednocześnie zaufaniem prezydenta Lecha Wałęsy, zarejestrowanego przez Służbę Bezpieczeństwa jako Tajny Współpracownik „Bolek” .

W ocenie części autorów zajmujących się historią III RP właśnie w tym okresie doszło do zacieśnienia współpracy pomiędzy najważniejszymi ośrodkami władzy, co miało stworzyć polityczne warunki do działań prowadzonych przez UOP wobec ugrupowań określanych jako antywałęsowskie.

Niepokojąca sekwencja wydarzeń

Ujawnienie Instrukcji nr 0015/92 zbiegło się z serią wydarzeń, które przedstawiciele części środowisk prawicowych uznawali za niepokojące.

W debacie publicznej pojawiały się informacje o podejrzeniach dotyczących obserwacji polityków, nietypowych awarii samochodów, włamań do mieszkań oraz incydentów z udziałem Policji. W kolejnych latach część tych zdarzeń była przywoływana jako element szerszej dyskusji o skali działań operacyjnych prowadzonych wobec ugrupowań politycznych.

Nie wszystkie z tych przypadków zostały jednak jednoznacznie wyjaśnione lub potwierdzone w postępowaniach prowadzonych przez organy ścigania.

Instrukcja wycofana, ale pytania pozostały

26 maja 1993 roku ówczesny szef UOP Gromosław Czempiński uchylił Instrukcję nr 0015/92.

Piotr Niemczyk przez lata utrzymywał, że dokument nigdy nie wszedł w życie i miał charakter wyłącznie analityczny, dotyczący tzw. białego wywiadu, czyli pozyskiwania informacji z jawnych źródeł.

Krytycy tej interpretacji wskazywali jednak, że sama treść instrukcji oraz późniejsze ustalenia dotyczące działalności zespołu Jana Lesiaka budziły poważne wątpliwości co do rzeczywistego zakresu planowanych działań.

Spór o znaczenie Instrukcji nr 0015/92 trwa do dziś i pozostaje jednym z najczęściej przywoływanych przykładów dyskusji o granicach ingerencji służb specjalnych w życie polityczne demokratycznego państwa.

W następnej części przedstawimy kulisy ujawnienia „szafy Lesiaka”, przebieg śledztwa oraz proces, który zakończył się stwierdzeniem przez sąd, że Jan Lesiak przekroczył swoje uprawnienia, prowadząc działania wobec legalnie funkcjonujących partii politycznych.

Ujawnienie materiałów UOP wywołało polityczne trzęsienie ziemi

Przez kilka lat działalność zespołu kierowanego przez płk. Jana Lesiaka pozostawała praktycznie poza zainteresowaniem opinii publicznej. Sytuacja zmieniła się dopiero po zmianie układu politycznego.

W 1997 roku, po utworzeniu rządu premiera Jerzego Buzka, rozpoczęto analizę dokumentacji zgromadzonej przez Urząd Ochrony Państwa. Jednocześnie minister koordynator służb specjalnych Janusz Pałubicki polecił zbadanie materiałów dotyczących działań prowadzonych wobec ugrupowań politycznych w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych.

Kilka miesięcy wcześniej opinię publiczną zelektryzowała informacja o istnieniu dokumentów przechowywanych przez zespół Jana Lesiaka. Materiały te przeszły do historii jako „szafa Lesiaka”.

To właśnie one stały się symbolem jednej z największych afer związanych z działalnością polskich służb specjalnych po 1989 roku.

Inwigilacja legalnych partii politycznych

Z dokumentów wynikało, że działania operacyjne prowadzone były wobec legalnie funkcjonujących ugrupowań politycznych, które uczestniczyły w demokratycznym życiu publicznym.

Na liście znalazły się między innymi:

  • Porozumienie Centrum,
  • Konfederacja Polski Niepodległej,
  • Ruch dla Rzeczypospolitej,
  • Ruch III Rzeczypospolitej,
  • Polska Partia Socjalistyczna.

W materiałach pojawiały się analizy sytuacji wewnętrznej tych partii, charakterystyki ich liderów oraz informacje dotyczące konfliktów personalnych.

W debacie publicznej pojawiły się również zarzuty, że działania służb mogły wykraczać poza zwykłe gromadzenie informacji i obejmować próby wpływania na funkcjonowanie ugrupowań politycznych. W późniejszych postępowaniach część tych twierdzeń była przedmiotem analiz śledczych i sądowych.

Proces Jana Lesiaka

Po powrocie do sprawy przez organy ścigania Jan Lesiak usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień poprzez prowadzenie działań operacyjnych wobec legalnie działających partii politycznych.

20 września 2006 roku przed Sądem Okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces byłego funkcjonariusza UOP.

Prokuratura zarzucała Lesiakowi, że w latach 1991–1997 wykorzystywał instrumenty służb specjalnych wobec środowisk politycznych, które nie stanowiły zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa. Za zarzucane czyny groziła kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Proces trwał kilka lat i zakończył się rozstrzygnięciem, które do dziś pozostaje jednym z najczęściej przywoływanych elementów całej sprawy.

Przekroczył uprawnienia, ale sprawa była przedawniona

Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że Jan Lesiak przekroczył swoje uprawnienia, prowadząc działania dezintegracyjne wobec legalnie działających partii politycznych.

Jednocześnie postępowanie zostało umorzone z powodu przedawnienia karalności czynów.

W ustnym uzasadnieniu sąd wskazał, że przedawnienie nastąpiło jeszcze przed postawieniem Lesiakowi zarzutów.

Oznaczało to, że mimo krytycznej oceny działań byłego funkcjonariusza nie było już możliwości wymierzenia mu kary.

Spór trwa do dziś

Sprawa „szafy Lesiaka” pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych epizodów w historii III RP.

Dla jednych jest dowodem na to, że służby specjalne zostały wykorzystane do prowadzenia działań wobec legalnych ugrupowań politycznych.

Inni wskazują, że wydarzenia należy analizować w realiach burzliwego okresu transformacji ustrojowej oraz sporów politycznych początku lat dziewięćdziesiątych.

Niezależnie od ocen, faktem pozostaje, że Sąd Okręgowy w Warszawie stwierdził przekroczenie uprawnień przez Jana Lesiaka, jednocześnie umarzając postępowanie z przyczyn formalnych.

Dlaczego historia wraca do debaty publicznej?

Historia „szafy Lesiaka” powraca dziś przede wszystkim jako punkt odniesienia w dyskusjach o granicach działalności służb specjalnych oraz ich relacjach z polityką.

Widać analogie pomiędzy mechanizmami opisywanymi w dokumentach z lat dziewięćdziesiątych a współczesnymi sporami politycznymi. Sprawa Jana Lesiaka pozostaje ważnym przypomnieniem, że działalność służb specjalnych podlega kontroli prawa, a wykorzystywanie ich instrumentów wobec legalnie działających ugrupowań politycznych może rodzić poważne konsekwencje prawne i ustrojowe.

Historia „szafy Lesiaka” jest więc nie tylko opowieścią o jednym funkcjonariuszu i jednym śledztwie. To także historia o granicach państwa, odpowiedzialności służb specjalnych oraz sporze o standardy demokracji w pierwszych latach III Rzeczypospolitej.

Czy historia rzeczywiście zatacza koło? To pytanie pozostaje otwarte.

Nie ulega jednak wątpliwości, że sprawa Jana Lesiaka, Instrukcji UOP nr 0015/92 oraz „szafy Lesiaka” zajmuje szczególne miejsce w historii III Rzeczypospolitej. Był to jeden przypadków, w których działalność służb specjalnych wobec legalnie funkcjonujących partii politycznych została tak szeroko opisana, zbadana przez prokuraturę i oceniona przez sąd.

Faktem pozostaje, że Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, iż Jan Lesiak przekroczył swoje uprawnienia, prowadząc działania wobec legalnych ugrupowań politycznych. Jednocześnie postępowanie zostało umorzone z powodu przedawnienia, co sprawiło, że jedna z najgłośniejszych spraw dotyczących funkcjonowania służb specjalnych w III RP nigdy nie zakończyła się prawomocnym wyrokiem skazującym.

  • Dziękuję, że przeczytałeś /przeczytałaś artykuł do końca. Jeżeli chcesz, by powstawały na tej tego typu materiały, włącz się proszę jako Patron.
  • Twoje wsparcie jest bezcenne!
  • buycoffee.to/dorota-kania
  • patronite.pl/dorota.kania